poniedziałek, 21 grudnia 2015

Miesiąc po operacji

Dzisiaj już 21. grudnia także czas najwyższy zabrać się za krótką notkę.



Wczoraj minął równo miesiąc po operacji.

Jak się czuję? Jakie są moje wnioski?




Pierwszy tydzień żałowałam. Co z tego, że waga leciała na łeb na szyję, kiedy przy każdym łyku wody mój żołądek miał ochotę wyrwać się z ciała.

Miałam ochotę zjeść coś normalnego. Nie kleik, jogurt czy kaszkę. Byłam zagubiona.

Bo choć wiedzę miałam, wiedziałam jak postępować, co jeść i ile, to jednak to nie było to. Czułam się wygłodzona psychicznie.



Mały wielki rozdział zaczął się równo po tygodniu, kiedy nagle skurcze żołądka ustąpiły. Picie powoli stawało się przyjemnością, jedzenie sprawiało coraz mniej dyskomfortu.

Po dwóch tygodniach do mojego menu dołączyły miksowane zupy. Jednak to wciąż było nie to. Choć moje kubki smakowe zostały połechtane, brakowało mi czegoś do pogryzienia.

Ale akurat tego etapu przeskakiwać nie mogłam. Bałam się. Jednak po trzecim tygodniu zaczęłam jeść normalne zupy, z miękkimi kawałkami warzyw i drobiowym mięsem.

Raz wchodziło gładko, raz zatykałam się tak, że wymiotowałam. Tak samo próbowałam ryb. Raz było super, raz zatkanie i wymioty po 50 gramach ryby.



Choć mój żołądek zapewne jest już zagojony, dopiero czuję, że powoli staje się gotowy nie niektóre rzeczy.

To tak jak z małym dzieckiem, dajesz mu nowe jedzenie i sprawdzasz jego reakcje. Tak samo jest ze mną.



Życie po operacji zobowiązuje. Można sobie w tym pomóc.

Tak samo jak entuzjaści projektowania wnętrz mają specjalne wortale (http://www.homesquare.pl/),

jak kucharze mają mnóstwo inspiracji w internecie,

tak i ja, przed sobą mam worek informacji i wirtualne grupy wsparcia.

Dają one bardzo wiele, kiedy człowiek potrzebuje pomocy, ale i samemu można pomóc.

Korzystam z takich stron. Dzięki nim znam wiele odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.



W miesiąc schudłam 9,4 kg. Obecnie jest to spadek 1,2-1 kg tygodniowo. Nie jest to wiele wiele jak po operacji po tak krótkim czasie, jednak ja jestem zadowolona. Bo tyle chudłabym tylko na znienawidzonych przeze mnie głodówkach.

Jest dobrze.

Zaczęłam się przyzwyczajać do nowej rzeczywistości. Nie ciągnie mnie do niezdrowego jedzenia, do słodyczy, do domowych obiadów.

Choć "domowe obiady" to pojęcie względne. Zależy kto jak gotuje rodzinie. Jeżeli posiłki są zdrowe, nie wyklucza się tego, że można je jeść.



Co jem obecnie? Gotowane mięso, zupy warzywne, kisiele, budynie (bez cukru), twaróg z jogurtem i bananem, jogurty naturalne, gotowane musy owocowe.

A nawet wczoraj i dzisiaj zjadłam kanapkę - wczoraj z wędliną i pomidorem (80 gram), dzisiaj z twarożkiem z pomidorem i szczypiorkiem (80 gram) ale nie dałam rady jej zjeść do końca.

Z czasem można jeść wszystko. I makarony, kasze, surówki, sałatki. Chodzi o to by raczej była to wersja fit, a najważniejsze - trzymać się wciąż małych ilości.

Większe niestety będą prowadzić do rozciągnięcia żołądka. A chyba nie o to chodzi ;)



Następna relacja za miesiąc ;)




zdjęcie freepik

7 komentarzy:

  1. Fajnie,że się przyzwyczajasz do nowego stylu życia :). A możesz powiedzieć jak przebiegał proces kwalifikacji do zabiegu czy to raczej tajemnica :)?

    OdpowiedzUsuń
  2. Powinnaś to znaleźć tu :)

    http://nataliajarocka.pl/zdrowie/jak-dostac-sie-na-operacje-bariatryczna/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję ślicznie :* Umknął mi wpis.. :( Wybacz.


    Nie łapię się na zabieg, czyli to znak, że muszę wziąć dupę w troki :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Tylko ja nie rozumiem. Nie da się zmniejszać sobie porcji jedzenia /dieta/ bez zmniejszania żołądka?

    OdpowiedzUsuń
  5. Operacje są dla osób, które odchudzają się od lat.
    Ja bez 'głodówki' nie schudłabym nawet pół kilo, ale ile można głodować. Potem następuje kompuls żywieniowy i wszystko kręci się w kółko, a i bywa gorzej jak na początki odchudzania.
    Ja np. odchudzałam się 8 lat w sumie, a ostatecznie skończyłam z monstrualną wagą.
    Poczytaj tu kategorię "CHLO".
    Jeżeli jednak nadal nie będziesz tego rozumieć, to nie martw się. Wiele osób tego nie rozumie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)