niedziela, 14 sierpnia 2016

Po tylu latach życie ma prawo zawirować, czyli...

Po tylu latach życie ma prawo zawirować, czyli... Mama wraca do pracy.

Jak się jednak okazało (kilka dni temu), sezonowej - ale nawet te dwa miesiące wywróciły mnie i moje życie do góry nogami.



Wyrwana z letargu, ze słodkiego lenistwa, rzuciłam się w wir pracy.




Miałam lżej. Choćby dlatego, że Iga wybyła na dwa tygodnie do babci, następnie siedzi (lub chodzi do przedszkola) z mężem, który ma urlop.

Jednak mi na początku ciężko było się pozbierać. Fizycznie.

Nie spodziewałam się aż takiego zmęczenia. Bóle nóg, zakwasy, ból pleców i karku. A spanie? Wracając do domu o 23, spałam od 24. do 11-12. Nie mogłam się pozbierać. Byłam zła na siebie, że nie potrafię dostosować się do "nowego życia". Ciągle chodziłam ospała, zmęczona i głodna. Zła, że nie mogę o siebie zadbać - a przecież muszę - ale praca nie pozwala na regularne picie czy jedzenie.

Już nie wspomnę, że wróciłam do palenia papierosów. Tyle było z moich 3. miesięcy niepalenia.



Dziś mija równo miesiąc od ostatniego wpisu. A ja mam dwa dni wolnego. Pracuję już (a raczej dopiero) 6 tygodni i dopiero od całkiem niedawna wracam do żywych.

Nie odpisuję na maile, nie piszę pamiętnika ani bloga  - ponieważ nie mam okazji siąść do komputera. A przyznacie, że pisanie elaboratów na telefonie jest mało wygodne.

W końcu zaczynam się wysypiać, nawet kiedy wstaję rankiem. Mam siły i nawet CHĘCI by pójść do pracy.



Teraz jednak nie mam sobie za złe tych kiepskich początków. Po tylu latach w domu, z dzieckiem. Bez zbędnego wstawania, z małą kondycją ruchową. Nikt nagle nie wskoczy w zawodowy wir bez jakiegokolwiek uszczerbku. Czy na zdrowiu czy na umyśle. Mój umysł na szczęście podołał, na to się nie skarżę :D

Plusem tego wszystkiego jest to, że waga w końcu ruszyła. Po miesiącach zastoju. Nie wiem, czy koniecznie "zdrowo" ruszyła, ale zawsze to na minus. O tym też niebawem przeczytacie :)



Do następnego :)


6 komentarzy:

  1. Natalia super, że masz prace szkoda tylko, że sezonowa, a blog no cóż na to też znajdzie się czas jak wszystko sobie poukładasz :) co do wagi to super, aż Ci zazdroszczę sama nie wiem ile mi teraz poszło i czy napewno w dół - dowiem się we wtorek :P trzymam kciukasy i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko w kocńu sie ustatkuje i będzie na swoim miejscu po prostu potrzeba trochę czasu. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  3. wieczorkiem ci na priv napisze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzisz, pojęcia nie miałam, że to takie zmiany. Teraz jaśniej. Powiadomienia ustawiłam, by być na bieżąco. Tak czy owak, oznaki rozluźnienia bywają naturalne, zdawałoby się, że po okresie "cieplarnianych warunków" ;) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)