wtorek, 21 marca 2017

Ciężko jest wrócić...

Jak zapewne zauważyliście, nie ma mnie tu już kawał czasu.
Blog, który był moim życiem, przestał być częścią mnie. I to nie dlatego, że nie chcę, nie spodziewałam się, że tak bardzo zabraknie mi dla niego czasu.


Często myślę, o tym co było, o tym ile tu mnie było - dla Was, dla mnie samej, ale rzeczywistość, życie zakręciło się tak, że mam bardzo mało czasu dla siebie, dla rodziny mam go dosłownie garstkę, niestety dla bloga go nie wystarcza.

Mając jeden dzień wolny w tygodniu, myślę tylko o tym, by posprzątać, ugotować, zrobić pranie, spędzić czas z Igą i Darkiem - którego ostatnio bardzo brakuje w naszym domu.

Moje życie zmieniło obrót. Choć zaczęłam już prawie 4. miesiące temu pracę całkiem fajną, przyjemną, to wolny czas jest rzeczą dyskusyjną. A może i nie, bo jest go zwyczajnie - zbyt małą.

Ja - mały leń z Mazur, który uwielbia wylegiwać się w łóżku - czasem się zastanawia, czy to wszystko ma sens. Czy "tracony" czas na rzecz pracy (a brak dla rodziny) ma jakieś znaczenie.
Ale kiedy spotyka mnie garstka (a czasem i spora garść) serdeczności od ludzi, których kiedyś nie znałam ani trochę, to chce się robić coś więcej niż tylko "opieka nad domem".

Czy wrócę? "Wrócę" to może za duże słowo, ale pamiętać zawsze będę. Przecież byłam tu tyle lat. Będę nabierać co jakiś czas sił - tak jak zdarzyło się to teraz - i skrobnę. Napiszę. Obiecuję :)


9 komentarzy:

  1. Jestem w takiej sytuacji jak Ty. Zostawiłam blog i ciężko do niego wrócić mimo tego, że bardzo bym chciała. Są sprawy ważne i ważniejsze, a odpoczynek i rodzina jest najważniejsza. Dużo zdrowia i powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciężko jest wrócić do pisania i ciężko jest nie pisać. U mnie od ponad roku życie wygląda podobnie, jak u Ciebie. Brak czasu na wszystko i wybór, co będę robić w wolnej chwili o ile ona się zdarzy. Wojna chwila jest jedna, a rzeczy, które bym chciała wtedy zrobić jest ogrom. A ja sama jedna z środku. Mam wrażenie, że życie ucieka mi przez palce, że obiecujące znajomości oddają się, bo nie mam czasu na życie w sieci... może to po prostu nie ten czas, nie ta chwila. Tylko, że ja za tym tęsknię.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisz częściej..anonimowo ale czytam...
    fajnie jest czytać kogoś z miejscowości z której również pochodzę...a teraz Mazury opuszczone dla stolicy...
    Pozdrawiam ciepło z nadzieją na szybsze posty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Część Kochana czytam Ciebie od pierwszego postu na mamusiach.... Mam 10 lat więcej niż Ty i dwoje dzieci. Młody z lipca 2012.:)Bardzo lubię ludzi ,,prawdziwych".., taka jesteś ...pozdrowienia dla IGI i byle do przodu...skrobnij coś czasem.
    D

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć Natalia:) Mam tak samo ostatnio, brak czasu. A nie chcę, by blog był pisany pod presją, tylko z potrzeby serca. Fajnie Cię widzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie spij tylko pisz! 😜Tak jak ktoś napisał to najbardziej prawdziwy z blogow. Pochwal sie gdzie teraz pracujesz, skoro ta praca daje Ci tyle przyjemności. Pisz koniecznie, bo byłaś prawie od początku mojego macierzyństwa a teraz co?

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytałam kilka postów i myślę że wielkiej straty nie będzie. Nie każdy powinien prowadzić bloga. Żeby pisać publicznie trzeba minimum zdolności językowych, a tutaj niestety tego brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mi przykro, ze drogi anonimie trafiłeś na takiego niepoprawnego bloga...

      Usuń
    2. O tak, maksimum zdolności językowej i sama reklamówka na blogu dla kasy... sory ale my wolimy prawdziwy świat a nie ,,spinkę"' dla kasy.
      Niestety takich blogów już niewiele zostało.. więc Natalio czekamy z niecierpliwością na kolejny wpis...

      Usuń

Dzięki, że jesteś! :)