niedziela, 13 września 2015

"A gdzie tytuł?" i "Turlututu. A kuku,to ja!" H. Tullet

Minął długi czas, odkąd otrzymałam książki od Wydawnictwa Babaryba, ale zapoznaliśmy się z nimi na tyle, że śmiało, z czystym sumieniem mogę je zrecenzować.

Jak widać po okładkach, książki są już wysłużone, oznacza to również, że są bardzo często używane. Oczywiście jedne z ulubionych.








"A gdzie tytuł?" H. Tullet

Jedna z ulubionych książek Igi. Teraz każdy z dorosłych puka się w głowę: "co może być fajnego w takiej książce? Toż to jakby dziecko narysowało, jeszcze ta cena!"

Tak, tak, tak to wygląda. Ale uwierzcie mi, warto! Książki Tulleta, z pomocą czytającego oczywiście, utrzymują ścisły kontakt z dzieckiem. Nie jest to tylko czytanie i słuchanie. Dziecko również, jeśli chce, uczestniczy czynnie w czytaniu książki.

W tej książce głównymi bohaterami są postacie narysowane właśnie jakby przez dzieci. I choć to zapewne sprawka Tulleta, owe obrazki przyciągają bardzo, gdyż są niebanalne, nie jak ze stron baśni, piękne, wypielęgnowane postaci.

Zadają pytania, na które Iga chętnie odpowiada. I choć nie jest to skomplikowana książka, właściwie to o niczym, o tym, że bohaterowie chcą opowiedzieć bajkę dziecku, które czyta książkę, i właściwie nie wychodzi im to za bardzo.

Książka mimo swojej prostoty, posiada mnóstwo kolorów, proste rysunki co jednak przyciąga dzieci jak magnes.








Herve Tullet - "A gdzie tytuł?"

Stron 68, oprawa twarda

Wydawnictwo Babaryba

Cena wyd: 30 zł.



"Turlututu. A kuku, to ja!" H. Tullet

Co może być ciekawego w dziwnym ludku z wielkim okiem zamiast głowy i to jeszcze z koroną? Ja nie wiem, ale Iga widocznie podchwyciła ten pomysł, gdyż jest to jej książka nr.1! Książkę zna niemal na pamięć.

Był sobie ludek z kosmosu o imieniu Turlututu. Podróżuje on po wszechświecie swoim statkiem kosmicznym. W innym rozdziale maluje ściany, w innym każe śpiewać piosenki, w innym idzie na imprezę, czy czaruje. Turlututu cały czas angażuje w zabawę dziecko. Iga kiedy była mniejsza, nie była zainteresowana książkami prawie w ogóle. Choćbym chciała, książki były dla niej BE! Teraz książki fruwają jedna po drugiej, Iga domaga się czytania niemal cały czas. Ale Turlututu wiedzie prym. Iga ze stworkiem wymawia zaklęcia, śpiewa, przekręca książką, śpiewa sto lat i dmucha świeczki. Mimo iż bohater z jednym wielkim okiem nie koniecznie podoba się dorosłym, dzieci jak widać za nim przepadają.












Herve Tullet - "Turlututu. A kuku, to ja!"

Stron 78, oprawa twarda

Wydawnictwo Babaryba

Cena wyd. : 25 zł

2 komentarze:

  1. Iza D- www.nietylkorozowo.pl13 września 2015 13:49

    Uwielbiamy z Polką Tulleta! Turlututu to jej ulubieniec (polecam też Turlututu na wakacjach). Możemy czytać kilka razy dziennie, a ona za każdym razem ma z tego taką samą zabawę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zarówno ja i moja Młoda uwielbiamy Tulleta :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)