sobota, 14 listopada 2015

Co nie może ominąć naszego stołu wigilijnego

No, został miesiąc do świąt więc chyba sezon na reklamy, post i tym podobne, można uznać za otwarty :D

Choć chyba internet nigdy nie będzie konkurował z telewizją - w tym roku zauważyłam że Tesco pierwsze wystartowało z reklamą świąteczną ;)

Nie mówią o asortymencie Kauflandu, gdzie Mikołaje można było już kupić pod koniec września.



Przez jakiś czas na pewno będę Was męczyć jedzeniem, operacją i jedzeniem. Jestem już tylko kilka dni przed. Przez 8 tygodni będę musiała trzymać specjalną dietę. Do normalnego jedzenia wraca się dopiero po ok. pół roku. Ale zawsze moje posiłki wynosić będą 100-150 ml.


Także jak możecie się domyślić, święta (jedzeniowo) mnie ominą, ale nie ubolewam nad tym jakoś strasznie. Do operacji przygotowywałam się kilka miesięcy, wiem, co można "po", a czego nie, także luzik mam totalny na te święta. Z przyjemnością będę jadła tylko to co mogę.



Ale.

Mam jeszcze męża i dziecko. Z racji tego, że ja w czynnie w wieczerzy udziału brać nie będę, muszę zmniejszyć nieco wigilijne menu.

Jakie potrawy znaleźć się MUSZĄ na naszym stole?



Kiedy sama robię święta, raczej nie przykładam się do tego ile potraw powinno być, a tym razem będzie ich jeszcze mnie. Bo przecież kto to później zje? Na pewno nie ja;)



  1. Najważniejsza opcja tego wieczoru to oczywiście pierogi z kapustą i grzybami. W zasadzie dla mnie bez pierogów nie ma świąt. Moja mama przez wiele lat robiła takie wieeeelkie pierogi, że zjadło się 3 i było po wigilii :D Jednak szybko się rozchodziły, bo każdy je uwielbiał. Kiedy poszła do pracy do restauracji, nauczyła się robić małe pierogi i w ten sposób domownicy nauczyli się opanowywać żądze pierogowe. Tak, że wystarczyło jeszcze miejsca na inne potrawy.

  2. Wędzonka. Choć raczej bardziej kojarzy się ona z Wielkanocą, Darek i na Boże Narodzenie się zajada. Wędzonki raczej nie kupujemy. Dostajemy albo od mojego taty, który ma swoją prowizoryczną wędzarnię na działce (a całkiem profesjonalne można zobaczyć tu - http://www.sklepogrodniczy.pl/), od teściów, lub Darek kupuje w sprawdzonym źródle.

  3. Barszcz czerwony. W sumie nie tak dawno tradycja wprowadzona u mojej mamy, u teściowej chyba zawsze. Bardzo polubiłam się z barszczem. To chyba będzie jedyne danie, jakie będę mogła zjeść :D

  4. Śledzie w oleju. Z cebulą. Solone. Bleh. Marynowane zjem. Ale Darek lubi solone. Bleh.

  5. Ryba po grecku. Uwielbiam, nawet kocham. Ale niestety w tym roku nie spróbuję.

  6. Sałatka jarzynowa. W zasadzie drugi must have zaraz po pierogach. Bez sałatki nie ma żadnych świąt i choćbym zrobiła jej 100 kg, Darek i tak wszystko zje bo uwielbia. On mówi : "Kaczy żer". Dobrze, że nie świński :D

  7. I ostatni, to po prostu chleb. Raczej nie mamy dostępu do opłatka (nie chodzimy do kościoła :o), chleb świetnie nam go zastępuje.



U nas to w zasadzie będzie na tyle. A jak u Was będzie wyglądał stół wigilijny? :)





zdjęcie freepik

4 komentarze:

  1. OurCreative Steps14 listopada 2015 16:24

    Uwielbiam takie posty :) z jakiego region Polski pochodzicie, jesli mozna spytac? P.s my oplatek kupujemy w polskim sklepie w UK :) buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja opłatek w kauflandziie kupuje od aniołka heh :D u nas też pierogi z kapustą i grzybami, do tego barszcz z uszkami i koniecznie różne filety z ryby bo karpia nie cierpie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też nie lubię karpia, bleh :D
    A od jakiego aniołka?

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)