piątek, 11 grudnia 2015

Kiedy jestem zmęczona...

Czy da się nie być przeziębionym przy wciąż chorującym dziecku?

Chyba się nie da.

Trzymałam się całkiem długo... choć nie jestem wcale jakoś mocno chora, ale nic mi się nie chce.



Nic.

Zakopałabym się pod kołdrą i leżała cały dzień, zastanawiając się co mam zrobić. Choć tak naprawdę nic mi się nie chce i rzeczywiście za dużo nie robię.



 Przy Idze "nic nie robienie" ciężko wychodzi.

"Mamo to... mamo tamto... mamo daj... mamo weź....".

Każę jej uciekać, głowa mi pęka, ale ona przejmuje wyimaginowaną przez siebie rękawicę i postanawia nie dać mi spokoju.



Sama jest chora. Kaszle, nos zapchany, fuczy jak stary parowóz. Ale ona ma siłę. Ma siłę skakać, biegać, śpiewać i mówić bez przerwy.

A wygląda, jakby była bardziej chora.



Kiedy się kładę, jej włącza się czerwona lampka ostrzeżenia, że jej ochroniarz i strażnik wylatujących gili chce odpocząć.

Odpocząć nie od zmęczenia. Od bólu głowy, któremu na dają najsilniejsze leki.



Stoi nade mną i gada... gada... gada...

Jej głos się podwaja, potraja...



W jednej chwili mam ochotę jechać do sklepu budowlanego, kupić gipsowe płyty którymi odgrodzę ją od siebie, obłożę ściany gąbką, zamontuję drzwi bezprzylgowe (ponoć bezpieczniejsze) i niech hasa sobie. Takie tam, przygotowanie do dorosłego życia. Za jakiś czas gąbki się zdejmie, wystawi na wierzch rogi stołów i niech poznaje co to prawdziwe życie :D



Kurde, normalnie czuję się jak w więzieniu w jednej celi ze swoim prześladowcą. Siedzę, piszę to i śmieję się sama do siebie. Większość kobiet nigdy nigdy nie przyzwyczai się do wciąż nie znikającego chaosu.

I zapytam. Czy chore dzieci nie powinny leżeć bez sił w łóżku?

Ja mogę leżeć. Ona ma energii i za mnie i za siebie. Jaka szkoda, że nie mogę na to spojrzeć przez różowe okulary :)


zdjęcie freepik

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dzięki, że jesteś! :)