środa, 16 listopada 2016

Ty tego nie zrozumiesz...

Czasem się czuję jak stary człowiek. Cały czas coś boli, tam coś dusi, tam coś ściska.
A ja czuję, że przyszedł kryzys.
Kurwa kryzys.

Kryzys człowieka grubego.

Kiedy grubas orientuje się, że znowu popada w szpony przeszłości.

Sama myślę, że w czym jest problem? Trzeba przestać jeść i tyle. Przecież to nie jest takie trudne, co nie? Czy ty to zrozumiesz?
Że to nie jest takie łatwe? Że choć całe moje wewnętrzne JA krzyczy, a ja wciąż podążam za tym złym głosem? Jestem chora.
Na głowę.


Czy ty zrozumiesz, że operacja to jednak nie wszystko? Wszystko siedzi w głowie, nie w żołądku.
I nie wierzę w to, by choćby jedna osoba to operacji nawet po latach została wyleczona. W otyłości nigdy się nie wychodzi, nawet jeśli waży się 50 kilogramów. To jest ciągła walka. Nawet kiedy wydaje się, że jest to już za mną, to gdzieś czai się ten mrok, a ja w końcu pękam.

Za parę dni mija rok, a ja teraz boję się, że to wszystko wróci. Bo tu cukierek, tam batonik.
A ja naprawdę nie chcę! Nie chcę i nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego tak łatwo się opieram.

Codziennie obiecuję sobie, że dosyć, koniec. A waga jakby wyższa, a ja wciąż zaczynam od początku.
Czy dam radę? Nie wiem :(


zdjęcie freepik

2 komentarze:

  1. Trzymam za Ciebie kciuki...
    Zawsze byłam szczupła jadłam co chciałam, aż niepostrzeżenie zrobiłam się gruba. I chociaż wiem, że każdym batonikiem czy frytkami pogarszam swoją sytuację, to "owoc zakazany" jest moim remedium na dołki. Boże jestem taka gruba, muszę schudnąć ale i tak mi się nie uda, więc co zmieni tabliczka czekolady... I błędne koło w mojej głowie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, że to zabrzmi sztampowo, ale nie dawaj się dziewczyno, trzymam mocno kciuki:)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)