piątek, 13 marca 2015

Spanie z dzieckiem mordercą dla pożycia małżeńskiego?

Jestem przeciwniczką spania z dzieckiem. Przepraszam, byłam.

Od początku mówiłam, że miejsce dziecka jest w jego łóżeczku. Ale nie wiedziałam, że los moje postanowienie odmieni.

 

Kiedy Iga była malutka, trzeba było ją bujać by zasnęła. Służył do tego bujaczek, nasze ręce. Bujaczek w końcu się połamał, a ręce bolały codzień.

Lecz nie było opcji położenia dziecka do łóżka - naszego łóżka. Dziecko ma swoje miejsce i koniec!

 

I tak pięknie było do 14 miesiąca życia córki. Wtedy nagle jej się odmieniło i łóżeczko wieczorami i nocą było puste. Nie pomagało nawet przenoszenie "na śpiocha" gdyż momentalnie się budziła i domagała się położenia w dużym łóżku.

Na początku też nie było to złe, bo spała na nim sama. Jednak po jakimś czasie zaczęły się wędrówki nocą, płacz, więc kładłam się z nią. A to oznaczało "rozstanie z mężem".

Na początku bardzo nas to irytowało, jednakże zaczęliśmy odkrywać w tym plusy. Ja wyspana, bo nie wybudzam się ze snu kiedy Iga płacze, on też wyspany - jednak całe wolne łóżko dla siebie to jest coś!

Zaczęłam się przyzwyczajać do tego coraz bardziej. Zaczęłam to kochać! Mieć ją przy sobie całą noc. Pamiętam kiedy ja spałam z mamą i byłby to najspokojniejsze noce w moim życiu.

Choć może wielkiego ciepła nie daje, ale mam o wiele miejsca do spania, niż spałabym z mężem, a ja dodatkowo mam przy sobie swoją wielką miłość. Kiedyś przyjdzie czas, że nie będzie chciała ze mną spać, więc dlaczego miałabym nie korzystać. Tym bardziej, że mogę winę również zwalić na małe mieszkanie - i tylko dwa łózka w domu.

Jak pisałam, byłam kiedyś - nawet wielką - przeciwniczką spania z dzieckiem. Ale... z czasem poglądy się zmieniają. Kiedy mamy korzystać z tego, że dziecko jest dzieckiem? Kiedy będzie dorosłe?

Wiele osób boi się o pożycie małżeńskie. To już wszystko zależy od podejścia partnera. Mogę przyznać, iż mimo że se sobą nie sypiamy, mamy jeszcze wieczory i nasze pożycie małżeńskie nie cierpi nawet w 1%. A wręcz odwrotnie. Kiedy nie spędzamy ze sobą nocy, mamy większą ocohtę spędzać ze sobą wieczory. Choć... co tak naprawdę robi się w nocy? Zapewne śpi, a mi na chwilę obecną nie robi różnicy to, że nie śpię z mężem. Jemu tak samo ;)

To tylko spanie.

Czasami bywa i tak, że ja uciekam i mam całe łózko dla siebie, mój mąż również uwielbia spać z córką. Jeżeli w małżeństwie panuje miłość i zrozumienie, to na pewno nic nie ucierpi.

Korzystam z tego że moje dziecko jest dzieckiem. Ku głębokim przemyśleniu i jeżeli los nie zadecyduje inaczej (bo to różnie bywa) Iga raczej będzie naszym jedynym dzieckiem. Więc czemu miałabym jak najwięcej miłości przelewać dla niej? Czas to też miłość. Dziecko czuje bliskość rodzica, nawet wtedy kiedy śpi. Czuje zapach, jest przy tym spokojniejsze i lepiej sypia.

Dziecko dorośnie, założy swoją rodzinę. Czas minie szybko a ja za chwilę znów będę spała z mężem myśląc, jakie Iga kazała mi kupić kosmetyki do malowania.

baby-22194_1280

13 komentarzy:

  1. Jestem tego samego zdania. Śpimy z małą, albo ja albo mąż, albo wszyscy razem. I nasze pożycie w ogóle na tym nie cierpi. Kto mi każe kochać się z mężem wyłącznie w nocy i w tym jednym konkretnym łóżku?

    OdpowiedzUsuń
  2. to ja jestem nadal przeciwniczką spania z dzieckiem, obie córki śpią same w swoich łóżkach od samego początku
    starsza ma teraz 2-osobowe łóżko więc czasem ja albo mąż się położymy koło niej jak zawoła,zaśnie i wtedy wracamy do swojego łóżka
    pozwalam tylko dzieciom zasnąć z nami jak są chore, bo widzę,że się męczą,a przy nas zaraz zasypiają i przenoszę do ich łóżek

    OdpowiedzUsuń
  3. Moi chłopcy zawsze spali sami, ale są takie dni że śpią ze mną, a nawet gdy mąż jest wciskają się do łóżka z nami. Czują się wtedy bezpiecznie bo mama w czasie choroby poda picie, gdy jest koszmar przegoni potwory...a tak to nie lubią ze mną spać ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie się to czyta :) U nas syn od początku kiepsko i mało sypiał, musiał być bujany, do tego odłożyć do łóżeczka było wielką sztuką, po jakimś czasie daliśmy sobie spokój i zaczęliśmy spać w trójkę i bardzo to lubimy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj. Jestem mama 8,5 miesięcznej Magdalenki. Nasze dziecko od początku śpi w swoim łóżeczku, a my przy niej w łóżku, fakt nocne wstawanie było ciężkie ale idzie się przyzwyczaić. Nie powiem kategorycznie Nie bo zdarzały się wspólne spania nocą i to też miało swój urok. Obecnie to Mała nadal śpi sama ale zasypia w moich ramionach a rankiem Magda budzi mnie śmiechem, mówiąc w swym dziecięcym języku" Mamo, mamo jak już nie śpię, wstawaj już" hihi i wtedy biorą ją do naszego łóżka i nastaję czas wygłupów i zabawy. Tak to jest u mnie. Pozdrawiam IWona

    OdpowiedzUsuń
  6. Czas tak szybko ucieka więc czemu nie kożystać. Jeszcze trochę i na chęć przytulenia będzie: ej mamo no co ty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W sumie moja córa od początku śpi w swoim łóżeczku. Ale (rzadko bo rzadko) zdarzają się jej takie noce, że budzi się gdzieś w środku nocy z płaczem. Może to zły sen, może coś ją po prostu obudziło. Kiedyś staliśmy nad jej łóżeczkiem i głaskaliśmy lub trzymaliśmy za rączkę dopóki nie zasnęła. Ale teraz - gdy często jesteśmy zmęczeni do granic możliwości i stojąc nad łóżeczkiem po prostu sami zasypiamy , to wolimy najzwyczajniej w świecie zabrać ją do naszego łóżka, mocno przytulić i wtedy śpi jak zaczarowana.
    Nie widzę w spaniu z dzieckiem jakiejś przeszkody dla małżeństwa, lecz tylko wtedy, gdy nie jest to codziennością. Gdyby moje dziecko budził się co noc ( a zdarzyło się to gdy wychodziły górne jedynki ), to raz ja spałam w sypialni i brałam myszkę na noc, a raz mąż. Drugie w tym czasie spało w salonie i co najważniejsze - wyspało się :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Starsza córka miała swoje miejsce w łóżeczku do 10 m-ca życia. Później wzięłam ją do siebie. Teraz ma prawie 5 lat. I mimo tego, że zasypia co noc u siebie w łóżku, w nocy zawsze wędruje do nas, bo boi się ciemności. Gdy mąż jest na nockach, biorę ją do siebie na noc, ale gdy przyjdzie do łóżka kiedy mąż jest w domu... Wstaję połamana, bo tak się pieruna rozpycha;/ Nie mogę się jej pozbyć na stałe. Druga córka ma 8 m-cy. Na pewno nie popełnię z nią tego samego błędu. Póki dziecko małe (do 2 lat) wszystko jest w porządku. Ale starszaka niestety ciężko jest wygonić od siebie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej :) A ja od niedawna zaczęłam oduczać mojego 3 letniego już synka ( do tej pory spał z nami ) spania w naszym łóżku. I mam sukces za sobą :) Na blogu opisałam jak do tego doszłam :) Jak już będziecie chcieli malutką oduczyć spania, zapraszam do zapoznania się z moimi doświadczeniami :) http://jakbycmamainiezwariowac.blog.pl/2015/03/23/jak-oduczyc-dziecko-spania-z-rodzicami/

    OdpowiedzUsuń
  10. Zabawne jak wiele kobiet uważa, że wielomiesięczne/wieloletnie spanie z małym dzieckiem nie wpływa na pożycie małżeńskie. I jak wielu ich mężów się z tym punktem widzenia w rzeczywistości nie zgadza. Ale może to tylko ja mam takich znajomych...

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem jak wielu mężów, bo ja mam jednego, który czasem sam mnie wygania bo chce się wyspać ;) a nasze pożycie do biednych nir należy ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. KRZYSIEK Z MISJĄ10 kwietnia 2015 11:02

    Super, my też mamy Igę :) Napisałaś: "Nie pomagało nawet przenoszenie „na śpiocha” gdyż momentalnie się budziła i domagała się położenia w dużym łóżku." - u nas póki co to działa, Mała często zasypia w naszym łóżku i przenosimy ją do jej łóżeczka, jednak nasza sypialnie po części stała się jej sypialnią. Na początku spała w swoim pokoju ale wyszło tak, że zdecydowaliśmy, że lepiej będzie ją mieć cały czas na oku, no i teraz śpi w naszym pokoju :) Zapraszam do mnie http://www.simed.pl/blog/razem-czy-jednak-osobno-czyli-spanie-z-dzieckiem/ , można poczytać o naszych przygodach z Igą :)

    OdpowiedzUsuń
  13. My od początku śpimy z dzieckiem, bo lubimy i chcemy. Niby kto powiedział, że jego miejsce jest w łóżeczku? My łóżeczka nie mamy, a jesteśmy naprawdę szczęśliwą rodziną.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)