środa, 11 listopada 2015

Kiedy dziecko ma swój język

Tysiąc pięćset wyszukiwań frazy: "kiedy dziecko powinno zacząć mówić".

Siedzisz i obgryzasz paznokcie. Twoje dziecko ma już rok, a jeszcze nic nie mówi.



A dzieci Gosi, Zdzisi i Zenobii już mówią. Zaręczają, że już pełnymi zdaniami.

Jak to jest?


 Zacznę od najlepiej przyswajalnego przez matki zdania: każde dziecko jest inne.

I choć w Twoim otoczeniu wszystkie dzieci mogą mówić, a Twoje nie, nie oznacza, że jest gorsze.

Przede wszystkim w takim wieku dzieci skupiają się przeważnie na jednej czynności.

Albo rozwijają się ruchowo, albo językowo. Oczywiście mogą po trochu i tego i tego.



Opowiem jak to było w naszym przypadku.

Iga od początku była ruchliwym dzieckiem. Wcześnie podnosiła główkę, siadała. Raczkowała, wstawała, no i tak standardowo na 12 miesiąc życia zaczęła chodzić.

Wszystko byłoby ok, gdyby... mówiła. I właśnie jak wcześniej wspomniałam, wszystkie dzieci w koło coś mówiły, nawet pod nosem swoje "baba, tata, mama" czy jakieś tam, Iga jak zaklęta, mówiła po swojemu. Potrafiła tak szybko i dużo mówić, ale właśnie tylko po swojemu. Jedno, jedyne słowo jakie się nauczyła to: "Halo". Ale z czasem zaczęła do skracać do "hao", potem "ha", aż zostało samo "a".

Ale wciąż nieustannie trajkotała po swojemu. Czasem śmiałam się pod nosem, że przydałby się tłumacz (całkiem prawdziwy http://www.centrumtlumaczen.pl/), tylko nie wiem, czy i on by coś tutaj pomógł. I tak siedziała wiele, wiele czasu. Rozmawiałam z nią bardzo dużo, bawiłam się, pokazywałam karty z różnymi rzeczami, byle tylko zaczęła mówić.

Przełom pojawił się dopiero... ok 2-3 miesiące po 2. urodzinach. Takiej sobie spokojnej niedzieli przeglądaliśmy książeczki, gdy Iga zaczęła powtarzać dźwięki zwierząt (tego też nie robiła). I zaczęła powoli powtarzać po nas słowa. I tak nauka trwa do dziś. Nadal uczy się wielu nowych słów, choć ostatnio bardziej skupia się na wymowie ("dź", "dż", "cz", "sz") i powiem Wam, że pięknie jej to wychodzi. Ma jeszcze problemy, czasami zastanawia się co chce powiedzieć, szuka słów, nie układa długich zdań i często wymyśla i mówi nie prawdę (ale to już raczej nie chodzi o wymowę :D), ale progres jest, a i logopeda nie dostrzega większych problemów.

Długo zastanawiałam się czy skorzystać z pomocy specjalisty, ale ostatecznie wszystko samo się wyklarowało, a ja po takim czasie czekania w końcu jestem nazywana "mamusią" :)



Taką ciekawostkę dodać, na stronie canpol, znalazłam informację, że istnieje takie coś jak "opóźnienie rozwoju mowy u dzieci". Opóźnienie te wyrównuje się do 4-5 roku życia. Wyrównanie dokonuje się samo, bez pomocy specjalistów, a samo opóźnienie nie ma wpływu na dalszy rozwój.

Może występować ono u dzieci, których rodzice sami zaczęli mówić późno, u niemowląt i dzieci rehabilitowanych, częściej u chłopców, u dzieci z którymi rodzice za mało rozmawiają, ALE! i za dużo (ooo to jakaś nowość, zaskoczona jestem).

Jednak jeśli macie jakiekolwiek obawy, podejrzenia, wizyta u logopedy nie zaszkodzi. Jak widać opóźnienie mowy to całkiem normalna sprawa.

Nie każde dziecko rozwija się książkowo.




zdjęcie freepik

2 komentarze:

  1. Moje dziecko też zaczęło późno mówić a teraz nie może przestać :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)