środa, 17 lutego 2016

Czy wyrywanie ósemki boli?

Przychodzi taki czas w życiu każdego człowieka (no może nie każdy ma tą wątpliwą przyjemność), że w naszej spokojnej, monotonnej szczęce pojawiają się... one!

Ósemki! Zgryzota każdego posiadacza.



Bo o ile ósemki spokojnie sobie wyjdą i nie przysparzają problemów, to jest całkiem ok. Problem zaczyna się, kiedy owe zęby krzywo rosną, rozpychają się, powodują stany zapalne.


I wtedy pada na człowieka cień strachu! Trzeba iść do dentysty. Bez żadnych naukowych statystyk wiem, jak duża część społeczeństwa na sam zapach gabinetu dentystycznego ma ochotę uciekać gdzie pieprz rośnie.



Niestety i ja miałam to niewesołe szczęście spotkania się z dentystą twarzą w twarz przy wyrywaniu zęba.

Nie wiedziałam co mnie czeka. Oprócz zakładania plomb, nie miałam większej ingerencji w uzębienie. Także w ruch poszły fora.

Pierwsza rzecz - ile to kosztuje? Niby wyrwanie ważniejsze, ale przecież pieniądze z nieba nie spadają. Ceny różne od 50 do około 150 zł. Zaczęłam przeglądać strony rejonowych stomatologów i o jakie było moje zdziwienie kiedy ceny zaczynały się od 250 zł! Jak widać Mazury nie wyzyskują tylko i wyłącznie turystycznie. Jest i także gwałt na finansach mieszkańców! Ale powiedzcie, czy człowiek nie zapłaci, kiedy ryj mu wykręca w dziesięć różnych stron? No zapewne, zapłaci.

Druga - czy wyrywanie ósemki boli? No bo przecież na pewno nie łaskocze. Czy znieczulenie boli, czy czuć wyrywanie? Wiecie, ja raczej mam wysoki próg bólu, zęby bolą mnie baaaardzo rzadko, ale jak bolą, to wytrzymać nie mogę. Ludzie piszą różnie. Jednych boli, drugich nie. Jedni nic nie czują, inni męczą się godzinę na fotelu. Napiszę jak to było u mnie, może pokrzepię kogoś, kto jest "przed" :)



Ósemki zaczęły wychodzić mi jakieś 2 lata temu. Najpierw wypchały się dwie dolne - które w zasadzie bolą może raz do roku, a ponad to, są przykryte dziąsłem (tylko ich mała część jest odkryta). Zaś trzecia, zdolna artystka, zwana górną lewą ósemką zaczęła mi wychodzić dokładnie rok temu. Jak u małego dziecka. Najpierw rożek, potem coraz większa część. Nie bolało. I nie bolało długi czas. Dopiero jakiś czas temu dostałam okropnie silnego bólu połowy głowy, ból ucha i gardła. Co to może być? Tak silne przeziębienie?

Po jakimś czasie zorientowałam się, że choć ósemka mnie nie boli, to właśnie od niej idą te wszystkie bóle. A ból głowy był tak okropny, że nie mogłam podnosić jej do góry, a o spaniu mogłam zapomnieć! W planach miałam zaczekać z zakończeniem brania antybiotyku (na owe gardło), ale ból był tak silny, że w poniedziałek rano wyłam w niebogłosy.

I zaczęłam szukać stomatologa, który na gwałt wyrwie mi zęba. Wyjęłam z bankomatu 300 zł i byłam gotowa na wszystko.

Wszyscy polecani dentyści od wyrywania ósemek albo przyjmowali od południa, albo po prostu... nie wyrywają! Choć w swojej ofercie w internecie wyrywanie ósemek widnieje....



Już miałam ochotę sama sobie łeb ukręcić, kiedy z pomocą przyszły dwie osoby z podaniem nazwiska konkretniej pani stomatolog. W końcu po odnalezieniu prawidłowego numeru dodzwoniłam się i zostałam od ręki przyjęta! I to na fundusz! Cała wizyta trwała ok. 15 minut z czego większość czasu zajęło wypełnianie papierów i czekanie aż złapie mnie znieczulenie.

Pani podeszła z wielką strzykawką, której igły nie czułam praktycznie w ogóle! Z ręką na sercu. Czułam, że coś wkłada mi w dziąsło, ale nie czułam żadnego bólu. Gorsze było chyba to, jak znieczulenie wylało się do gardła, a smak ma okropny! :)

Po ok. 10 minutach pani podeszła z podobnym narzędziem jak na zdjęciu. I po 3 sekundach zobaczyłam swój wielki ząb! Na serio nic nie poczułam. Tylko pociągnięcie, ale i to nawet nie było fizycznie odczuwalne.

Teraz jestem dwa dni po, gardło już nie puchnie, ucho i głowa powoli przechodzą - choć jeszcze łykam przeciwbólowe, a sama rana po zębie nie daje się jakoś szczególnie we znaki, choć czuję, że było tam coś robione. Poza tym jest to za daleko w szczęce by badać to językiem. I dobrze, szybciej i bezproblemowo się zagoi.

Dostałam jeszcze skierowanie na RTG reszty zębów, także reszta będzie wyrywana, a ponoć dolne zęby są gorsze :o

Ale da się przeżyć, naprawdę. Wszystko zależy od naszego progu bólu. Niektórzy świetnie radzą sobie bez leków przeciwbólowych, ja jednak cenię sobie komfort życia;)

Trzeba to i resztę się wyrwie ;)





zdjęcie saintann360.com

3 komentarze:

  1. Mnie czeka chirurgiczne usuwanie wszystkich czterech bo nie dość, że nie chcą wyjść to spychają mi resztę zębów. Nie mam jakichś złych doświadczeń z dentystą bo plombowane mam dwa zęby i to jeden jeszcze w podstawówce, ale na akcję z ósemkami to chyba narkozę sobie zafunduję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam wyrwaną ósemkę o istnieniu której nawet nie wiedziałam :) Wszystko na podwójnym "gazie", ale nie poczulam NIC :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Maluch w domu3 marca 2016 22:11

    Mogę powiedzieć tak: boli, jeśli jest rwana nie tak jak trzeba. Mnie zaczęła boleć kiedyś cała szczęka jakby ktoś mi ją w imadło wkręcał. Odwiedzialam 3 dentystów na NFZ żeby ktoś mi chociaż zajrzał o co chodzi. Pojechałam w końcu na dyżur nocny. Pani mówi: wybija się ósemka, ale nie ma miejsca. Rwiemy? Tak bolało, że mówię RWIEMY. 75 minut, użyte wszystkie szczypce jakie miała gabinecie. Ja kazałam odpoczywać jej, ona mi. W końcu mówi: być może ma pani haczykowate korzenie i wadzi o 7-kę. Moja odp? To niech się Pani zaprze o fotel i rwie siódemkę też. Poszło. Siódemka została. Na drugi dzień ketonal na 5 minut i płacz. Dzwonię jakie jest prawdopodobieństwo, że wyrwali mi nie ten ząb bo nawet leżeć nie mogłam. Bolało 100x bardziej - gdzie w środku nocy zrobię rentgen - NIE WIEDZĄ. Poszłam do dentysty rano, ona czy jestem umowiona. A ja szloch i proszę, żeby mi tylko nie odmowila. Przyjęła mnie: "O Matko! To musi panią boleć, przecież pani ma całe dziąsło poszarpane i rozerwane".
    Kolejny raz umówiłam się do chirurga. Wyrwalam zanim zaczęła się wybijać. Miałam siniaka na pół twarzy, ale nie bolało.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)