wtorek, 17 listopada 2015

Dzień inny niż wszystkie - czyli początek miesiąca

Mam takie ciekawe życie (:D), że najbardziej wyczekiwanym dniem jest pierwszy dzień roboczy miesiąca.

A co wtedy jest? Oczywiście dzień matki pieniężnej :D Dla mnie to czas, a w zasadzie kilka godzin by odsapnąć od domu.

Taka to wielka atrakcja, że wychodzę z domu, mogę odetchnąć - nawet na zakupach.



 Zazwyczaj ten dzień co miesiąc wygląda tak samo. Przeważnie zajmuje mi od kilka godzin sam na sam ze sobą.

Co ja wtedy mogę robić?


 źródło - http://www.wroclawksero.pl/

Przede wszystkim odwiedzam... księgarnię. Stoję przed ladą zazwyczaj kilkanaście minut, z dojazdem to już kilkadziesiąt. Drukuję, drukuję, drukuję. Kseruję, kseruję, kseruję. Potwierdzenia wpłat, potrzebne dokumenty. Z racji, że mieszkanie wynajmuję, a rachunki opłacam z własnego konta, muszę mieć na wszystko potwierdzenie.



Potem zazwyczaj odwiedzam pocztę. Wysyłam wydrukowane w księgarni dokumenty. O tyle gorzej, że placówka została wyremontowana w ten sposób, że w dużej poczty zrobiła się jej mała połowa, także chyba były cięcia w etatach, więc stoję w kolejce. Całkiem długo.



No i ostateczny punkt, najdłuższy, to oczywiście zakupy. Zazwyczaj w tym czasie lodówka już świeci pustakami, a i zamrażarkę wypadałoby zapełnić. Także spaceruję między regałami godzinę, półtorej. Z dojazdem do domu, z wtoczeniem się z zakupami zajmuje mi to całkiem sporo czasu.

Ale traktuję to jako typowe "odmóżdżenie" domowe, bo przecież ile można siedzieć w domu?

Jakoś trzeba sobie radzić, nawet jeśli to tylko jeden dzień w miesiącu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dzięki, że jesteś! :)