środa, 3 czerwca 2015

Nie dość, że egoistka to jeszcze narzeka!

Nie raz, nie dwa byłam zmęczona.

Zmęczona codziennymi obowiązkami, byciem matką. Nie raz trzaskałam drzwiami, krzyczałam - zdzierając sobie gardło.

Ale co ja mogę wiedzieć o byciu matką?

 

Moje marzenia od nastoletniego już wieku kierowały się ku macierzyństwu.

Fakt, że to były dość dziecinne marzenia, ale jednak po kilku latach stało się - zostałam matką. Ale czy na pewno?

 

No cóż. Można nad tym rozkminiać. Bo - nie dość, że jestem egoistką to jeszcze narzekam.

Ale czemu? Narzekam, że jestem zmęczona. O tym, że jestem od kilku tygodni sama. O tym, że Iga mi ucieka, jest niegrzeczna i wredna (!).

A czemu egoistką? Bo mam jedno dziecko!!!

Ale o co chodzi?

A o to, że mając jedno dziecko powinnam być - WYSPANA, WYPOCZĘTA, ZRELAKSOWANA.

O co nadal chodzi? Dość często słyszę głosy: "Ty to jesteś (... zmęczona, zdenerwowana... itp.), a co ja mam powiedzieć kiedy mam (dwójkę, trójkę, ósemkę dzieci)..."!

 

Ale, że tak serio?! Nie wiem - mam współczuć, zlitować się, czy przekazać darowiznę?

Super, gratuluję że masz gromadkę dzieci, na pewno je kochasz, ale ja...

 

Nie jestem EGOISTKĄ - jestem mamą JEDNEGO dziecka z WYBORU.

I dopóki moje rozmowy z ludźmi są na równej stopie (nie ważne czy ktoś nie ma dzieci, czy ma ich choćby szóstkę) jest okej, ale kiedy słyszę: "Ty masz jedno dziecko, co ja mam powiedzieć przy mojej.... (liczba)", to...

No, ale co w związku z tym? Mam czuć się gorsza, mam mniejsze prawo do narzekań, zmęczenia i frustracji - bo mam tylko jedno dziecko?

Moje dziecko jest wymagające, nawet bardzo. Czy powinnam urodzić drugie, trzecie by pomóc nieść "krzyż" matek wielodzietnych? Nie mam takiej potrzeby.

Dopóki nie zaczęłam bardziej zagłębiać się w społeczeństwo mam, nie dotykało mnie nic.

Ale później. Licytacja. Kto lepiej karmi, kto lepiej ubiera. Kto wychowuje, a teraz kto jest lepszą matką, która ma większe prawa (nawet do zmęczenia!) ze względu na ilość dzieci.

To jest post bez morału. Napiszę tylko.

LITOŚCI!

5 komentarzy:

  1. Ja mam na to taką teorię - to czy ktoś ma dzieci i ile ich ma jest tylko jego/jej sprawą. Mi nic do tego. Ja mam jedno, chcę mieć troje, ale to jest mój wybór. Rozumiem, że ktoś ma inny. I czy tak ciężko to jest ludziom zrozumieć? Że po prostu możemy się różnić? Szanujmy swoje wybory, bo niedługo się wszyscy pozagryzamy jak tak dalej pójdzie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedno, dwoje,piątka... Nieistotne,. Każde daje tak samo w kość. trzeba być bardzo czujnym przy każdej "ilości"... Czemu egoistka, ja Ciebie rozumiem, choćby ze względu na to, czym trudni się Twój życiowy partner. Kiedyś dzieci wychowywały się praktycznie same. Dziś, już nie ma na to przyzwolenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam jedno dziecko, też z własnego wyboru, też wiem co to znaczy być zmęczoną i też wielu znajomych zastanawiało się czym ja się męczę. To nie egoizm, to nie bure wymysły. Wydaje mi się, że Cię rozumiem. Jeśli poświęcasz cały swój czas dla dziecka, jesteś dla niego, martwisz się i organizujesz cały dzień pod dziecko - masz prawo czuć się wyczerpaną. Przechodziłam przez to :) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz ja byłam bardziej zmęczona przy pierwszym niż przy reszcie dzieci...

    OdpowiedzUsuń
  5. Oh...te słowa odzwierciedlają moje odczucia w miniony weekend.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)