wtorek, 20 października 2015

Co tydzień na krawędzi rozpaczy

Co jakiś czas, mniej więcej co tydzień, nachodzi mnie taka refleksja.

Czy dobrze zrobiłam posyłając Igę do przedszkola?



Coraz częściej bywają dni, że gryzę poduszkę.

"Poślij ją do przedszkola, wychoruje się i będzie z głowy".



Jak to możliwe, że z dziecka naprawdę niechorującego, mam w domu istną zarazę, przy tym będąc co tydzień na krawędzi rozpaczy?


Nagle sielankowe, zdrowe życie zamieniło się w ciągły kaszel, zielony gil i ciągłe wizyty u lekarza. Nawet w niedzielę.



Ej! Miała chorować, ale nie co tydzień!

Ta rzeczywistość uderzyła we mnie z okropną siłą.

Ciągły kaszel, katar. W aptece jestem stałą klientką, przez co portfel z całkiem przyzwoitego, zaczął krytycznie świecić pustkami.

Budzi się wtedy we mnie Kobieta, Matka chowa się gdzieś w kącie. Kobieta domaga się finansowych przyjemności! Ale jak, kiedy kilkadziesiąt-kilkaset złotych miesięcznie pochłaniają leki?



Choruje Iga, a ja się od niej zarażam. Od września byłam chora już tyle razy, ile nie byłam przez 10 lat. A ja nie znoszę być chora. Bo Iga mimo chorób energii ma full, a zająć się nią ktoś musi.

Pocieszające jest to, że coraz bardziej przywyka do stanu rzeczy.

Coraz mniej stawia oporów przy piciu wstrętnych syropków, bez problemu daje psiknąć sobie wodę morską i krople. Nauczyła się ładnie dmuchać nos.

Ale wciąż jeszcze potrafi uciekać, a ja po prostu siadam zrezygnowana, mam ochotę zamknąć się w sobie.

Bo przecież ja chcę tylko, żeby była zdrowa.



Kiedy widzę jakiś kolejny niepokojący objaw, łzy zbierają mi się pod powiekami, bo przecież już zdrowiała! Jest tydzień chora, dwa dni zdrowa i znowu chora. I tak w kółko.

To jest naprawdę coś nowego i wcale przyjemnego. Ale skoro trzeba to przejść, to przejdziemy.

Cóż mam na to poradzić?





zdjęcie pixabay

6 komentarzy:

  1. Znam to.. mój starszy już drugi rok chodzi do przedszkola.. latem było ok.. myślałam, że kryzys mamy za sobą, a tymczasem po 3 dniach w przedszkolu znowu wylądowaliśmy w domu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam ten ból... W zeszłym roku mój Marcin był chory raptem 2 razy. W dodatku panował jakiś wirus, 90% dzieci pozamiatało, a jego nie! A teraz od września już 2 razy zapalenie oskrzeli i po 2 tygodnie w domu. Ja tak samo, już trzy razy mnie choróbsko wzięło w tym czasie. Kiedy chorowałam naprawdę bardzo rzadko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój synek poszedł w tym roku do zerówki (wcześniej nie chodził do przedszkola) również tego się obawiałam i jak na razie (odpukać) opuścił tylko jeden dzień.. 2 tyg przed rozpoczęciem szkoły zaczeliśmy mu podawać tran i tak do tej pory podajemy. Może to Wam pomoże? Robicie inhalacje z soli fizjologicznej? my jeśli zauważymy katarek robimy 3 razy dziennie i na katarku zazwyczaj się kończy. Zdrówka

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj sezon chorobowy jest okropny. Naszym przyjacielem jest na jesieni tylko inhalator. Moja córka przechorowała dwa sezony jesienno wiosenne jak poszła do przedszkola. W tym roku jest lepiej i odpukać na razie nie choruje. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpukać mam to szczęście,że moja córka nie choruje zbyt często. Za to koleżanki córki chorują co chwilę i jestem w stanie sobie tylko wyobrazić co czują takie mamy chorujących ciągle dzieci :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam w planach zapisać Małą Zet do żłobka i właśnie tych chorób bardzo się boję...
    Dużo zdrowia dla Was i dla Ciebie dużo siły i cierpliwości w ogarnianiu tego domowego szpitala :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)