czwartek, 26 lutego 2015

Dlaczego nie lubię swojej córki?

Pora obiadowa. Wybudzam ją z drzemki, a ona wije się, niczym piskorz, wydaje dziwne dźwięki i woła o pomoc.

Znowu to samo?

Nie lubię jej wtedy za to.

A kiedy czas na śniadanie, ona biegnie uradowana i krzyczy: Mamba!

Tak - słodycze o tej porze?

Nie lubię jej wtedy za to.

Kiedy sprawdzam aktualności w telefonie, wystarczy spojrzenie w jej oczy by usłyszeć - "klukle"!

Co oznacza "puzzle" i muszę jej oddać telefon.

Za to też jej wtedy nie lubię.

Kiedy płacze nieprzerwanie, bo ma taki kaprys. A ma tak czasem.

Nie da się przytulić, położyć. Nic.

Za to szczególnie jej wtedy nie lubię.

 

Ale choć jej "nie lubię", to kocham ją w całej okazałości.

Kiedy krzyczy, kiedy wypuszcza ślozy wielkie jak grochy.

Kiedy jest niegrzeczna, kiedy bałagani i nie chce jeść.

Kiedy nie daje spać.

 

Bo to wszystko jest nic w porównaniu z tym kiedy podbiegnie, wtuli się we mnie swym małym ciałkiem,

pogilgocze złotymi włosami i powie: "KOCHAM MAMA".

A ja zawsze odpowiadam: "Ja ciebie też kocham, Iga".

IMG_9134

 

środa, 25 lutego 2015

Daleko od domu

Zapewne jak wiecie (albo i nie wiecie), w zeszły poniedziałek porwaliśmy się na wyjazd. Na Śląsk.

Pytałam Was o sposoby jak zająć dziecko w podróży. Zamówiłam gry CzuCzu, ale że wyjazd był zaplanowany nie na poniedziałek, a czwartek więc... no na gry nie zdążyliśmy.

Więc dorwałam co nie co w Rossmannie, nakupowałam jedzenia, zainstalowałam gry w telefonie i mogliśmy jechać.

 

Podróż rozpoczęła się dla mnie niefortunnie bo... zwymiotował na mnie pies! Okropieństwo, bleh!

Kiedy już się z tym uporałam, mogliśmy spokojnie jechać.

 

Jak się okazało, dla Igi wystarczyły: drzemki, postoje z przejściem się do sklepu po żarło, picie, żarło i żarło :D

Telefon i gry nie były potrzebne.

Za to mojemu tacie by się coś przydało. Sprawny GPS! A sama osobiście stwierdzam, że Google Maps można sobie wsadzić.

Dobrze, że telefon się rozładował, bo nie wiem gdzie byśmy wylądowali, a w Gliwicach i tak spędziliśmy ponad godzinę.

Dodatkowo pokazywał nam trzy trasy do Wisły - wszystkie przez Czechy o.O a w Łomży z trasy, nagle pokazywał nam, że jedziemy po blokach - po osiedlu.

Także podziękowania dla mojej córki, że wpadła na pomysł szukania gwiazdek, bo 12 godzin jazdy to hardkor.

 

Nasze odwiedziny na Śląsku nie kończyły się na beztroskim wypoczynku. Byliśmy tam do soboty i każdego dnia coś się działo. Krążyliśmy między Wodzisławiem Śląskim a Rybnikiem, w środę zahaczając o Wisłę (rzeczywiście nie po drodze :D). Dobrze, że mam prawo jazdy.

Iga w ogóle nie odczuła różnicy, że nie jest u siebie, tylko fakt, że więcej rozrabiała z racji braku zabawek. Ale nie było tak źle :)

 

Ja wyszłam dwa razy - raz do kina z mamą i ciotką, a drugi z kuzynką i jej chłopakiem :)

Było naprawdę fajnie oderwać się od codziennych spraw w dużym mieście.

 

Wyjazd zaliczam do udanych, jednak na następny przydałby mi się mąż. Wiadomo po co :D :)

IMG_8921

IMG_8928 IMG_8954

IMG_8958

IMG_8989 IMG_8997

IMG_8998

IMG_9019

IMG_9025

IMG_9041

IMG_9052

wtorek, 24 lutego 2015

Świata nie zdobędę - cała prawda o moim blogowaniu

Nie jestem marzycielką. Nie jestem dobra w planowaniu. Twardo stąpam po ziemi.

Można powiedzieć jak koń, zazwyczaj widzę tylko to co z przodu.

 

Chciałabym w życiu coś osiągnąć. Ale i z drugiej strony nie mam na nic parcia. Dziwy nad dziwami?

Chciałabym, ale mi się nie chce. Tak, to są dziwy.

 

Nie przemawiają do mnie teksty motywacyjne. Tzn. nie motywują mnie.

Chociaż bym chciała.

 

A chciałabym dużo.

Chciałabym mieć bardziej poczytnego bloga.

Jednak nie spędza mi to snu z powiek.

I tak już nie mogę spać.

 

Blog. Dlaczego nie jest poczytny?

Wystarczy spojrzeć.

Nie podążam ku aferom. Tak - napiszę czasem, jak coś mnie męczy, jednak nie jest to po to by wzbudzić sensację.

Pisać o homoseksualistach? Jestem na tak, z adoptowaniem przez nich dzieci już nie bardzo.

Dupy w leginsach? Dlaczego nie? Wystarczy ubrać się ze smakiem.

Nie wymyślam historii. Nie mam na tyle rozbujałej wyobraźni, by raczyć czytelników wymyślonymi opowieściami - które w zwyczaju sprzedają się świetnie! Ale to jednak nie dla mnie.

Nie jestem też poetką, twórczynią unikatowych tekstów.

Nie jestem piękna i wysportowana. Ba! Wręcz całkiem na odwrót. Mała, o wiele za gruba. Nie przyciągnę do siebie nikogo swoją niecodzienną urodą, stylem ubierania - bo zazwyczaj chodzę cały czas w tym samym, ani sylwetką z sześciopakiem na brzuchu.

Lubię jeść, co zresztą pokazuje moja masywna postura, ale staram się z tym walczyć.

 

Firmy dodatkowo utwierdzają mnie w tym, że nie warto ze mną pertraktować - po otrzymaniu statystyk nagle milkną, jakby mak w pole rzucić. Ani "dziękuję", ani pocałuj mnie w dupę. Dlatego powoli zaprzestaję odpisywania na jakiekolwiek maile od firm.

 

I taka tu sobie jestem, bloguję - bo lubię. Piszę co chcę. Na codzień mam nadpobudliwość, w nocy budzę się 1500 razy, jednak bloga prowadzę po swojemu. I nie zdobędę tym świata. Trudno. Będę sobie taką kolejną "mamką" w sieci ;)

I będę dziękować co jakiś czas moim stałym czytelnikom, który męczą się ze mną od jakiegoś czasu :)

IMG_8519

poniedziałek, 23 lutego 2015

5 tekstów zdenerwowanych kierowców

Nie raz, nie dwa zapewne jechałaś gdzieś samochodem. A to na zakupy, a to na wakacje czy do rodziny.

Nie ważne, czy to Ty jesteś kierowcą, czy Twój partner.

Bez dwóch zdań, wybierając się na dłużą trasę - cierpliwość trzeba mieć!

 

Ja osobiście wyjeżdżać daleko nie muszę by nie rzadko zdenerwować się na drodze, jednak ostatni nasz wyjazd - z Mazur na Śląsk (pod prawie czeską granicę), dał nam popalić.

W takich momentach zawsze usłyszysz kilka tekstów, które, można powiedzieć - są zwyczajem podróży.

 

1. Ja tam więcej nigdzie nie jadę.

Najczęściej słyszany przeze mnie tekst, wielokrotnie wypowiadany przeze mnie. Brzydka pogoda? Gderający mąż, czy żona, wiercące się dziecko?

No tak, nigdzie więcej nie jadę! By za pół godziny obmyślać trasę przy następnym wyjeździe ;)

2. Co on się tak wlecze?

"Zapewne" ulubieńcami kierowców, są... wolni kierowcy. Takie delikatne podniesienie ciśnienia. Jedzie to taki, jakieś 50 km/h, ani go wyprzedzić, ani nic. Kiedy pojawia się prosta, dajesz gazu, że  hej. Zazwyczaj się okazuje, że auto prowadzi starszy pan.

3. Gdzie mam jechać? GDZIE?

Jedziesz w wielkim mieście, nawet z podłączonym GPS-em, to patrzysz tylko na drogę. Jesteś w stresie, bo to nie Twoje miasto, do tego jeżdżą tu tramwaje, jesteś całkiem zagubiona. Pytasz się: gdzie mam jechać! Ostatecznie otrzymujesz odpowiedź 5 metrów przed zakrętem, a to oznacza, że jedziesz prosto. Znowu.

4. Która to prawa, a która lewa?

Haha, aż się musiałam zaśmiać. Szczerze, to ja też mam z tym problem. Zwłaszcza, kiedy ktoś mi każe na momencie skręcić. I czasem się zdarza, że jedziesz w prawo zamiast w lewo.

5. To nie tu!

Jeszcze jak ktoś Cię źle pokieruje to pół biedy, ale jak GPS Cię zwodzi w ciemny zaułek, krzyczysz: TO NIE TU! Walisz rękami w kierownicę, że znowu zostałaś wyprowadzona w pole. I w takich sytuacjach znowu mówisz:

JA TAM NIGDZIE NIE JADĘ!

 

Dodajcie jeszcze swoje topowe teksty :)

moto1540625

zdjęcie

 

czwartek, 19 lutego 2015

Moje chwile - Yankee Candle - Honey Blossom, Black Plum Blossom i Macintosh

No nareszcie nadszedł czas, kiedy kończę napoczęte woski. Zacznę w końcu otwierać te nowe i próbować :)



Honey Blossom - opis producenta : "Honey Blossom – cudowna kompozycja zamknięta w niewielkim, naturalnym wosku – to nie tylko pomysł na to, jak sprawnie odświeżyć nastrój panujący we wnętrzu. Honey Blossom to najprawdziwsze, bardzo gustowne, odrobinę wyniosłe, damskie perfumy, których miejsce spoczywa na blacie eleganckiej, zabytkowej toaletki. Buduarowy aromat złożony jest z tak wyjątkowych, drogeryjnych nut jak ciężkie piżmo, słodki miód, świeże, pachnące żywicznym sokiem drewno i esencja wydobyta z serca tradycyjnej frezji. Całość tworzy bukiet wyjątkowo kobiecy i bliźniaczo podobny do luksusowych perfum!"

Zapach bardzo słodki! Tak nad nim myślałam dłuższy czas i ostatecznie, podoba mi się :) Nie jest jakiś wyjątkowy, ale przyciąga swoją słodyczą, czuć w nim zdecydowanie męskie nutki, ale nie dominują one aromatu wosku.

Jak najbardziej godny polecenia dla osób lubiących słodkości, jak miód i kwiaty.

wtorek, 17 lutego 2015

30 twarzy Starej

Dzisiaj pokażę Wam "30 twarzy Starej"

Starej - czyli mnie. Mimo, że stara nie jestem, a słowa "matka" używam za dużo, to dziś będę Starą.

Na przekór wszystkim sławnym powieściom :D

891288_457419737695843_1849681930_n

925059_1462124844045685_1194489460_n

926379_443181529151275_483728791_n

1599444_1375926192677965_117290144_n

10467702_1464982273739892_1668538205_n

10895305_691631940955638_1033328120_n

Selfie Starej z dzieckiem zawsze spoko ;)

 

926143_1430823960508064_726949556_n

10616497_1463181773957271_1746173610_n

Stara zmęczona, że aż strach.

 

926971_605261132879400_525263326_n

Stara się uśmiecha - zapewne nie bez powodu.

 

928577_553017714808771_355116661_n

10575993_872018302826243_1725548441_n

Stara popisuje się, że ma okulary. Z Pepsi.

 

1172189_529836467121099_1863359379_n

Daj Starej lakier do włosów.

 

1208216_575685372507625_881672477_n

10543052_918803658149818_78677307_n

10617064_792097870811857_2029335104_n

Stara B&W.

 

1743116_570700076355624_1068515797_n

Stara udaje, że śpi.

 

10249178_1413407415590353_878097331_n

Stara ma czasem kocie oczy. Zwłaszcza jak coś przeskrobie.

 

10254279_1503067573248620_28639991_n

Stara ze Starym.

 

10354571_585816244850139_1989163298_n

Świetny przykład, kiedy Stara udaje, że ćwiczy.

 

10387948_257056794481953_1793653559_n

W pracy Stara też ma czas na selfie...

 

10454212_667856263304456_74579472_n

... i na kawie też ma czas.

 

10467823_670880726324290_982983683_n

Taka tam... Stara.

 

10483452_706287886075888_1460435677_n

10514105_889981254350506_693655136_n

10684028_684015885015045_1186692152_n

Stara w makijażu - rzadki widok.

 

10488801_553266248116042_914422505_n

Stara a'la Monica Bellucci.

 

10725081_602490529873019_1599826383_n

Stara została zdominowana w tym selfie.

 

10948685_390424727802429_1959621380_n

Stara tak stara, że aż młoda.

 

e3cae402a6d411e3afc512c1a4977290_8

Stara skąpana w słońcu...

 

928305_676659032409145_710741497_n

Twarz Starej... a nie... to noga :D

 

sobota, 14 lutego 2015

Torcik - serce

Dziś zrobiłam i dziś dodam przepis.

Nie jest to jakiś super, elegancki torcik, ale wymyśliłam go sama. Szybki i nieskomplikowany :)


piątek, 13 lutego 2015

Tyle krzyczą o szczerości

Żyjemy w czasach ciszy. Niestety - stwierdzam to. Ludzie wolą krzyczeć w duszy niż powiedzieć komuś co myślą.

"Bo nie wypada", "bo ktoś się obrazi", "a bo tak nie można". Owszem, zgodzę się z tym, że czasem należy powstrzymać język.

 

Jednak gdy pewne sprawy obierają zły obrót, zaczynają dotyczyć Ciebie, Twojej rodziny, to dlaczego milczysz?

Stoisz obok i słuchasz. Myślisz: "niech sobie pogada".

 

W tych czasach tyle się krzyczy o szczerości, "bądź szczera!", ale cholera, jak?!

Tyle krzyczą, wręcz domagają się szczerości, by za plecami nazwać Cię "chamem", bo wyraziłaś swoje zdanie!

Jesteś "chamką" w dodatku bez jakiejkolwiek kultury.

 

Chamka, która broni swojego podwórka i tego by ktoś nie narobił jej na podłogę?

 

Ludzie lubią domagać się czegoś, tym bardziej kiedy wiedzą, że tego nie dostaną.

Szczerość jest jedną z tych rzeczy.

 

Dlatego nazwą Cię dzikuską kiedy powiesz swoje zdanie prosto w oczy.

Może Cię znielubią, a może znienawidzą?

Ale czy w takiej sytuacji "gra w znajomych" jest warta świeczki?

 

Ja ze swojego otoczenia pozbywam się osób, które nie rozumieją "szczerości".

Same chcą być szczere, ba! Pozwalają sobie na to bez limitu, żądając od ciebie pokory i uważnego słuchania.

Lubisz być na dole?

Czasem ktoś po Tobie przejdzie, czasem Cię ktoś kopnie.

A Ty leżysz nadal.

 

Podnieś się. Pokaż że jesteś silna. Uderz siłą słowa, otrzep kurz z ubrania.

Pokaż swoją inteligencję nad "kopaczami".

Pokaż że szczerość to Twoja twarz, nie kryj jej w sobie.

IMG_8757

czwartek, 12 lutego 2015

środa, 11 lutego 2015

Co robić zimą na Mazurach?

Czy na Mazurach zimą można się tylko nudzić? Otóż nie ;) A więc co można robić?

 

1. Narty

Czy na Mazurach w ogóle można jeździć na nartach? Oczywiście, że tak! Takiej atrakcji nie mogło zabraknąć. Gdzie się udać?

Na Górę Czterech Wiatrów do Mrągowa, do Okrągłych koło Orzysza i do Gołdapi (Piękna Góra).

2. Kulig

Czy jest coś piękniejszego niż kulig mazurskim lasem? Dorosły może znowu poczuć się jak dziecko.

3. Quady i wszelkie pojazdy śnieżne

Wiele obiektów turystycznych proponuje takie atrakcje. Dla mnie jest to kulig, ale z końmi mechanicznymi :D

4. Bojery

Jak widać, jezioro nie służy tylko do kąpania się. Śmiało można wykorzystać je gdy... jest zamarznięte. Wystarczy udać się w odpowiednie miejsce (turystyka bojerowa znajduje się m.in. w Mikołajkach i Rydzewie (koło Giżycka)  by wypróbować swoich sił w czymś nowym.

6. Wędkarstwo podlodowe

Pomyśleć: kto przyjeżdża na Mazury by łowić ryby? Ale jak i nad morze ludzie wybierają się na kutry, tak i równie przyjemną formą wędkarstwa jest wędkarstwo na Mazurach. O tyle ciekawe jest to, że wiele osób właśnie preferuje zimowy połów. Jednak przed taką przyjemnością należy zapoznać się z przepisami.

5. Nurkowanie pod lodem

Kolejny przykład na to, że na Mazurach znajdzie się coś dla mega aktywnych. Nurkowanie pod lodem? Ależ proszę bardzo! Takie przyjemności serwują firmy z Giżycka.

6. Mazurskie hotele

Kiedy jesteś leniuszkiem i cenisz sobie ciepłą przestrzeń i nie wybierasz się nigdzie poza cztery ściany, warto zadbać o dobry i ciekawy wypoczynek. Czy to kręgle w Hotelu Mikołajki, czy ekskluzywne i fachowe SPA w Hotelu Amax. A może hotel St. Bruno w Giżycku, który znajduje się w odrestaurowanym zamku krzyżackim, leżącym nad samym kanałem Łuczańskim? Do wyboru do koloru. Na Mazurach znajdziecie wiele świetnych hoteli.

7. Zwiedzanie okolicy

Co prawda to prawa, ale Mazurskie miasteczka są małe. Także i nie ma w nich zbyt wiele miejsc do zwiedzania. Najwięcej obiektów znajduje się poza miastami. Jednak zacznijmy od miast.

W Giżycku znaleźć możecie Twierdzę Boyen, most obrotowy na kanale Łuczańskim (znajdujący się przy wyżej wspomnianym hotelu St. Bruno), kościół ewangelicki, widokową wieżę ciśnień. W Mikołajkach warta zobaczenia jest promenada i Wioska Żeglarska (malutkie to to, ale ma swój urok) i również kościół ewangelicki.

Ponadto warto zobaczyć - zabytkowe mosty w Stańczykach, zabytkowy parowóz w Starych JuchachMuzeum Kropli Wody w ełckiej wieży ciśnień, sanktuarium w Świętej Lipce, Muzeum Ziemi Mazurskiej w Owczarni, Leśniczówkę Pranie - muzeum Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, Piramidę w Rapie, Gierłoż - Kwaterę Hitlera.

 8. Podziwianie krajobrazu

Krajobraz zimą, poza miastem, szczególnie w słoneczne dni jest przepiękny.

Mam nadzieję, że przybliżyłam Wam trochę tego, co można robić zimą na Mazurach. Jest spokojniej jak latem, ale też nie można się nudzić.

thumb

Zdjęcie za zgodą Matias Photo Mazury

 

poniedziałek, 9 lutego 2015

Week in Photos #31 #32

10891025_1530079727259050_928541891_n

10954040_1708631839363265_499740357_n

Dieta, dieta...

10895307_1547721775487587_594481046_n

Czasem piekę chlebek, czasem wychodzi, czasem nie :D

10914531_1523990494534932_794439248_n

Najlepsze pomidory suszone jakie jadłam w życiu.

10946675_1591900144358313_1643778815_n

Kolejna męczona książka.

10948561_428912110594735_1144730716_n

Czy coś muszę dodawać? :)

10948865_345814802272896_713151838_n

Nowy przyjaciel Igi.

10948890_1407031636264155_136775385_n

Lubię to roztrzepanie :)

10948904_1386340451674006_1224356180_n

A u nas ciągle pada i pada...

10953650_1608716326006914_1154768153_n

Nowy sprzęt do pracy...

10954841_614132945383585_920657006_n

Coś dla mnie w wolnej chwili :D

10957348_1554822458123369_395307229_n

Moja kolekcja i to wciąż nie wszystko :)