sobota, 14 listopada 2015

Jak w zeszycie

Jesteś w szkole. Prowadzisz zeszyt. Piszesz. Nagle za sobą słyszysz uniesiony głos nauczyciela, który dociera do Ciebie w spowolnionym tempie.

Nagle w zeszycie pojawiają się czerwone linie. To ona. Nauczycielka. Mówi, a raczej krzyczy, że źle go prowadzisz. Źle piszesz, robisz złe odstępy.

Tobie się wydaje, że to jest Twój zeszyt, masz prawo go prowadzić jak chcesz. Ale wracasz do domu i słyszysz to samo. Że źle, że niedobrze. Niedługo kończysz liceum, a gadka o tym zasranym zeszycie nie kończy się nigdy! Czy ten beznadziejny zeszyt nie sprawi, że stracisz zapał do dalszej pracy i nauki?

 źródło zdjęcia - http://www.indecotrojmiasto.pl/




Ja po prostu jestem wściekła bo to naprawdę nie chodzi o ten głupi zeszyt.

Najprościej wytłumaczyć to w ten sposób - zeszyt - postępowanie; nauczyciel/rodzice - to osoby, które zamiast pomagać, załamują jeszcze bardziej; - studia - po prostu, życie.

Ale myślę, że to najlepszy przykład, dla tych, którzy nie potrafią zrozumieć.

Czy nie lepiej byłoby powiedzieć: "ok, nie prowadzisz zeszytu zbyt dobrze, czy mógłbyś to poprawić?".



Tak samo jest w życiu. Popełniamy błędy jak każdy. Każdy, KAŻDY. Nie ma wyjątków.

Choć wybór nie zależy do Was, jaki głos lepiej za sobą słyszeć? Potępiający czy pocieszający?

Każdy wybierze drugą opcję. Oczekujemy, a nawet prosimy o odrobinę wyrozumienia.

Marzymy o tym, by w końcu przestano podcinać nam skrzydła, bo w końcu upadniemy na ziemię.

Upadniemy i nie podniesiemy się do życia.

Wszyscy, którzy ciągle są besztani w końcu tracą siły.



Taka prawda. No co mogę jeszcze zwrócić uwagę, to na to, że pragniemy być zrozumiani, pocieszeni, a sami nie dajemy tego, co chcemy dostać.

Tym razem to my stoimy za kimś i gdy komuś potknie się noga, sączymy mu do ucha jad.

Ty upadasz, ta osoba też.

Czy nie lepiej razem wznosić się do góry?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dzięki, że jesteś! :)