sobota, 15 sierpnia 2015

Rzeczy, które mnie prześladują

Czy macie w swoim życiu rzeczy, które Was prześladują? A może pewne czynności nie dają Wam spokoju?

 

Ja mam i rzeczy i czynności. Czasem o tym zapominam, a czasem nie daje mi to spokoju.

Co to może być?

 

Już spieszę :

- nawalające hamulce w aucie - mam swoje auto, ale zdarzało mi się też jeździć innymi. Po dłuższym zapoznaniu się z autem, zawsze miałam wrażenie, że hamulce nawalają! Że naciskam pedał, a hamowanie idzie zbyt opornie. Kiedy przesiadałam się do innego auta, po jakimś czasie było to samo. I ze wszystkimi innymi też.

- przebita opona - zawsze wydaje mi się, że w przednim, lewym kole schodzi powietrze. Właśnie - wydaje mi się.

- tłumik - to akurat prześladuje mnie realnie. Przez dłuższy okres czasu jeździłam trzema autami. W każdym miałam do naprawy tłumik. W obecnym był już naprawiany dwa razy. Mechanik ostrzegł mnie, że trzeci raz i trzeba będzie wymienić na nowy.

- pieniądze w portfelu - włożę kasę do portfela, i dwadzieścia razy przed wyjściem sprawdzam czy ona tam jest. Wertuję, liczę. Za chwilę znowu to samo. Faza.

- klucze, telefon itp. - tak samo jak z kasą. 50 razy sprawdzam. Może i słusznie bo raz omal nie zamknęłam samochodu z kluczami w środku w Warszawie! Choć nie będę kłamać, że i tak mi się zdarzyło, ale zawsze w pobliżu domu, mam zapasowy klucz do auta.

- zalanie mieszkania - Kiedyś, jeszcze kiedy Darek był moim chłopakiem i był akurat u mnie, wieczorem poszłam się kąpać. Moich rodziców nie było - poszli do znajomych. Skończywszy kąpiel usłyszałam jakiś dźwięk z kuchni. Myślałam, że to Darek coś smaży (:D) jednak kiedy wyszłam, zobaczyłam że jest włączony piecyk do ogrzewania wody. A on jest tylko włączony kiedy leci woda. Ale jak to? Przecież nikt wody nie leje. I wtedy włączyłam światło i z szafki pod zlewem lała się woda. Puścił jakiś wężyk. Innego zaś dnia odpadło kolanko od odpływu, z tego samego zlewu. Oczywiście mnie w kuchni nie było przez chwilę, a włączyłam wodę by się nagrzała - do zmywania naczyń. Skończyło się zalaniem kuchni i w obu przepadkach interwencją sąsiada z dołu.

Ale zaś w zalaniu mieszkania najlepszy jest mój tata! Chciał na własną rękę naprawić kaloryfer, który miał małą dziurkę i przez którą KAPAŁA woda. Tata tak grzebał że dziura zrobiła się wielkości paznokcia a woda tryskała takim strumieniem, że cała podłoga była zalana. Tryskało nawet po ścianach. Oj przypominam sobie ten dzień kiedy mój tata prawie płakał, kiedy nie mógł powstrzymać wycieku (wytrysku raczej haha :D) a żeby to powstrzymać, cieć musiał odciąć cały poziom od wody! Długo to trwało, sąsiedzi się nazlatywali, z mamą na spidzie zbierałyśmy z podłogi wciąż zbierającą się wodę. Sąsiadowi z dołu woda to ciekła z włączników światła ;) Ehhh, dywan do wyrzucenia, ściany do mycia. Przydałby się wtedy jakiś osuszacz do wnętrz ;) (http://www.osuszacze.watersmile.pl/)

- zakręcone kurki od gazu czy zamknięte drzwi - nie zasnę kiedy nie sprawdzę czy kurki są zakręcone, a drzwi zamknięte. Drzwi czasem sprawdzam kilka razy. Zamknęłabym je najchętniej na kilka spustów, jednak drzwi posiadają tylko dwa...

 

Nie wiem czy tak się mówi, ale chyba z każdym jest coś nie tak :D Ze mną jest to co napisałam Wam wyżej.

A wy macie jakieś swoje fobie, prześladujące wątpliwości? :D

matroeska-746131_1280

zdjęcie pixabay

 

1 komentarz:

  1. Taaaaaa też sprawdzam milion razy drzwi tyle że jak wychodzę z domu, milion razy czy w torbie jest portfel, klucze, telefon i butelka syna(najważniejsze, bez tego była by katastrofa:) ) jak gdzieś jedziemy tysiąc razy czy spakowałam małemu pampersy, chusteczki itp czy torbę do bagażnika dałam... a i tak ciągle mam wrażenie że coś jest nie tak.. Mój mąż natomiast przed każdym wyjściem sprawdza czy gaz jest zakręcony i bojler z prądu wyłączony... nic by się nie stało bo sam się wyłącza jak się nagrzeje.. ale i tak musi wyłączyć :) To jedne... z wielu :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)