sobota, 19 września 2015

Moje chwile - Yankee Candle - Picnic in the Park, Lucky Shamrock i WildSea Grass


Picnic in the Park - producent informuje, że serwuje nam aromaty kokosa, mango i truskawki. A to wszystko podczas pikniku. Czy rzeczywiście tak jest?

No niestety na zapachu zawiodłam się bardzo... truskawek nie czuję w ogóle, melon i kokos są wyczuwalne, jednak pachnie to jak skisłe mleczko kokosowe. Nie jest to niestety fajny zapach.

Może też mam upośledzony węch. Nie wiem, musisz to sprawdzić osobiście lub zapraszam Cię do siebie. Mam jeszcze pół surowego wosku :)



Lucky Shamrock - zapach koniczyny. Proszę bardzo! Ale spieszę uściślić. Nie wiem dokładnie jak pachnie koniczyna. Pisząc Wam: "ten zapach pachnie dokładnie jak koniczyna!", okłamałabym Was. Nie mam w zwyczaju biegać po trawie i szukać koniczyn :D Ale mogę Was zapewnić, że jest to zapach bardzo "trawiasty". Jest w nim mnóstwo świeżego zielska, i nie będę się kłócić, że nie ma tam koniczyny, bo zapewne jest. Jednak zapach jest dość perfumowany - czyli bardziej przypomina zapach sztuczny, aniżeli naturalny. Ale nie jest zły.

Wild Sea Grass - nie mogłam doczekać się, kiedy wypróbuję zapachy ze starych serii. Może nie tak starych, bardziej chodzi mi o to, że dość długo czekały na wypróbowanie. Jakie są moje wrażenia po tym wosku? Producent pisze, że serwuje nam: "aromaty traw morskich, porastających piaszczyste wydmy". I może rzeczywiście tak jest. Czuć zdecydowanie nutę słoności, roślin i aromat rozgrzanego piasku. Wszystko ładnie pięknie, jednak zapach jest dla mnie zbyt intensywny i niestety po chwili boli mnie od niego głowa.



Zapachy YC znajdziecie na http://www.goodies.pl/

1 komentarz:

  1. Z tych zapachów żaden nie przypadł mi do gustu, a z letnią kolekcją wiązałam spore nadzieje.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)