środa, 13 stycznia 2016

Moje chwile - Kringle Candle - Storm Front

Oj, długo zwlekałam z recenzją świeczki Kringle Candle - Storm Front.



Opis producenta : "Wyjątkowa kompozycja zapachowa zwiastująca nadejście ciepłego, bardzo aromatycznego, letniego deszczu. Tajemniczy, zachwycający aromat, który chwyta za serce każdego wielbiciela naturalnej przyrody. Tworzy wyjątkową aurę i daje nadzieję na ujrzenie kolorowej tęczy. Pozwól sobie na chwilę zatracenia w marzeniach, usłysz delikatne krople uderzające rytmicznie o parapet, zobacz radosne przebłyski wyładowań atmosferycznych i oczekuj z nadzieją na pojawienie się słońca."


Storm front jako świeczka jest bardzo słaba. Ale przechytrzyłam to i wyjęłam świeczkę z pojemniczka i połamałam do kominka.

Są plusy i minusy - nie wiem jak specjalny wosk do kominka - tutaj czuć dość mocno specyficzną woń surowego wosku. Takiego jak przy neutralnych świecach. Jest to oczywiście minus.

Ale świeczka połamana do kominka ma o wiele lepszy efekt, niż palenie się jako świeca.

Zapach zdecydowanie męski, ale orzeźwiający, trochę słodki - to zapewne za sprawą nuty kwiatowej. Nie jest mdły, nie jest przedobrzony. Rzeczywiście można wyobrazić sobie zapach powietrza po letnim deszczu.

Bardzo chętnie do niego wrócę, ale już tylko w wersji do kominka.



Świeczki i woski KC dostępne są na http://www.goodies.pl


2 komentarze:

  1. Izabela Kowalik14 stycznia 2016 11:52

    Lubię, ale wolę formę wosku. No i Lighthouse point jest moim ulubionym kringlowym świeżakiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja za Twoją radą teraz zamówiłam Greya ;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)