poniedziałek, 18 maja 2015

Dziecięce decyzje też są ważne

Większość czytelników tego bloga to rodzice.

A jak wiemy, rodzice również kiedyś byli dziećmi.

Zapewne słyszeliście powiedzenie: "Dzieci i ryby głosu nie mają".

W dawnych czasach taka zasada obowiązywała conajmniej 90% w polskich domach.

Czy przyjąłeś również tę zasadę wobec swoich dzieci?

 

Zwyczajnie można pomyśleć, że dzieci, to dzieci.

Według osób starszych na pewno powinny siedzieć w kącie, nie przeszkadzać dorosłym. A gdyby nawet to powinny dostać klapsa co nauczy je WYCHOWANIA I KULTURY.

Co jak co, ale klapsy i kultura w parze nie idą. Z resztą jak ze wszystkim.

IMG_2123

Co kiedy dziecko zaczyna wykazywać zainteresowanie tym co je, w co się ubiera i gdzie chodzi na spacery?

Zapewne jesteś w szoku, kiedy słyszysz, że Twoja latorośl nie chce na śniadanie jajek, chce ubrać to co Ci się nie podoba, a na dworze woli godzinę skakać w kałużach niż iść na plac zabaw czy do sklepu?

 

Wiem, że ciężko jest akceptować pierwsze decyzje dziecka. Bo przecież jak to tak! Ono ma robić to co ja chcę! Tak jak było do tej pory!

Ale właśnie, spójrz przed siebie. Czy widzisz małe niemowlę, które tylko przewraca się z lewego boczku na prawy?

NIE. Widzisz przed sobą dziecko, zapewne dwu/trzyletnie. Które samo chce sobie wybrać menu, które ubierze dziś dwie różnie skarpetki. Które dyskutuje z Tobą na każdym kroku, co do Twoich wyborów. To nie jest znak.

To jest RZECZYWISTOŚĆ. Twoje dziecko rośnie, rozwija się, myśli. Dokonuje wyborów. Samo.

Może nie zawsze są one dobre, ale delikatną, acz stanowczą rozmową można je przekonać by nie grzebało w śmietniku - bo ono chce!

 

Dobre decyzje dziecka należy wspierać. O złych rozmawiać, tłumaczyć. Dziecko uczy się dobra i zła, nie rodzi się z tym. Dlatego jesteśmy my, rodzice. By uczyć ich życia, samodzielnych wyborów. By pokazywać i te złe i te dobre rzeczy.

Dziecięce decyzje też są ważne. Sami byliśmy dziećmi i Wy - zapewne pamiętacie jakie to było piękne (lecz nie zawsze przyjemne) poznawanie otoczenia, a przede wszystkim siebie. Dziecko swoimi wyborami nie testuje nas - rodziców, po prostu się uczy.

Siebie, świata i nas.

7 komentarzy:

  1. Fajny tekst, nic dodać nic ująć :)

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w ogóle nie widzę problemu, gdy dziecko mówi co chce zjeść na śniadanie czy co chce sobie ubrać, przecież musi nauczyć się podejmować decyzje, a takie jak co zje lub jakie skarpetki włoży są nie szkodliwe dla jego życia czy zdrowia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja swojego pytam co chce zjeść, co założyć, jak coś kupujemy i ma np. różne wersje kolorystyczne czy wzory wybór też zostawiam jemu itp. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trudno zaakceptować dorastanie, ale nic innego nam nie zostaje, w końcu dzieci nie zawsze bedą maleńkie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Cóż, dzieci nie są naszą własnością

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja właśnie ostatnio przeżyłam ten szok, bo moje dziecko zaczęło wykazywać zainteresowanie tym co je, ubiera, gdzie chodzi czy czym się bawi;) Na szczęście, delikatną aluzją można odwieźć go od pójścia do żłobka w piżamie;)
    A co do klapsa i siedzenia cicho w kącie... to właśnie między innymi przyczyna naszej niewielkiej zażyłości z niektórymi członkami rodziny... delikatnie mówiąc, mamy inne poglądy na te kwestie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim zdaniem trzeba się cieszyć, że dziecko staje się samodzielne. Że samo chce decydować w co się ubrać, gdzie pójść, co zjeść. To znak, że się rozwija, dojrzewa.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)