środa, 2 września 2015

Co skłoniło mnie, by wysłać Igę do przedszkola?

Jeszcze całkiem niedawno, w połowie sierpnia, przedszkole - jako miejsce, było dla mnie czymś bardzo odległym.

Chciałam by Iga poszła do przedszkola, ale - to jeszcze nie ten czas, jeszcze jest za mała, niech posiedzi w domu. Po co skracać jej dzieciństwo.

Ale, no właśnie. Pojawiło się "ale".




Z jednych z tych "leniwych dni", kiedy oglądałam filmy on-line na http://goldvod.tv/, rozpoczęłam dyskusję na FB. Teraz dokładnie jej Wam nie przytoczę, ale kojarzę, że napisałam tam o tym, że Iga jest wredna, męczy mnie, wręcz wyżywa się nade mną. Wtedy dobre dusze podpowiedziały : "Wyślij ją do przedszkola".

Ale jak to? Do przedszkola?

Przecież to jeszcze nie ten czas, za rok. Za rok na pewno. Taki był plan.

Niech posiedzi jeszcze w domu, nie chcę skracać jej dzieciństwa.



Ale - hola, hola! Jakie dzieciństwo, jakie skracanie?

Czy ktoś powiedział, że w przedszkolu dzieci siedzą pod linijkę i uczą się ułamków?



No właśnie nie! Czasami też wykręcałam się finansami, ale jednak za nasze przedszkole więcej jak 280 zł miesięcznie (z jedzeniem) nie wydam.

A mam zapewnioną opiekę dla dziecka od min. 6 do max 18.30.



Ale po co matce przedszkolak, skoro siedzi w domu?

Iga dopiero od dwóch dni chodzi na pełne dni do przedszkola (od 8.30 do 16), je tam II śniadanie i obiad. Ma jeszcze opłacone I śniadanie, ale póki co nie prowadzałam jej tak wcześnie.

A ja... ja mam ciszę! Wiecie, że cisza to coś pięknego? Choć ktoś pomyśli : "Taka z niej matka, jak jej się cisza nie marzy". A prawda jest taka, że każda matka pragnie wytchnienia tylko nie każda chce się do tego przyznać!

Ja więc to wytchnienie mam, choć nie do końca, bo Darek do niedzieli jeszcze ma urlop...

Co jeszcze? Obiad, sprzątanie, zakupy. Wyobraź sobie, że możesz wyjść kiedy chcesz i jak chcesz. Zakładasz trampki i grzejesz po chleb na drugi koniec miasta, to tak pięknie jest przejść się w samotności.

I coś jeszcze? Taki bonusik - matki dorabiające w domu w końcu w ciszy będą mogły pracować. Dla mnie to jest po prostu z nieba zesłane.



Długo broniłam się przed tą decyzją, ale jak ją podjęłam to bardzo szybko i stanowczo. Na szczęście miejsce w przedszkolu się dla nas znalazło, bo szukać zaczęłam w połowie sierpnia.

Iga jest przeszczęśliwa. Lubi panią, lubi dzieci. Wierzę w to, że w towarzystwie rówieśników będzie się rozwijała jeszcze lepiej. Nawiąże znajomości. Dodatkowo w grupie są zajęcia dydaktyczne, gimnastyka, higiena.

Póki co jestem zadowolona.



I jestem niemalże przekonana, że ta decyzja wyjdzie nam na dobre. Żadnego skracania dzieciństwa, tylko nauka w formie zabawy, coś co każde dziecko lubi.


8 komentarzy:

  1. Pamiętasz urodziny Piotrusia? Mowilam...! Gratulacje męskiej i odważnej decyzji! Niech się rozwija szczęśliwa!

    OdpowiedzUsuń
  2. na pewno z tygodnia na tydzień zauważysz jak rozwija się Twoja Iga ;) to na początku widać bardzo mocno .... i to jest piękne - ta cisza - też jej znowu doświadczam :) miesiac wakacji był i wystarczy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta cisza, ta wolność. Młody też w przedszkolu, okazało się że przez te wszystkie lata zapomniałam już jak to jest być normalnym człowiekiem - takim co może wyjść do sklepu kiedy chce na przykład.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kinga Saniewska7 września 2015 11:12

    Ja też marzę o tej ciszy i samotności w toalecie :)
    Rzadko, która mama się przyznaje, że czasami ma dosyć swojego dziecka. Panuje powszechna gloryfikacja macierzyństwa, stanu permanentnej szczęśliwości i błogostanu. A macierzyństwo, to też cienie.
    Chcę w spokoju wypić herbatę i pisać. Przy nieustannej adoracji mego dziecka, bywa to zazwyczaj niemożliwe. Zazdraszczam Tobie :)
    Ale najgłówniejszym powodem posłania mej dzieciny do przedszkola będzie niezaprzeczalny fakt, że moja osoba dla jej rozwoju, to już za mało.

    OdpowiedzUsuń
  5. No i na razie byłoby na tyle, bo Iga ma katar ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyjdzie Wam ta decyzja tylko na dobre :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)