piątek, 31 lipca 2015

"Zachcianek" i "Zmyślona" - K. Michalak

No i czas na opisanie drugiej części serii Poczekajkowej jak i trzeciej - ostatniej.

IMG_8511

Druga część serii Poczekajkowej to "Zachcianek". Mogłam przeczytać ją dzięki księgarni internetowej - http://www.taniaksiazka.pl/.

Co można przeczytać w kolejnej części przedstawiającej Patrycję i jej perypetie?

Przede wszystkim jej wielka miłość z Gabrielem się... sypie! Tak, tak. Mężczyzna, który zdobył miłą, wesołą i uległą Patrycję, ma dość jej zmiany. Z dziewczyny z samymi pozytywnymi cechami, zmieniła się. Zaczęła od niego wymagać, zaczęła mu kazać, robiła mu awantury, kiedy on wyjeżdżał do pracy na długie tygodnie.

W końcu... rozstają się. A Gabriel? Gabriel nie dzwoni, nie odwiedza, nie szuka. Na silne potrzeby ma przecież... Janeczkę, o czym Patrycja nie ma pojęcia.

I wtedy do gry wkracza Łukasz. Oprzytomnieje, po długim okresie bywania w alkoholu. Uświadamia sobie, że .. kocha Patrycję! Ale nie wie, jak może zbliżyć się do niej kolejny raz, kiedy ona go nienawidzi. I tutaj główną rolę odgrywa Krąg, do którego należy Patrycja.

Jeżeli chcecie wiedzieć, jak historia toczy się dalej, musicie koniecznie zajrzeć do książki! Nie zawiedziecie się, tak jak i przy pierwszej części ;)

 

image131

 

Trzecia i ostatnia część serii Poczekajkowej to "Zmyślona". Szczerze, to nie miałam pojęcia czego spodziewać się po tej części, kiedy Zachcianek skończył się happy endem i wielką miłością.

Ta książka różni się zdecydowanie od poprzednich części. Z lekkim sercem mogłabym ją zaliczyć do książek "poruszających".

Opowieść zaczyna się w Zmyślonej koło Wielunia. Patryk - przybrany brat Hanki (przyjaciółki Patrycji) ma niespodziewanych gości. Są to dzieci Hanki i Gabriela (adoptowane) i ich opiekunka Dominika. Przewracają dom i życie Patryka do góry nogami. Jak się okazuje ich matka wyjechała na odwyk alkoholowy do Irlandii. Gabriel... przed Gabrielem uciekła z dziećmi.

Dosyć ciężka sytuacja w domu. Dodatkowo los nie oszczędza Patrycji i Łukasza. Szczęśliwi z dwójką dzieci - 6-letnią Anielką i pół rocznym Bartusiem, doświadczą czegoś, co najbardziej może uderzyć w rodziców - śmierć dziecka.

Patrycja załamuje się psychicznie i przestaje żyć... Nie umiera, lecz popada w otępienie, śpiączkę. Łukasz zanurza się wraz z nią w tą czarną otchłań. Nie obchodzi go nic, nawet dziecko, które pozostało. Wtem odwiedza go Patryk, który próbuje go ratować.

Opowieść o nienawiści, walce, zdradzie i zazdrości. Pojawiają się sceny strzelaniny, szpitala i krwi. Historia o pograniczu życia i śmierci.

Ta książka bardzo różni się od pozostałych. Tutaj zapłaczecie gorzką łzą, a zakończenie totalnie Was zaskoczy.

 

Do przeczytania. Jak najbardziej.

 

poniedziałek, 27 lipca 2015

"Poczekajka" - K. Michalak

Sięgasz po książkę i ... nie wiesz co Cię czeka.

Jestem spontaniczna. Nie czytam tekstów na okładce, kieruję się intuicją i tytułem książki.

Może to nieco płytkie jak na miłośniczkę papierowej lektury, ale kto powiedział, że muszę znać wcześniej część treści?

 

Dziś powiem Wam troszkę o kolejnej książce Katarzyny Michalak "Poczekajka", którą otrzymałam od księgarni internetowej http://www.taniaksiazka.pl/.

IMG_8502

 

Pewnie jak zauważyliście, lubuję się w książkach Katarzyny Michalak. Obecnie jestem po jej siedmiu książkach, a w drodze do mnie jest jeszcze osiem pozycji. Wolne środki na koncie bardzo mnie do tego przekonały. I czuję, że będzie potrzebna oddzielna półka dla autorki.

 

Wracając do Poczekajki. O czym jest ta historia?

Dwudziestoparoletnia Patrycja, weterynarz, chodzi z głową w chmurach. Marzy jej się książę na czarnym koniu - Amre. Pisze do niego listy, zwierza się. I choć to wymyślona postać, ona wierzy że w końcu go spotka.

W gazecie widzi ogłoszenie o sabacie. Tak tak, sabacie czarownic. Udaje się na niego i w końcu po małych trudnościach poznaje śmietankę polskich czarownic. Ku jej uciesze zostaje przyjęta do kręgu.

Jako życzenie, podczas ceremonii chce zobaczyć, gdzie spotka swojego ukochanego. I widzi, małą, żółtą chatkę skąpaną w letnim słońcu, a obok niej, pięknego, jednak niewyraźnego mężczyznę na koniu.

Także Patrycja zaczyna podróż w poszukiwaniu owej chatki. Przejeżdża całą Polskę, jest nawet na Mazurach! w Starych Kiełbonkach - z czego szczerze się uśmiałam ;) Na Ukrainę też zdążyła pojechać. Zrezygnowana, w okolicach Zamościa jej samochód się... psuje. Na ratunek rusza jej miejscowy wieśniak (bez obrazy, po prostu - mieszkaniec wsi ;)) i okazuje się, że Patrycja jest w Poczekajce. Już wjeżdżając do wsi widzi... swoją upragnioną żółtą chatkę!!

 

I tak rozpoczyna się wielkim pędem jej historia. Zaczyna pracę w Zamościu w Zoo. Poznaje mnóstwo sympatycznych ludzi, ale i takich, który od pierwszego spojrzenia jej nie lubią. Zatem Patrycja musi się zmagać z rozpadającym domem, z nielubiącymi ją sąsiadami, z pracą w której jednak zbyt wielkiego doświadczenia nie ma i... Z mężczyzną - Łukaszem i dodatkowo - Gabrielem. Ich los połączy się nieoczekiwanie, a relacje będą bardzo burzliwe.

Opowiadane historie zapierają dech w piersiach, wywołują w czytelniku złość, radość i śmiech. Nie raz też popukałam się w czoło myśląc o Patrycji i jej zwariowanych pomysłach.

 

Mam wrażenie, że co kolejna książka K. Michalak, tym lepsza. Poczekajka to świetna książka.

Znaleźć ją można na http://www.taniaksiazka.pl/, a w następnym wpisie opiszę Wam kolejne dwie części tej serii ;)

 

sobota, 25 lipca 2015

W matni

Pewnie wiecie, a może i nie, że raczej nie wałkuję tematów prze-wałkowanych.

Czemu nie? Bo nie lubię. Nie lubię wypowiadać się po raz setny raz, zaraz po kimś. Nie mam tego w zwyczaju.

 

Jednak po ostatnich wydarzeniach mój umysł często znajduje się w matni. Przez moje ciało rozlewa się fala rozczarowania, bezradności. Wielkiej złości, że gdybym miała umiejętności telekinetyczne, zmiotłabym wszystko w okolicy 20 kilometrów.

 

Jeżeli jeszcze nie wiecie o kogo chodzi, powiem - Dominik, Maddinka, Maksymilian.

Są to osoby, których już nie zobaczymy, odeszły i wcale nie miały przy tym lekko.

Jest to niezwykle ciężka i przykra sprawa odchodzić w tak młodym wieku. Przy czym rodzina, przyjaciele zostają tutaj, na świecie z wielkim bólem, który będą leczyć latami. Kiedy być może i leczenie nic nie pomoże.

Ja osobiście nie wyobrażam sobie takiej tragedii i naprawdę modlę się by moi najbliżsi żyli jak najdłużej. By mieć zawsze przy sobie rodziców i kochaną rodzinę, dziecko.

I kiedy widzę komentarze: "Dobrze, że zdechła", "Dobrze mu tak", "Zrobi sobie drugie dziecko". No taki wkurw mną wtedy targa, że to jest nie do opisania.

"Dobra, przykro mi, ale pożyczyła ode mnie kilka stów, kto mi to odda"? Czy naprawdę jest to czas i miejsce na takie wymyślanki? A nawet gdyby, to co teraz? Po czyjejś śmierci, po czymś, co może się wydarzyć najgorszego w życiu, ktoś myśli o kasie?

Ktoś jest odważny i potrafi wyzywać od szmat, kurew, pedałów, kogoś, kto nie ma szans się obronić?

 

Czytając jedne z pierwszych komentarzy byłabym w stanie uwierzyć, że może to jest prawda. Pożyczyła, nie oddała. Ale... z czasem zaczęły wychodzić informacje o tych nawołujących do szykanowania forach. Nie lubię oceniać ludzi nie znając ich, ale dla mnie to zwyczajni psychole.

I chętnie z innymi złożyłabym pozew zbiorowy (http://www.polisolokaty.com/pozwy-zbiorowe/axa/) i rozgoniła niedorozwinięte i groźne towarzystwo.

 

Co jeszcze przyszło mi do głowy czytając komentarze? Może takie dosyć egoistyczne ale : gdyby mi coś się stało, zapewne też zostałabym zaatakowana, nawet gdybym już wygrzewała się pod ziemią. I uprzedzam i informuję, że ja od nikogo pieniędzy nie pożyczam. Nawet gdybym przymierała głodem. Pieniędzy, a tym bardziej ubrań, bo mało kto chodzi w takim rozmiarze co ja :D

 

Kończąc ten wywód, dodam, że najgorsze jest to, że facebook mało co reaguje na takie sytuacje. Chyba żaden z adminów nie przeczytał jeszcze o żadnej swojej - matce, siostrze, żonie itp. "dobrze że zdechła". Dla mnie to jest w ogóle nie do ogarnięcia i cieszę się, że urodziłam się w czasach w miarę normalnych. Choć może to nie zależy tylko od czasów, ale i od rodziców, którzy albo wpajają dzieciom pewne wartości, albo mają je w dupie gnając za pieniądzem. Cóż się dziwić, że wyrastają takie potwory.

IMG_8531

czwartek, 23 lipca 2015

Miejsca które odwiedzę

Zapewne każdy, kto lubi podróżować, wyznacza sobie miejsca, które chciałby odwiedzić.

Niektórzy w sekundę wsiadają w auto i pociąg i jadą w miejsce, które chcą zobaczyć. Ja raczej do takich osób nie należę, gdyż silnie ograniczają mnie finanse. W roku mogę udać się tylko na jeden taki wypad. Ale mam nadzieję, że jeszcze dużo życia przede mną i zobaczę to co chcę zobaczyć.

 

W tym roku jedziemy do Wieliczki i Krakowa, ale są miejsca, które chciałabym jeszcze odwiedzić.

 

1. Przełom Dunajca

przelom-dunajca-2008

Rzeka otoczona pasmami górskimi Pienin. Przyznam się bez bicia że nie byłam w takich prawdziwych górach (najdalej Wisła), a ten spływ (bo można tu pływać kajakami), wygląda bardzo uroczo.

Po przeczytaniu książki "Dzika Droga" Ch. Strayed poczułam pociąg do takich górskich wypraw no i... widoków! (zdjęcie Wikipedia)

 

2. Dolina Chochołowska

chocholowska1

Jeżeli jesteśmy już w górach to tu zostańmy. Dolina Chochołowska. Jest to największa i najdłuższa dolina w polskich Tatrach. Patrzę na zdjęcia i powiem jedno - żadne mazurskie krajobrazy nie równają się pięknemu widokowi doliny, lasu i gór. Jest to widok niczym z bajki i wcale się nie dziwię, że w tym miejscu kręcono wiele filmowych scen. Tylko w takim miejscu człowiek może się poczuć magicznie. Mam nadzieję, że kiedyś i mnie dotknie to uczucie :) (zdjęcie natatry.pl)

 

3. Morskie Oko

morskie-oko-od-strony-schroniska

I kolejne miejsce w górach, największe jezioro w Tatrach. Jak widać, póki co góry mają prowadzenie. A cóż się dziwić, kiedy ja prawie 25 lat chowana na Mazurach. Piękne widoki odbierają mowę.

(zdjęcie tatry-i-podhale.wyjade.pl)

 

4. Zamek Książ

Książ-zamek

Teraz przenosimy się na Dolny Śląsk i do Zamku Książ. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam historię. I choć może nie jestem znawcą i wiele podstawowych dat historycznych wypadło mi z głowy, uwielbiam poznawać ją na nowo, widząc ją na własne oczy. Uwielbiam widzieć miejsca, które zapisała historia. Czasy zamku sięgają aż XIII wieku, czasy Piastów, Jagiellończyków, miejscowych książąt. Miejsce zdecydowanie do odwiedzenia. (zdjęcie historia.org.pl)

 

5. Wrocławski rynek

__b_wroclaw

Z zamku Książ udajemy się do Wrocławia. Może nie wszystkich urzeka takie coś jak "rynek", jednak lubię odwiedzać stare miasto w dużych miejscowościach. W takim miejscu można napić się dobrej kawy, patrzeć na ludzi spacerujących po rynku, oglądać kolorowe kamienice. Wrocław choć nie jest jakimś moim wymarzonym miejscem, to zawsze było miastem, które chciałabym zobaczyć. Dla chcącego nic trudnego, jednak miasto 600 km oddalone od domu jest tak jakoś nie po drodze :D (zdjęcie www.administrator24.info)

 

6. Figura Jezusa w Świebodzinie

63515496

Nie jestem jakąś namiętną katoliczką, nie wiem też, czy ta figura by mnie nie przeraziła wielkością, ale jednak chciałabym ją zobaczyć :D (zdjęcie geolocation.ws)

 

7. Łazienki Królewskie

545ba90de5499

Choć w Warszawie byłam, w tym pięknym miejscu nie miałam okazji być.

Miejsce niezwykle urocze, z chęcią odwiedziłabym muzeum i pospacerowałabym po ogrodzie romantycznym :) (zdjęcie www.lazienki-krolewskie.pl)

 

8. Toruń

oko_maga_9

Kopernik? Pierniki? Ponoć jedno z najpiękniejszych miast w Polsce? Z chęcią bym je zobaczyła. (zdjęcie www.torun.pl)

 

9. Półwysep Helski

1

I ostatnie miejsce na "póki co" takiej, mojej liście ;) Choć morze nie jest ode mnie tak tragicznie daleko (250-300km) i myślę, że plan "Hel" jest jak najbardziej do wykonania. Bycie na tym "cypelku" Polski to na pewno fajne uczucie :) (zdjęcie www.wakacje-sunrise.pl).

 

W podróż można wyruszyć na własną rękę, ale także można pomóc sobie dzięki organizatorowi turystycznych turnusów i wyjazdów rodzinnych ;) http://naferie.pl/

 

A Wam co marzy się zobaczyć ?

 

środa, 22 lipca 2015

Moje chwile - Yankee Candle - Vanilla Cupcake


Vanilla Cupcake - opis producenta : "Łakocie kupione w specjalizującej się w taśmowej produkcji ciach cukierni nie mogą się z nimi równać! Bo najlepiej smakują i najbardziej widowiskowo pachną domowe babeczki – maślane, biszkoptowe, polane słodkim lukrem przełamanym sokiem świeżo wyciśniętym ze słonecznej, rześkiej cytryny. Taki deser to raj dla podniebienia i uczta dla nosa! To także zaproszenie do odbycia aromaterapeutycznej sesji w towarzystwie Vanilla Cupcake – woskowej tarteletki, która w chwilę po podgrzaniu zaczyna pachnieć jak ciepła, przed chwilą wyjęta z pieca, waniliowa babeczka oblana cytrynowym lukrem."

wtorek, 21 lipca 2015

Pozwól, niech robi co chce

Przymierzam się do tego posta i przymierzam.

Siedziałam w domu, ale lato woła. Jestem na dworze. Z pomocą przychodzi mi komórka, także post się pisze.

 

A co robi Iga? Bawi się w piaskownicy. Z racji tego, że raczej nie należę to matek podążających krok w krok za dzieckiem, z resztą zapewne w piasku wyglądałabym jak wielka orka wyrzucona na brzeg, siedzę i obserwuję.

Obserwuję ją w domu, obserwuję ją na dworze.

 

Kiedy tylko dowiedziałam się, że będę miała dziewczynkę, marzyłam, by nie wykazywała chłopięcego gusta. Nie chciałam już wtedy, by grała w piłkę, by bawiła się samochodzikami i tymi podobnymi. Miałam mieć córkę, chciałam by była typową dziewczynką! Ubieraną na różową, bawiącą się laleczkami, wózkami i takimi tam, rzeczami typowo dziewczęcymi.

I choć wtedy chyba o żadnym gender srender się nie słyszało, ja nie chciałam i już. Miała być to moja mała dziewczynka.

 

Jednak jak zwykle czas zweryfikował wszystko. Iga, gdy tylko załapała orientację i zaczęła rozróżniać zabawki, to nie było mowy o żadnych lalkach!

Oczy Igi zwrócone były tylko na piłki, piłeczki, samochody, traktory i tym podobne. I co wtedy biedna matka, marząca a pięknej, grzecznej, bawiącej się laleczkami córce może zrobić?

A nic. I to wcale nie jest problem. Bo choć przez pewien czas nadal w głowie kłębi się obraz cukierkowej córeczki, na pierwszym miejscu stoi ona - typ chłopczycy, z obdartymi kolanami, biegająca z chłopakami za piłką lub kopiąca piasek koparką w piaskownicy. Dziewczynka tak dominująca, że nie wszystkie dzieci są ośmielone by się z nią bawić.

Ale ona nie gryzie. I choć teraz jest dzieckiem, ale może kiedyś będzie szanowanym lekarzem, księgową (http://finka.pl/), czy kucharką, ważne by była szczęśliwa. Tak jak jest teraz grając z tatą w piłę i nie dając tym zmartwień, że niczym się nie interesuje.

Ważne, że wtedy uśmiech jej z twarzy nie schodzi.

IMG_8443 IMG_8462 IMG_8469 IMG_8470 IMG_8481 IMG_8491

poniedziałek, 20 lipca 2015

Poruszające książki vol. 3 - "Nie oddam dzieci"

Wiecie, że uwielbiam książki. Czasem mam na nie mniej czasu, czasem więcej.

A ostatnim czasem polubiłam książki Katarzyny Michalak.

Także dziś przedstawię Wam książkę "Nie oddam dzieci", którą otrzymałam od księgarni internetowej http://www.taniaksiazka.pl/ (gdzie znajdziecie mnóstwo wspaniałych tytułów!).

IMG_8389

 

Pokrótce, o czym jest książka:

Była sobie pewna, polska rodzina - Michał i Marta Sokołowscy. Rodzice trójki dzieci - 13-letniej Mai, 6-letniego Zbynia i 3-letniego Antosia. W drodze dziecko czwarte płci nieznanej.

Michał to sławny chirurg, który pracuje bardzo dużo, zaś dla rodziny czasu ma bardzo mało. Marta jest Panią Domu. Ma wszystko na głowie. Mąż tylko pracuje i pracuje.

I podczas jednego z tych dni ich najmłodsze dziecko obchodzi 3 urodziny. Michał oczywiście znów zawodzi. Żona odwiedza go w szpitalu by choć tak mógł zobaczyć się w święto synka. Choć na chwilę. Tylko nie wie, że widzi ich ostatni raz.

 

Powiem Wam, że na tą książkę napaliłam się strasznie. "Ponoć najmocniejsza powieść K. Michalak, wielki wyciskacz łez. Nie ma drugiej takiej!" I przez te zapewnienia oczekiwałam w zasadzie nie wiadomo czego.

Przyznam, że jestem trochę zawiedziona. Co nie oznacza, że książki nie zaliczam do "poruszających" bo zaliczam jak najbardziej! Zmusiła mnie do łez dwa razy, jednak mam wrażenie, że powieść była przewidywalna - choć nie znałam jej fabuły.

Marta i jej synek umierają w tragicznym wypadku. Kobieta była w 8. miesiącu ciąży, więc dziecko zostało odratowane. Michał po tragicznej informacji załamuje się, dzieci czują się nie lepiej. Wszyscy mają wrażenie, że to kiepski żart. W rodzinie (między nimi a dziadkami) zaczynają się kłótnie, sąsiedzi zaczynają siać plotki a Michał coraz bardziej pogrąża się w sobie. Zaczyna pić, nie dba o siebie i o dzieci. Dodatkowo najmniejsze dziecko ciągle płacze, nie daje mężczyźnie spać. Można powiedzieć, że zaczyna nienawidzić to dziecko. Nie prosi nikogo o pomoc. Pogrąża się w brudnym domu, w którym swąd kału i moczu nasila się. Jedyną iskierką podtrzymującą to wszystko jest jego córka  - Maja.

Oczywiście historia nie jest tylko o rodzinie Sokołowskich, a także o sprawcy wypadku, Alfredzie Niro i jego domniemanym koledze - Tadku. Oboje wyjęci spod prawa. Pierwszy jest synem sławnego polityka. Bezlitosny. Lubi się wyżywać - przeważnie na ludziach. Krzywdzenie ich, a nawet zabijanie sprawia mu przyjemność. Tadek, trochę łagodniejszy lecz i jemu nic nie brakuje. Oboje po narkotykach poruszali się samochodem. Tadek, jednak nie taki odważny, ale Alfred, jak bym go nazwała "chujek" (jedno z jego ulubionych słów), szarpnął kierownicą co spowodowało wypadek i śmierć Marty i Antosia.

 

Jak to wszystko można podsumować, całą tę historię? Przede wszystkim dobro zawsze zwycięża. Kiedy człowiek się stacza, kiedy nie chce pomocy, należy nim wstrząsnąć. Takiego właśnie potrzebował wstrząsu Michał, gdy policja przyjechała, by doprowadzić do przed sąd. Siostra jego żony chce... zabrać mu dzieci.

Wtedy Michał przebudza się, dopiero wtedy dostrzega powagę sytuacji. Na szczęście ma przy sobie wiernych przyjaciół i kochane dzieci, które mu w tym pomogą. Czyli dobro zwycięża.

Co jeszcze? Karma. Jak ostatnie modne powiedzenie "karma powraca". I powróciła. I do Tadka - choć może trochę niesłusznie, ale i do Alfreda, który ginie powolną i bolesną śmiercią.

 

Tak jak pisałam wcześniej, choć powieść wycisnęła ze mnie łzy - przecież nie jestem z kamienia, tak jednak mam wrażenie, że książka nie jest tak bardzo mocna. Choć nie podlega to dyskusji, że jednak do wielu osób trafia - jest to sytuacja, która mogłaby spotkać każdego z nas (i uchroń Boże by nie spotkała!). Wiele osób może się utożsamiać z Michałem. Jednak porównując ją z inną książką z tej serii "Bezdomna", ta druga jest zdecydowanie lepsza, a co przede wszystkim - nieprzewidywalna. Przy "Bezdomnej" na koniec kwiczałam jak mała świnka, płacząc chyba z pół godziny i nie mogąc spać przez kilka nocy.

Jednakże "Nie oddam dzieci" również jest godna polecenia.

Do kupienia na http://www.taniaksiazka.pl/.

 

niedziela, 19 lipca 2015

Week in Photos #52 #53 #54 #55

I znów do nadrabiania sporo.

Sporo, bo 4 tygodnie. Ale co to jest. Lecimy z kolejnym przeglądem tygodni :)

 

1517183_779017625529112_282325590_n

Kinder niespodziankowy potwór :D

 

11335536_1631497607093664_1722795413_n

Pokój Igi, który mieliście już okazję zobaczyć ;)

 

11351532_835424149873041_668135471_n

11356379_445627492273677_1692335906_n

Piernik Kętrzyński ojcem potrzeby :D

 

11372380_1613259692265936_1540406945_n

Iga w TuTu zrobionej przeze mnie :))

 

11372479_699231776853818_385872643_n

Pierwsze kształtne obrazki.

 

11373621_439593742893424_594359618_n

11376486_861703293885318_1417814185_n

Rodzinka w komplecie.

 

11377406_381456375381777_1559084784_n

Tak się kończy strata cierpliwości.

 

11381447_395791877279809_1802877032_n

11383316_870002819738644_285100107_n

11410423_867266509975304_344201675_n

11419229_847698045314357_1915787682_n

11420743_1459888844324784_618897359_n

11428681_416877308511440_1827983455_n

11353470_1448759628763423_498626931_n

Moje ulubione miasta - Giżycko i Mikołajki.

A jeżeli Was interesuje południe Polski to lećcie na http://kwaterydlafirm.pl/

11377642_1438081993182998_1653939753_n

11333439_1601571903442324_2112003288_n

11352291_1014745561893252_1271559938_n

11386408_1480409728918298_1627523921_n

Z okazji odpampersowania bardzo lubujemy się w sukienkach :))

 

sobota, 18 lipca 2015

III Węgorzewskie Spotkanie Mam

W sobotę, tydzień temu (11.07.) miałam niezwykłą przyjemność uczestniczyć po raz drugi w Węgorzewskim Spotkaniu Mam organizowanym przez Anię.

 

Początkowo miało mnie tam nie być, jednak Anię tak uwielbiam, że musiałam tam być :)

Spotkanie odbyło się po raz kolejny w urokliwej, mazurskiej restauracji Gościniec u Kalicha.

 

Spotkanie odbyło się w małym gronie (nie rozumiem jak można zgłosić się na spotkanie i zapomnieć o nim...), ale to bardzo dobrze, było spokojnie, kameralnie. Grupa była zwarta, żadne osoby się nie odłączały od reszty.

 

Na początku Pani Asia z Cudomania pokazała nam jak robić spódniczki TuTu i pompony.

Powiem, że to świetna lekcja, bo pompony już robiłam, a nawet sprzedawałam, tak nie wiedziałam, że taka spódniczka to tak łatwa robota. Może się skuszę by Wam jakąś zrobić. Co Wy na to? :)

Jedna z uczestniczek miała możliwość zrobienia paznokci u Pani Eli - Beauty You.

 

Było dużo rozmów, ale i milczenia. Nie dlatego, że nie było o czym gadać, ale spotkanie było bez dzieci i w końcu my mamuśki mogłyśmy odetchnąć w spokoju ;)) Ja w sumie i tak zawsze jeżdżę na spotkania Igi, no ale jednak na spotkaniu nie było ani jednego dzieciaczka :))

 

I spotkanie, które miało trwać 12-15 przeciągnęło się do 17 i gdyby nie rodzinne obowiązki to siedziałybyśmy jeszcze długo :))

Dziękuję za ten miły czas organizatorce i uczestniczkom :) i sponsorom ;)

 

~~

W temacie pięknych miejsc, zapraszam na stronę, z możliwością wynajmu nieruchomości http://www.jestem-rentierem.pl/

I zapraszam do obejrzenia zdjęć ze spotkania :)

IMG_7845

IMG_7848 IMG_7850 IMG_7851 IMG_7855 IMG_7858 IMG_7860

IMG_7867

IMG_7884

IMG_7894

IMG_7932 IMG_7953 IMG_8073 IMG_8109

IMG_8163

IMG_8194

IMG_8196

 

11715943_1024723900878860_420410126_n