wtorek, 27 listopada 2018

Jak dzielę swoją miłość na dwie części

Od poprzedniego posta minęło ponad 7 miesięcy, a ja już nie wiedziałam, co wcisnąć by napisać nowy post. To oznacza, że świat blogowy oddalił się bardzo.
Ale cóż w tym dziwnego? Naprawdę mam milion pięćset innych rzeczy do robienia, przez to wena niestety nie chce przyjść. A kiedy już przyjdzie, szybko mija bo nie mam kiedy usiąść i spisać to co myślę.


Ola ma już 8,5 miesiąca. Całkiem wesoła z niej kluseczka, ale też potrafi rozstroić moją głowę.
Jak nie brzuszek, to ząbki, kaszelek itp. Czasami po prostu chce się przytulić, poczuć bliskość, a ja rwę sobie włosy z głowy, bo Iga też wymaga uwagi - obecnie przechodzi ospę!

Jedyny czas kiedy nachodzą mnie refleksje to wieczór.
Kiedy Ola nie może zasnąć, biorę ją na kolana, stroną do siebie, a ona kładzie mi główkę na ramieniu.
Myślę sobie, jak to się stało, że ona się pojawiła (nie chodzi o "dosadność" pojawienia się:D), jak znalazła w moim sercu miejsce, które przez całe 6 lat była tylko Iga.
Jak ściska mi gardło kiedy myślę, że mogłoby jej nie być. Jestem wtedy zła na siebie za cały dzień, kiedy nie mogłam albo nie chciałam dać jej (im) całej siebie.
Jak szybko urosła od takiego kurczaczka po sporego już niemowlaczka.

Nigdy nawet nie zastanawiałam się jak będę ją kochać kiedy się urodzi.
Nie myślałam, czy będę mieć z tym problem. W zasadzie zaczęłam ją kochać od dwóch kresek na teście. A kiedy pojawiła się na świecie, ta miłość z dnia na dzień była coraz większa.
Uwielbiam ją i kocham całą, zaczynając od jej zachowania, charakteru, uśmiechu.
I choć mogło się wydawać, że miłość ciężko jest podzielić między dzieci. Miłości się nie dzieli. Miłość powstaje osobno, dla każdego dziecka. Ale nie ma podziałów. Kochamy się tak samo, jednak to nie jest podzielona miłość. Nasze serca wbrew pozorom mają bardzo dużo miejsca;) I potrafią pomieścić bardzo dużo miłości.
Czasem aż tyle, że ciężko oddychać :D

Chciałabym, że kiedyś Iga przeczytała, że wcale nie kocham jej mniej dlatego, że mam wobec niej wymagania, że więcej zajmuję się Olą. Taka niestety jest kolej rzeczy. Małe dzieci wymagają więcej uwagi ale są mniej kłopotliwe, starsze na odwrót. Kocham ją tak samo jak Olę.
Ola będzie coraz bardziej samodzielna i do tego potrzebuje nie tylko mojej pomocy, ale również pomocy swojej starszej siostry :)


Nigdy nie byłam, nie jestem i nie będę idealną mamą. Nawet nie będę próbować nią być. Mogę tylko pracować nad byciem LEPSZĄ. Nie idealną. Nie ma ludzi idealnych.
Ale na moją miłość i moje wsparcie dzieci zawsze mogą i będą mogły liczyć, tak jak ja mogę liczyć na moich rodziców.



2 komentarze:

  1. Ale powtarzasz to Idze, że nie kochasz jej mniej dlatego, że się bardziej Olą zajmujesz? Trzeba to powtarzać w kółko, bez końca. Zazdrość między rodzeństwem tak prędko nie minie. Moje dziewczyny mają obecnie 7 i 3 i zazdrosna jedna o drugą bywa średnio raz w tygodniu, w różnych sytuacjach.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)