czwartek, 21 maja 2015

Zaniedbana a zmęczona matka

Jak matki można podzielić na typy: nadopiekuńcza, cierpliwa lub nie itp. itd. matki można również podzielić na typy wizualne: zaniedbana albo po prostu - zmęczona.

 

Od ponad dwóch tygodni jestem sama z Igą (klik) także oba typy są mi bardzo bliskie.

Ale czym się one różnią? Niby różnice są niewielkie, a jednak.

 

Chodzić jak chcemy możemy we własnym domu. Kiedy przyjmujemy kogoś spoza niego - wypadało by się przebrać.

I to nie - nie chodzi o ulubione dresy, że to przy kimś to już bleh i fuj.

Wystarczy tylko wrzucić je do pralki by sprać z niego brudy trzech posiłków jakie jadłaś ty i twoje dziecko.

Zęby też można byłoby umyć, wziąć prysznic. Włosy niedługo zesztywnieją całkiem.

Siedzisz nad dzieckiem opierając twarz ręką o kolano. Czasem się uśmiechniesz, tak z przymusu, żeby dziecko zobaczyło, że interesujesz się zabawą.

Zaniedbanie i zmęczenie. Niby taka normalna rzecz, po co się czepiać? O ile jesteś TYLKO zmęczona, to ok.

Ale nie wmówisz mi, że nie masz czasu doprowadzać się do porządku, bo dziecko tak cię męczy, że nie masz czasu na osobistą toaletę, pranie i zmywanie. Może po prostu sama szukasz takich wymówek by mieć więcej czasu dla siebie? Ale dbanie o siebie to też czas dla siebie.

Nie musisz stawać przy lustrze i szykować sobie piękny makijaż wieczorowy do dnia z dzieckiem.

Kiedy dziecko śpi, zrób sobie małe SPA, weź kąpiel - nawet 5 minutową, zrób maseczkę na twarz. Brudne dresy wrzuć do pralki i nałóż nowe - czyste.

Odświeżona dostaniesz nowych sił i nawet największe zmęczenie w tej sytuacji nie będzie cię w stanie pokonać.

Wiem to. Z doświadczenia ;)

tired-mother

4 komentarze:

  1. Tylko żeby się jeszcze chciało...
    Moja kąpiel teraz to katorga szybki prysznic i smarowanie maścią, umycie włosów ok, ale potem maść na głowę, wyglądam gorzej niżbym się nie myła, no cóż byle do porodu potem skorzystam z wszystkich rad :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Heh codzienność:):) Gdy przychodzą goście zamieniam dres na dżinsy i brudny t-shirt na czysty;) Cała moja metamorfoza^^ A jeśli chodzi o prysznic... Mogę tylko rano:) Wieczorem wystarczy odkręcić wodę w kranie i Bąbel się już budzi:) Jak przeprowadzę się wreszcie do czegoś większego niż ciasna kawalerka to chyba z tęsknoty zamieszkam w łazience:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj czasami nie chce się nawet wyjść z piżamy. Ja mam poranny rytuał. Otwieram oczy, zalewam kawę i przebieram się od razu w strój domowo dresowy :) A potem już jakoś dzień zlatuje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki życiowy post:) . Z tym,ze u mnie o myciu zębów nie zapominam nigdy choćbym nie wiem jak była padnięta . Co do reszty pamietam jak urodził się synek i luksusem było dla mnie umalować wreszcie po 4m-cach paznokcie:)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)