wtorek, 11 sierpnia 2015

Podróż i Wieliczka

Och, ciężka to była wyprawa.

 

Czekałam na ten wyjazd bardzo długo. Każdy wyjazd, już "po" zostawiał we mnie mega miłe wspomnienia.

Ale tutaj, no cóż. Muszę ponarzekać. Choć staram się nie narzekać, to niestety wyjazd nie był do końca udany.

Dlaczego? Już spieszę Wam tłumaczyć.

 

Nasza wyprawa rozpoczęła się w środę wieczorem. Przystankiem z Ełku.

Rano w czwartek z Ełku pojechaliśmy do Olsztyna, z Olsztyna do Warszawy, z Warszawy do Krakowa i z Krakowa do Wieliczki.

O tyle super, że w pociągach była klimatyzacja, tak przy wysiadce w Krakowie uderzył we mnie taki gorąc, że myślałam, że zemdleję.

 

W końcu około godziny 18 byliśmy na miejscu w hotelu.

A tak jak się okazało, dostaliśmy dwa osobne łóżka, a nie jedno podwójne jak zarezerwowałam. Ale z racji tego, że nie jestem konfliktowa, a raczej taki szczegół nie był jakoś wybitnie ważny, rozpoczęliśmy rozlokowanie swoich rzeczy. W pokoju duża szafa, sofa, krzesła, biurko (http://akma-niedomice.pl/), telewizor i balkon.

Właśnie, telewizor. Nie działa. Jak okazało się w hotelu wszyscy są od wszystkiego i od niczego. Telewizor próbowały naprawić i recepcjonistka i kucharka...

A i tak naprawiony został dopiero na drugi dzień...

Ale ogólnie na hotel i personel nie narzekam. Wszyscy bardzo mili, a jedzenie pyszne! Szkoda tylko, że nie zwróciłam uwagi, że jest kawałek drogi od stacji (tu biję się w pierś).

 

Mieliśmy kupione bilety do kopalni, także w piątek rano wyruszyliśmy.

Spodziewałam się dużej ilości schodów, ale to co przeszłam, do głowy mi nie przyszło. Wiecie, że dopiero wczoraj zaczęłam jako tako chodzić? Moje łydki są ze stali i będę to czuć jeszcze przez najbliższy tydzień :D

Podziwiam bardzo te babunie,  które oprowadzają turystów. Nie dość, że musiałam gnać na końcu (nie dlatego, że jestem powolna, a dlatego, że musiałam mieć czas na zrobienie zdjęć) to jeszcze te schody. One to mają siłę ;)

W kopalni było pięknie. Nie będę Wam teraz opowiadać jej historii, możecie śmiało sami poszukać i poczytać na ich stronie.

Przyszłym zwiedzającym mogę tylko powiedzieć, że jest dużo schodów i sporo chodzenia - jak dla kogoś kto nie chodzi dużo. Jedna kobieta w przerwie ściągała buty i masowała stopy, ja zrobiłam w duchu "jes, jes, jes!" , że jednak ja takiej przerwy nie potrzebowałam, choć było ciężko :D

I wcale nie jest tam tak chłodno. W takie upalne dni idealnie!

 

IMG_8800

IMG_8804

IMG_8822

IMG_8832

IMG_8840

IMG_8860

IMG_8874

IMG_8887

IMG_8903

IMG_8919

IMG_8946

IMG_8954

IMG_8975

IMG_9015

IMG_9024

IMG_9039

IMG_9068

IMG_9110

3 komentarze:

Dzięki, że jesteś! :)