poniedziałek, 14 grudnia 2015

Gadżety kuchenne, które chciałabym mieć CZ. II

Kiedy surfuję po internecie, natykam się na całkiem nowe rzeczy, a czasem i stare, tylko że w nowej odsłonie.

Dlatego zdecydowałam, że Gadżety będą miały swoją kontynuację, także dzisiaj powstała część II :)



Gadżety kuchenne to nic innego, jak coś, co naszą kuchnię upiększa, urozmaica. Nie są to przedmioty niezbędne do życia. Śmiało się można bez nich obejść. Dlatego noszą miano gadżetów, czegoś wymyślnego.

Jednak swoim urokiem (i czasem zbędną funkcjonalnością) przyciągają. A o oto właśnie chodzi :D



Ostatnio co chyba marzy mi się najbardziej, to są słoiki do picia... Gadżet zbędny jak 150, ale dla mnie jednak jakiś urok ma.

Mam jeden słoik w podobnym typie, bez uchwytu i pokrywki... Na pewno kiedyś kupię te ze zdjęcia :)

(wszystkie zdjęcia są ze strony https://www.bellodecor.com.pl/)





Dzbanuszek do zaparzania herbaty z sitkiem. Nic nadzwyczajnego.

Ale nie dość, że ma piękny wygląd, to jednak praktyczny trochę jest. Lubię herbaty liściaste, a taki dzbanek byłby wybawieniem.




Krajalnica do grzybów. Podejrzewam, że nadałaby się także do jajek. Po co się męczyć krojąc ręcznie? :D





Naczynie żaroodporne. Sympatycznie prezentowałoby się na stole z gotową potrawą. Zawsze podobają mi się naczynia, które wyglądają inaczej niż normalnie :)


Dzbanuszek do mleka. Szczerze przyznam, że nigdy wcześniej nie widziałam takiego cuda, także na pewno dla niego miejsce w moim domu by się znalazło :D





Kubki termiczne. Pierwszy raz w życiu widzę tak sympatyczne kubki.

Z tak kolorowych naczyń na pewno przyjemniej jest pić kawę i herbatę w podróży :)


Miska i łyżka w kształcie serca. Czemu je wybrałam. Bo są po prostu ładne :D





Zaparzaczka do herbaty. Wersja mini w porównaniu z dzbankiem. Bardzo przydatny gadżet.





Kiedy zobaczyłam ten czajniczek w sweterku, wiedziałam że musi tu trafić :D Po porostu zwalił mnie z nóg swoim urokiem :D


Sylikonowa stolnica z wymiarami. Coś dla mnie na pewno. Nie mam stolicy, a czyszczenie stołu po robieniu ciasta czasami doprowadza mnie do szewskiej pasji.

A tu nie dość że zajmująca, łatwo zmywalna, to jeszcze z wymiarami.





Sitko do gotowania na parze. Nie posiadam sprzętu, który by mi coś tak ugotował - nawet nie mam na niego miejsca :/, więc o ile takie sitko by mi się nie przypaliło, z miłą chęcią bym go używała. Tym bardziej, że nie mogę nic smażonego :(



Przypadł Wam jakiś gadżet do gustu? :)

2 komentarze:

  1. Silikonową matę mam i polecam - zwinie się i mało miejsca zajmuje. Jak się ubrudzi, to do zmywarki. A ugniatać te ciasta na stolnicy lub na blacie - niet! Zwłaszcza, że taką matę kupi się za mniej niż 30 zł.


    A ja poluję na jakieś fajne, designerskie słoiki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Silikonowa mata jest the best :) a poza tym uwielbiam takie gadżety ;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)