poniedziałek, 13 listopada 2017

Oj ciężko mi, ciężko ... - czyli moje ciążo-zmagania

Ktoś, kto napisał:
"W drugim trymestrze wrócą Ci siły" idzie dla mnie do odstrzału.


Jestem w 23 tygodniu ciąży. Lub jak kto woli po ginekologicznemu - w 22 tygodniu i 2 dniu ciąży.
Połowa za nami i powiem szczerze - nie wiem kiedy to zleciało...
Obecnie większość czasu spędzam w domu a mimo to kiedy rano wstaję, nim się obejrzę jest godzina 18. i zaraz trzeba iść spać.

Czy oprócz rosnącego brzucha w samym środku drugiego trymestru powinno coś "dolegać"?
Teoretycznie nie, ale właśnie - to jest tylko teoria.
A jak wiemy, teoria swoją drogą, a praktyka swoją.

Niestety cierpię na permanentny brak... sił!
Takiego do sprzątania, do gotowania, robienia czegokolwiek. Kuźwa czasem nawet myśleć mi się nie chce.
A kiedy zaczynam robić cokolwiek to zaraz jestem zmęczona jak mops, bolą mnie plecy, boli mnie brzuch i żeby nie było smutno dupie, to dupa też boli. Coś co sąsiaduje z dupą też.
Czasem jest to taki ból, że położę się na chwilę i przechodzi,
ale dziś niestety doszły duszności, brak apetytu (oj u mnie żeby nie jeść do godziny 16. to jest rzecz nadzwyczajna), zawroty głowy.
I dlaczego tak się dzieje. A ucisk na naczynia krwionośne, większona ilość krwi w organizmie przez co serce wykonuje cięższą pracę, takie tam bla bla bla ... medycyna oszalała! Przecież ciąża to nie choroba.
Nie chorowałam w pierwszej ciąży, a teraz czuję jak dzień w dzień czycha nade mną taki stwór w czarnej pelerynie (w jakimś tam filmie na niego Dementor chyba mówili) i wysysa ze mnie życie. Niemal dosłownie.
Wtedy leżę i myślę (zazwyczaj o pieniądzach, jestem taką ukrytą materialistką) i zazwyczaj dostaję po chwili zespołu niespokojnych nóg. Wstaję i koło się kręci...
W dodatku "posypania" się wewnętrznego, poszło u mnie również "zewnętrze".
Twarz moja przypomina twarz nastolatki. Bynajmniej nie mnie z czasów nastoletnich, bo gdy miałam lat 16. czy 17. moja twarz nie miała tyle niedoskonałości co teraz.

Jaki plus w tym wszystkim? Żaden. Jeśli chodzi o ciało i duszę.
Jeśli chodzi o kwestię przyszłości - BĘDĘ MAMĄ po raz drugi.
Nieprawdopodobne, a jednak.

Nasze drugie dziecko zwane będzie Aleksandrą Natalią.
I to Natalią wcale po mnie. A imiona będą po prababciach Darka.
Choć u nas imię Natalia jest popularne w rodzinie.

Tak więc Aleksandra daje o sobie znać od 14 tygodnia ciąży (tak, mnie też to dziwi) a od 19 do teraz daje znać o sobie codziennie. A od jakichś dwóch tygodni kopie jak nienajgorsza światowa piłkarka.
Przy łożysku na przedniej ścianie takie cuda wyprawiać, to aż niemożliwe.

Dalej pisząc, Olka kopie, ale nie wiem czy to mnie bardziej cieszy czy denerwuje bo od kilku dni zasypiam kopana i budzę się kopana.
Mam takie zawirowania w psychice, że sama zaczynam zapisywać sobie leki na stabilizację psychiczną, mimo iż nie jestem lekarzem (a kiedyś to kto mi tam zabroni).

Jeżu kolczasty nawet zapomniałam o rocznicy bloga w październiku, tak zajęta byłam leżeniem.
Nie wytrzymam normalnie.

Do następnego ;)

zdjęcie freepik



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dzięki, że jesteś! :)