poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Przekleństwa matki wózkowej

Jak wiele czyta mnie matek wózkowych? :)

My wózka nie używamy prawie w ogóle - zapewne wróci do łask kiedy Darek wróci do pracy, a ja będę miała ochotę na większe zakupy z Igą. W tedy wózek sprawdza się idealnie, ale póki co robi za kosz na ubrania wyjściowe :D

 

Czym są przekleństwa matki wózkowej?

Przede wszystkim -

- zbyt szerokie zjazdy lub ich całkowity brak - schodząc po schodach najczęściej nie korzystam ze zjazdu, a... właśnie ze schodów. Większość wcześniej wspomnianych jest za szeroka! Nikt niestety nie pomyślał (kiedyś), że wózki mogą być węższe niż stare landary.

Czasem jednak nawet zjazdów/podjazdów brak. Często łapałam się nad tym, że rezygnowałam z odwiedzin sklepu tylko dlatego, że nie chciało mi się targać wózka po kilkunastu schodach.

- krzywe chodniki - stare, betonowe płyty. Zazwyczaj w tym wieku, w tym roku, bez renowacji, ponownego złożenia, wyglądają jak krzywe zęby dorosłego, który nie chciał w dzieciństwie nosić aparatu ortodontycznego. Samemu strach chodzić a co dopiero z wózkiem, lub prowadząc dziecko dopiero uczące się chodzić? Głowa pobita.

Na szczęście mamy i takie czasy gdzie coraz więcej mamy kostek brukowych, nowoczesnych płyt chodnikowych, pięknych, do wyboru do koloru (http://www.granit-kostrza.pl/).

- zbyt wysokie krawężniki, pofalowany asfalt! - wiecie, że w Giżycku koło Orlenu mamy pofalowany asfalt? Także zapierdzielasz przez pasy falując! Haha! A do tego na takiej fali musisz podnieść wózek, by przejechać po krawężniku. Oczywiście możesz wjechać na niego całym impetem, ale nie ma gwarancji, że wózek gładko przejedzie, większe szanse są na to by fiknąć z dzieckiem i wózkiem do przodu.

- zbyt wysokie wjazdy do pociągów, tramwajów - i wciąż dziękuję Bogu, że mieszkam w małym mieście. U nas nie ma nawet autobusów miejskich, a co dopiero tramwaje. Także mamom korzystającym z tych dobrodziejstw, przeszkód współczuję.

- chodnik, chodnik, nie ma chodnika - nagle w miejscu w którym był chodnik, nagle go ... nie ma. Czeka Cię teraz spora droga po dość głębokim piachu. Ta podróż trwa tyle, ile Ty w tym czasie obróciłabyś całe miasto. Do tego pot Cię nie oszczędził. Znudzone dziecko także.

- samochody na chodnikach - ile razy miałaś ochotę kopnąć czyjeś auto, które zastawiło całe przejście?

Mogę się założyć, że oczami wyobraźni przebijasz opony palantowi, jednak jesteś na tyle kulturalna że ze złości nawet już nie patrzysz na owe auto. Ale modlisz się, by temu komuś też kiedyś zastawiono drogę.

 

A Ciebie co spotyka na co dzień, wózkowa mamo?

stroller-575207_1280

zdjęcie - pixabay

 

3 komentarze:

  1. Uroki jazdy po kostce brukowej chociażby w Kazimierzu Dolnym. Na szczeście nie mieszkam tam a jedynie odwiedzam.
    Największym plusem jest koszyk, kieszeń pod wozkiem (w naszym przypadku spacerowka). Rzadko używamy, ale czasem przeklinam pod nosem te kostki, braki w chodnikach i wysokosci krawężników.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, te stare, zabytkowe kostki też nie są fajne...

    OdpowiedzUsuń
  3. Wczoraj auto zastawiło nam cały chodnik i telepaliśmy się po trawie :/ Wkurza mnie też wysypywanie żwiru na dziury w chodniku, parasolką nie idzie przejechać. Albo popękane chodniki. No masakra... U mnie w mieście kosmetyczki i sklepy z akcesoriami dziecięcymi są tylko na piętrach. Masakra :P

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)