sobota, 2 stycznia 2016

Moje chwile - Yankee Candle - Lavender, Sage & Citrus, Grapevine & Oak


Lavender - Myślę, że to najlepsza lawenda, którą do tej pory miałam. Nie jest jak mydło, nie drażni nosa. Nie jest może najdelikatniejsza, ale nie narzuca się. Zapach najbardziej zbliżony do naturalnego - z tych wszystkich lawend które miałam. Zdecydowany plus.



Sage & Citrus - Myślałam, że to będzie kolejny wosk, który spiszę na straty. W zasadzie jeszcze przed odpaleniem. Znowu zielony, znowu jakiś owocowy. Tym razem cytrynowo-szałwiowy.


Jednak sklasyfikowałabym go jako "nienajgorszy". Choć nie potrafię napisać czy określiłabym go jako ciepły zapach, czy zimny. Może chłodny? Choć mieszkanka w nim zawarta wskazuje raczej na ciepło, ja uważam inaczej.

Czuć zdecydowanie aromat cytrusowy i ziołowy. Zapach zaliczyłabym do tych, które "odświeżają dom". Jest nieco "mydłowy", jednak nie tak bardzo, by całkowicie go do tego przypisać.



Grapevine & Oak - Mówicie, że winorośl i dąb? Hmm. W 100% czuć tu dużą, owocową nutą. Drzewa raczej nie da się tu uświadczyć.

Zapach należy do tych "mydłowych", więc no... ciężko cokolwiek powiedzieć. Zapach jest przyjemny, w najwyższym momencie trochę za mocny, jednak sam w sobie nie jest zły. Ale jednak nie identyfikowałabym go z nazwą.



Woski YC dostępne są na http://www.goodies.pl :)

1 komentarz:

  1. Izabela Kowalik2 stycznia 2016 19:05

    Lavender lubię, ale nie zadowala mnie moc, strasznie słabo wyczuwalny zapach. Sage & citrus też lubię, ale wolę Citrus & sage z Kringle Candle, o wiele lepsza moc, lekko męskawy zapach. Grapevine & oak też lubię, dla mnie jest dość mocno drzewny.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)