wtorek, 10 listopada 2015

Zimno, zimniej...

Wracam po całkiem długiej przerwie (10 dni bez wpisu to całkiem długo :D).

Chyba zapadam w przedzimowy sen. Pogoda nie rozpieszcza i choć jest naprawdę ciepło jak na tę porę - pada, jest szaro.

Ja najchętniej zakopałabym się pod kołdrę i nie wychodziła z niej aż do wiosny.



 Mamy już praktycznie połowę listopada, aż wierzyć mi się nie chce, że czas tak szybko leci. Mam wrażenie, że wczoraj był sierpień, mega upały... a tu. Zaraz grudzień.

A grudzień kojarzy mu się już typowo z zimą.

Mróz, śnieg.

Wiecie, że nie cierpię zimy?

I choć w grudniu mam urodziny, w grudniu są święta, żadna moc nie przekona mnie do podania ręki zimie.

Zaczęłam należeć do tej grupy ludzi, którzy zimy nie lubią po prostu z powodu przeszkód atmosferycznych.

A to samochód nie chce odpalić z powodu ostrego mrozu, a to trzeba odśnieżać, skrobać.

Na drogach ślisko, a drogi nie odśnieżone i nieposypane.



I tak mogę jątrzyć samej sobie bez końca.

Ale pojawiła się Iga. I choć tej zimy nie cierpię nadal, staram się przymknąć na nią oko.

Iga uwielbia śnieg. Uwielbia się w nim taplać, skakać, robić kulki, robić bałwana.

Myślę, że idealnym wyjściem dla już większej Igi, będzie zimowisko w górach.

Myślę, że tak się idealnie odnajdzie, a czuję, że z wiekiem, jej energia będzie rosła, nie malała :)

Może i my się wybierzemy.

W górach nigdy nie byłam, a domyślałam się, że tam zima do siebie każdego może przekonać :)



A Wy, lubicie zimę? :)

2 komentarze:

  1. Ja lubię zimę ale tą w górach, jak jest dużo śniegu, można na stokach szaleć albo wybrać się na łyżwy. W innym wypadku zdecydowanie wolę wiosnę, lato i złotą polską jesień bez deszczu

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)