środa, 30 grudnia 2015

No to i ja podsumuję 2015 rok. Egoistycznie

Podrygując w rytmie piosenki happysad'u - "Mów mi dobrze", zastanawiam się nad podsumowaniem tego roku. Czyli roku 2015.

Czy podsumowanie roku to obowiązek każdego blogera? I tak i nie. Robię to przecież dobrowolnie. Ale fajnie jest mieć wgląd na to, jak przebiegało moje życie parę lat temu.



Nie będzie to podsumowanie typowo blogowe. Nie przedstawię Wam statystyk, nie napiszę o popularnych wpisach.

Nie będzie to także podsumowanie z serii : "co potrafi moje dziecko". O tym jesteście informowani na bieżąco.




Choć wiele rzeczy o mnie wiecie i tak to podsumowanie będzie tylko o mnie. Moimi oczami. Co przemyślałam, co zrobiłam. Całkiem egoistycznie.

W punktach.

  1. Zapewne największym wydarzeniem dla mnie i dla bloga, otwierając rok 2015, przeszłam na nową domenę. "Mama Diabełka" zakończyła są żywotność. I to nie dlatego, że dziecko nagle stało się aniołkiem (wręcz przeciwnie), a dlatego, że czułam się po prostu z tą nazwą ch*jowo. Zapytasz: czemu od razu ch*jowo? Bo ja nie czułam się z tym gorzej, źle. To było bardziej niż gorzej i źle. Dlatego ch*jowo. Choć teraz, po roku bycia nataliajarocka.pl, trochę żałuję, że nie wybrałam czegoś bardziej chwytliwego, ale jednak co ja to JA. Niech będzie tak jak jest ;)

  2. Egoistycznie i całkiem osobiście. Podjęłam decyzję, że Iga rodzeństwa mieć nie będzie. Wszak nigdy nic nie jest na 100% (chyba, że wycięłabym sobie macicę), los lubi płatać figle, ale póki mogę ja o tym decydować, nie zdecyduję się. Choć w głębi serca zawsze pozostaje jakaś wątpliwość - to niewątpliwe. Ale nie jestem w stanie zdobyć się na ten krok świadomie. Może kiedyś jeszcze zmienię zdanie? Przecież w wieku 25. lat można jeszcze dorobić się wielu potomków. Jednak na chwilę obecną mówię 3 razy NIE.

  3. Kilka spotkań blogowych, w których miałam przyjemność uczestniczyć. Odwiedziłam Inowrocław, Płock, Grodzisk Mazowiecki (i warsztat w Błoniach ;)), Olsztyn i jak zawsze - Węgorzewo. Spotkania uwielbiam i żałuję, że nie mogę zwiększyć swojej częstotliwości wyjazdowej (niestety, finanse ograniczają). Lubię poznawać nowe blogerki, słuchać wykładów. Gadać o głupotach i śmiać się :D

  4. 2015 rok obfitował w ... czytanie książek. Dołączyłam do wyzwania 52/2015 ale o tym niebawem na blogu ;)

  5. W styczniu 2015 przeszłam na dietę. Tak - znowu. Tym razem cięższa o 16 kg niż w roku 2013. Co mnie do tego skłoniło? A może inaczej: co sprawiło, że w końcu się obudziłam i zobaczyłam jak bardzo jestem otyła? Prosta przyczyna - nie mogłam wstać z wanny. Tak, tak. Kobiecie w wieku 24 lat trudność sprawiało wydostanie się z wanny. Schudłam 15 kg, ale była to istna batalia. Całkowite przeciwieństwo odchudzania z 2013 roku. Waga spadała bardzo opornie (w końcu metabolizm się rozłożył, bo ile to można), a ja miałam mnóstwo wpadek, "ciągów" tygodniowego żarcia.... 4 kilo i tak wróciło do...

  6. ... operacji. W temacie rozpisywać się nie będę, bo pisałam o tym już ze sto razy :) Operacja - rękawowa resekcja żołądka. Data: 20. 11. 2015.

  7. Od 2. stycznia na wadze mniej : 21, 3 kg.

  8. W tym roku zaczęłam w miarę regularnie dorabiać (tak, tak na blogu. Da się zauważyć). Wiem, że wielu z Was to się nie podoba. Nie będę Was przepraszać. Powiem tylko, że gdyby nie te pieniądze, Iga nie chodziłaby do przedszkola. Bo nie miałabym środków, żeby jej to przedszkole opłacić.

  9. Właśnie, przedszkole. Pomysł przyszedł spontanicznie, w połowie sierpnia. Ruszyliśmy spacerkiem do okolicznych przedszkoli, i choć słyszałam, jak ciężko się tu dostać, tak my za drugim podejściem (tj. w drugim interesującym przedszkolu) dostaliśmy miejsce od ręki. Zapewne udało się nam to dlatego, że przyszliśmy osobiście i ktoś akurat zrezygnował (bo listy dzieci już były zapchane). Choć czasem i tak się złoszczę - bo niby te kilka godzin mam spokoju, ciszy, ale Iga zrobiła się jakaś bardziej nieznośna. Bardziej pyskuje, stawia się... Ehh ta już wczesnoszkolna demoralizacja ... :D Dodatkowo kaszel, katar, pęcherz - wszystko na zmianę, już od połowy września.

  10. Sierpniowy wyjazd do Wieliczki i Krakowa. Powiem tak, Kraków to piękne miasto, Wieliczka malutkie miasteczko, ale także urokliwe. Ale "ale" musi być. Był taki upał (37st. w cieniu), a ja jeszcze z tym grubym dupskiem, z zajebistymi zakwasami po kopalni w Wieliczce... no porostu ten wyjazd był dla mnie niewypałem. I szkoda mi mojego męża, że mu tak smęciłam, nie poszliśmy tam gdzie chcieliśmy. Bo ja wolałabym popełnić samobójstwo skacząc do Wisły, niż łazić i to i tak ledwo. Jeszcze mój refluks był tak upierdliwy, że tabletki brałam co 20 minut... Chętnie bym tam pojechała jeszcze raz, ale tak kwiecień/październik - tylko żeby nie było upałów.

  11. I w zasadzie ostatni punkt - całkiem niedawno zaczęłam się rozglądać za pracą. Choć nie jest to przesądzone, że idę i już. Na razie szukam, a w zasadzie rozglądam się. Badam rynek :D Wiem, że pójście już TERAZ nie byłoby dobre - po 1. nie mam pewności, czy Iga skończyła z chorobami, Darek zaraz jedzie na poligon, a ja nie mam jak zapewnić jej opieki (raczej w pierwszych tygodniach nie wypada brać wolnego), a po 2. czuję po sobie fizycznie, że to jeszcze nie ten czas. Przyniesienie zakupów przyprawia mnie o ból brzucha, a co dopiero praca fizyczna. Ale rozglądam się. Myślę, że w 2016 roku się wszystko wyklaruje i będę mogła pochwalić się pracą ;)



Widzę, że troszkę mi tego wyszło, ale jednak książki z tego nie będzie :D

Już jutro sylwester, a ja dzisiaj życzę Wam dobrej zabawy i do siego roku! :))


6 komentarzy:

  1. Myślę, że ten rok i podjęte w nim przez Ciebie decyzje i postanowienia są doskonałym preludium do większych sukcesów i dobrodziejstw od życia :)
    Życzę Tobie z całego serca, żeby kolejny rok był jeszcze bardziej udany od tego mijającego :)
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Klaudyna Distaff30 grudnia 2015 13:19

    Rok odważnych decyzji. Trochę zazdroszczę, bo wczoraj zaczęłam podsumowywać mój i był jakiś taki miałki - jak cukier puder. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Izabela Kowalik30 grudnia 2015 14:07

    Ślicznie wyglądasz na tym zdjęciu :) Poza tym młodziutka jeszcze jesteś, masz czas na wielokrotną zmianę decyzji w sprawie drugiego dziecka, ja jestem od Ciebie o kilka lat starsza, jeszcze żadnego nie mam i mi się nie spieszy :) Życzę Ci dużo powodzenia w nadchodzącym roku, dużo zdrówka i samych sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)