piątek, 15 maja 2015

Moje chwile - Yankee Candle - Cassis, Shea Butter i Aloe Water

Cassis  - a więc tu prawdopodobnie mamy do czynienia z czarną porzeczką. Wosk ładnie się prezentuje, ma piękny, fioletowy kolor. Ale chyba na tym zalety się kończą. Owszem, nie jest to jakiś najgorszy zapach, ale jeżeli ma nam on serwować czarną porzeczkę, to tak powinno być - a nie jest. Zapach nie jest bliżej określony, może ma coś z kwiatów, może rzeczywiście z owoców. Nie mam pojęcia.



Aloe Water - jak zapewne wiecie - woda aloesowa. Powiem, że zapach mnie zaintrygował, bo nigdy chyba nie miałam do czynienia z takim aromatem. Suchy wosk, przed paleniem przypomina mi pewne czerwone, żelkowe sznurki. I z tego co pamiętam, nie przepadałam za nimi. Wosk palony nie jest już tak intensywny. Trudno mi to porównać do rzeczywistej wody aloesowej, bo nie wiem jak owa woda pachnie ;)

Shea Butter - najładniejszy z tych wszystkich trzech. Pachnie kremowo, niezbyt intensywnie by drażnić nos. Jeden z ładniejszych zapachów moim zdaniem.



Woski YC można kupić na http://www.goodies.pl/



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dzięki, że jesteś! :)