wtorek, 15 grudnia 2015

Piękny sen

Nagle pojawiłam się w pięknym miejscu na drugim końcu Polski.

Wspaniały, zimowy krajobraz. Pełno śniegu a w tle wzgórza. Wcale nie było tak zimno.



Lampki choinkowe oświetlały mi drogę. Dotarłam do górskiego hotelu. Po chwili zauważyłam, że oprócz obsługi nie ma tu nikogo.


Zapytałam recepcjonistkę jak to jest możliwe.

Okazało się, że jest to możliwe tylko dla mnie, dla mojej wymarzonej ciszy.

Otrzymałam kluczyki do pokoju. Jak się okazało, pięknego wnętrza z pełnym wyposażeniem.

Rozebrałam się, ale nie rozpakowałam - nie miałam żadnego bagażu. Nawet nie wiedziałam jak tam się znalazłam...

Z barku sięgnęłam po delikatny trunek na rozgrzanie. Położyłam się na miękkim łóżku i słuchałam.

Słuchałam ciszy... W tej chwili moje myśli znikły by nie zakłócać tego niecodziennego spokoju.



Po godzinie leżenia zaczęło burczeć mi w brzuchu. Poszłam skorzystać z walorów krajobrazu, poszukać jakiejś "chaty" z jadłem. W końcu byłam w górach. Szkoda byłoby pożywiać się "normalnym" jedzeniem.

Widok był nieziemski. Uliczki oświetlone latarniami, ludzie niespieszący się nigdzie. Drewniane budynki buchające gorącem jedzenia.




zdjęcie - http://perlapoludnia.pl/



Znalazłam wymarzone miejsce. Weszłam do środka, zamówiłam kwaśnicę, oscypek, baraninę, moskole, placek po zbójnicku. Kiedy piękna pani przyniosła mi tę górę jedzenia, przypomniałam sobie, że nie mam przecież przy sobie nic - ani bagażu, ani pieniędzy. Zmieszałam się okrutnie, ale pani się tylko uśmiechnęła i powiedziała, że to wszystko dla mnie, a ona nie oczekuje zapłaty.

Kolejny raz byłam mega zaskoczona ale zaczęłam pałaszować jedzenie, które było inne, ale przepyszne. Mega objedzona wyszłam i usiadłam na jednej z wolnych, suchych ławek. Chciałam nacieszyć się ciszą, tym kilkugodzinnym już spokojem. Oddychałam świeżym, lekko mroźnym powietrzem.

Byłam przejedzona, zmęczona. I nagle przypomniałam sobie o mojej córce. Jak mogłam tak długo o niej nie pomyśleć ? Gdzie ona teraz jest? Z kim?

Byłam tak znużona, że głowa zaczęła mi opadać i ... zasnęłam.



"Cześć mamusiu!", usłyszałam. Otworzyłam oczy. Jestem w swoim domu. Iga wskakuje do mojego łóżka, przytula się do mnie mocno i mówi: "Gdzie byłaś? Kocham cię mamusiu".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dzięki, że jesteś! :)