środa, 28 października 2015

Kiedy muszę dać sobie w żyłę 🎶

Czasem przychodzi taki moment, że człowiek musi dać sobie w żyłę. Czy nie czy nie chce, sięga po te magiczne środki i bezceremonialnie ładuje w siebie to co lubi.

Jak się wtedy czuje? Na pewno się rozluźnia, mięśnie stają się mniej napięte, ale zapewne jego mięśnie twarzy zaczynają działać bardzo intensywnie.



Czy to środek uboczny tego narkotyku? Każdy nazywa to jak chce. Dla mnie jest to następstwo, tego co krąży we krwi.


 I choć nie jest mowa tu o fizycznym daniu sobie w żyłę, za to psychiczne bombardowanie nutami, dźwiękami, rytmami, muzyką.

Ostatnio jak ćpunka na głodzie pragnęłam tego. Jednak z najukochańszych rzeczy.

Muzyki.



Codziennie w głośnikach komputera słychać stare Łzy, happysad.

To z ich piosenkami mam najlepsze wspomnienia, teksty piosenek nie są dla mnie owiane tajemnicą.

Przy nich mój mózg się relaksuje, ciało otrzymuje najlepsze hormony szczęścia, a struny głosowe wciąż mogą utrzymywać umiejętność w jako takim stanie.

Uwielbiam kiedy jestem sama w domu. Słucham, słucham, śpiewam, śpiewam.

Tego mi było trzeba.




zdjęcie freepik

6 komentarzy:

  1. Zaskoczyłaś mnie, bo już myślałam że coś bierzesz a tu prosze muzyka- cóż jest jak narkotyk to fakt

    OdpowiedzUsuń
  2. Happysad - miałam na nich fazę w liceum i czasem mi wraca - wtedy słuchałam przez cały dzień.

    OdpowiedzUsuń
  3. świetnie to ujęłaś ! Też mam kawałki bez których nie mogę żyć. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  4. Lepsze takie dawanie w żyłę nić inne :) Muzyka dobra jest na ciężkie chwile :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie muzyka również, ponadto lubię się tak po prostu położyć w ciszy i samotności i po dumać! Choć tego ostatnio bardzo mało...;)
    Pozdrawiamy,


    ladymamma.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Też mam czasami taki moment, z tym, że rzadko jestem sama w domu i ostatnio moje uszy bombardowane są piosenkami dla dzieci! ;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)