piątek, 17 lipca 2015

Metoda nauki korzystania z nocnika, której nie polecam

Ile to razy pytałam Was na moim FB, jak w końcu zakończyć sprawę z pampersami.

Liczyłam na to, że w końcu ktoś da mi tą złotą poradę. Bo przecież sadzanie na siłę, puszczanie bajek, bawienie się z nią w trakcie kiedy siedziała na nocniku, sadzanie na nakładkę na sedesie, przecież to wszystko przerabiałam.

Wciąż czytałam to nowe rady - czytałam i milczałam. Nie chciało mi się już pisać po raz któryś, że taki sposób już dawno mamy za sobą...

 

Pisałam, ze znajomymi z dziecięcego forum. Wszystkie dzieci już odpieluchowane, albo są akurat w trakcie.

Co ja mam zrobić by i moja córka zrzuciła te nieszczęsne pieluchy?

Nocnik kupiłam jej spory kawał czasu temu, próby były, kilka? Kilkanaście?

Nie było cierpliwości. Majtki zasikane, a Iga im większa, tym bardziej stawiała na swoim i krzyczała sama, że ona CHCE pampersa! Mimo, że jestem jej matką, jak bardzo mogę wpływać na odrębną jednostkę jaką jest ona?

 

Wiem teraz, że umiejętności należy doskonalić, nawet jeżeli chodzi o sferę dziecięcą-fizjologiczną.

Nie ma tak, że usiądzie i od razu kupka i siku na zawsze w nocniczek.

 

Jeżeli ktoś ma cierpliwość to jest jeden sposób, metoda nauki korzystania z nocnika, której nie polecam - a mianowicie CZAS.

Niby jej nie polecam, ale jednak dla nas czas był zbawienny. Nie polecam tylko z jednego względu. Presja społeczeństwa. Ja nawet nie sadzałam Igi przed pierwszym rokiem na nocnik. Nie odczuwałam potrzeby i nie odczuwałabym radości z czegoś co i tak moje dziecko nie kontroluje.

Jednak patrząc na dzisiejsze poczynania matek i widzę (o zgrozo!), że im wcześniej tym lepiej.

W naszym przypadku jednak to się nie sprawdziło i uważam, że póki dziecko samo nie wykazuje chęci i potrzeby załatwiania się poza pieluchę, to nie należy naciskać.

U nas minęło już 3 lata od narodzin. A Iga nadal z pieluchą, bez chęci na korzystanie z nocnika. Ale dzień po urodzinach powiedziałam, że czas podjąć kolejną próbę. Ja jako matka niecierpliwa ciężko zniosłam pierwszy dzień.

Faktem jest, że nie było pierwszy raz krzyku o to, by założyć jej pampersa, ale na nocnik sikać nie chciała, za to oblewała wszystkie majtki i podłogę. Przyznam, że chciałam zrezygnować. Ale do pomocy miałam Darka siostrę więc liczyłam, że tym razem może się udać.

Dnia następnego pierwsze co to obsikane majtki i PŁACZ! Pierwszy jej w życiu płacz, bo zaczęło jej przeszkadzać, że ma mokro. To był drugi dzień -  7. lipca. I od tego wydarzenia nie było żadnej wpadki. Żadnej!

Mieliśmy tylko problem ze zdejmowaniem majteczek. Siadała i sikała z tym co miała na tyłku. Ale kilka dni pobiegała bez i od dwóch dni jej zakładam albo majteczki, albo spodenki, i albo sama ściąga, albo przychodzi żeby jej zdjąć.

Od dwóch dni też nie zakładamy jej pieluchy na dwór i bardzo dobrze sobie radzi. Jedyne co, to jeszcze zakładamy na noc, ale dziś w nocy zaczęła wykazywać się poczuciem, że potrzebuje korzystać z nocnika, także i tu jesteśmy na dobrej drodze (choć czekamy jeszcze na pierwszą "drugą" sprawę, bo to właśnie robi tylko w nocy).

 

Ale jednak jak się okazuje, można wszystko, tylko potrzeba cierpliwości. Cierpliwości i dużo wiary. W swój spokój i umiejętności dziecka.

~~~~

A jeżeli macie ochotę dowiedzieć się czegoś o doskonaleniu i ponoszeniu kwalifikacji dla dorosłych, zajrzyjcie tu http://www.e-opex.pl/ :)

image48

14 komentarzy:

  1. wydaje mi się ze dziecko nie wykazuje chęci robienia w nocnik bo pampersy są od jego pierwszego dnia życia i tak dzień w dzień ubierane stają się dla dziecka czymś naturalnym, tak jak. dla dorosłego naturalne jest iść do toalety, bo nas tego rodzice nauczyli :) ważne ze juz Iga dorosła do nocnika. Wiem ze ja z drugim dzieckiem będę czynić jak z pierwszym, nocnik od roczku i oswajanie co to jest i po co i w końcu jest taki dzień ze dziecko łapie o co chodzi :) Gratulacje Dla Was za wytrwałość i dla Igi za to ze się przekonała

    OdpowiedzUsuń
  2. Katarzyna Karwas17 lipca 2015 14:42

    Ja jak mojej zdejmuję pieluchę i mówię pobiegaj sobie bez pieluszki będzie ci fajnie tu masz nocniczek jakbyś chciała siusiu to zaraz jest krzyk, płacz załóż mi pieluszkę no załóż i tak w kółko. Ja moją sadzałam już przed rokiem i parę razy nawet zrobiła siusiu do nocnika, a teraz nie chce i koniec.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ile ma teraz? Może też potrzebuje czasu?

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulujemy pierwszych sukcesów nocnikowych :) Nauka higieny to jedna z najważniejszych rzeczy, których dziecko się uczy!
    U nas sprawa wygląda nieco inaczej i też jestem gorącą zwolenniczką podążania za dzieckiem. Pierwszy raz posadziliśmy Tosię na nocniku jakoś po pierwszych urodzinach, szczególnego entuzjazmu z jej strony nie było. Staraliśmy się ją zwykle sadzać po śnie nocnym i po drzemce, bo wtedy potrzeba siusiania jest najpilniejsza. Na nocniku najczęściej czytamy książki, bo to Tosia lubi najbardziej. Zrobić siku na nocnik jej się zdarzało, ale kupkę robiła już za każdym razem. Potem sprawa szła falowo, raz był tydzień, że tylko na nocnik, potem tylko w pieluchę i tak przez dłuuugi czas. Aż od tygodnia zaczęły mi mówić "mama kupka", siada i robi, jedno albo drugie. Podejrzewam, że nasze falowanie się nie skończyło i będą jeszcze regresy, ale nie naciskam, zawsze pytam czy chce usiąść, troszkę czasem staram się ją zachęcić, nigdy nie sadzam na siłę. Myślę, że każde dziecko ma swój rytm i swoje potrzeby oraz zdanie na ten temat i powinniśmy zawsze go słuchać, wtedy nasza codzienność będzie pełna radości, śmiechu i sukcesów na różnych polach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie się z Tobą zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas pierwsze dziecko odpieluchowało sie tak szybko, że nawet nie pamiętałam żeby było jakieś specjalne metody. Z córą zeszło nam się trochę dłużej. Ale wpływ na to mogło mieć, że ma młodszego brata ciotecznego i zapatrzyła sie w niego. Skoro on może w pampersie, to czemu nie ja?? Na szczęście główny etap odpieluchowania trwa od zakończenia roku szkolnego i jest coraz lepiej. Na dwór nie zakładamy, ale na noc jeszcze tak. I w sytuacji, gdy gdzieś dalej jadę, a wiem że nie zawsze i szybko będą dostępne toalety bądź ustronne miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja córka identycznie jak pani ja jej nie zmuszała po 3urodzinach zaczęła sama siadać na nocnik i tylko jeszcze nanoc pielucha jest czasami jak dużo się nie napije to i nanoc nie zakładami

    OdpowiedzUsuń
  8. Tomek ma 19 m-cy, próbujemy ale tez opornie to idzie, wróciliśmy do pampka poniewaz były problemy z brzuszkiem i niespodzianka w każdej pieluszce, myślę że chyba jednak odczekam ale nocnik ciągle na wierzchu tzn w łazience i sam czasem go wyciaga więc sadzam i nie wazne czy coś tam jest czy nie w końcu cios bedzie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie do końca się z tobą zgadzam. Nieprawda, że im wcześniej, tym lepiej. Ja np. nie rozumiem rodziców sadzajacych na nocnik półroczne dzieci. Wszystko w swoim czasie i trzeba znaleźć złoty środek. Moim zdaniem przed rokiem jest za wcześnie, ale po 3 urodzinach zdecydowanie za późno. U nas nauka rozpoczęła się jak Szymek miał ok. 1,5 roku i trwała do niemal 3 urodzin. Powiedziałabym, że ważniejsza niż sadzanie wcześnie jest cierpliwość rodzica, kiedy juz nadejdzie naprawdę odpowiedni moment.

    Piszesz u zasikanych majtkach i podłodze - u nas to była codzienność nie przez kilka dni, a przez kilka miesięcy... No nie ma siły - trzeba się z tym liczyć. Też namawiano mnie do zakładania z powrotem pampersa, ale nie ugięłam się. Musiałam wymienić łóżko i wywalić dywan, ale udało się :). Cierpliwość rodzica - to jest metoda.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wybacz, ale to co piszesz to jakiś totalny absurd.
    Rozumiem mokre majtki, tydzień, góra dwa. Ale 1,5 roku?

    Twoje dziecko zwyczajnie nie było gotowe, a męczenie i siebie i jego to żadna metoda. Przepraszam bardzo.

    Jestem bardzo wygodna i zamiast męczyć Igę, czekałam kiedy będzie gotowa. Więc rzucanie pampersów trwało u nas jeden dzień. I wcale nie czuję się gorsza, że nasz terror trwał aż tak krótko ;)

    Dodatkowo mam wrażenie, że nie przeczytałaś ze zrozumieniem, bo nigdzie nie napisałam, że sadzanie wcześnie dziecka na nocnik jest dobre.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. To ty źle odebrałaś to, co napisałam. Napisałam, że wpadki zdarzały się przez kilka miesięcy, a nie przez półtora roku. Półtora roku trwało przyzwyczajanie krok po kroku do nocnika, a ostateczny efekt, czyli kontrolowanie swoich potrzeb około 3 roku życia. I nie był to żaden terror. Tak samo jak nie napisałam, że masz czuć się gorsza. Szczerze nie mam pojęcia skąd w twojej odpowiedzi tyle negatywnych emocji. Każde dziecko jest inne i to, ze akurat twoja Iga nauczyła się w 1 dzień, nie znaczy, ze każde dziecko tak powinno. Troszkę ostra twoja odpowiedź na mój komentarz, który wcale nie ma takiego tonu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak go odebrałam.
    Jeśli tak nie jest, to wybacz.

    OdpowiedzUsuń
  13. Absolutnie nie miałam nic złego na myśli! Ja serio uważam, że każde dziecko jest inne. U nas ta przeprawa z nocnikiem była długa i nie raz słyszałam, jaką to jestem kiepską mamą, że Szymek ma prawie 3 lata i jeszcze zdarzają mu się wpadki. Ale nie terroryzowałam go, tylko podchodziłam do tego, jak do czegoś naturalnego. Na wyjazdy długo zakładaliśmy pampersa i w nocy też. W dzień chodził bez i starałam się go uczyć, sadzać aż sam się nauczy. Nie było jakiegoś buntu przeciwko nocnikowi, on się po prostu tym jakoś specjalnie nie przejmował :). U nas jest jeszcze inna sytuacja, bo Szymek ma spodziectwo a to też jakoś tam wpływa. sierpniu mam nadzieję w końcu operacja, a wtedy znów może być regres z nocnikiem.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)