wtorek, 24 lutego 2015

Świata nie zdobędę - cała prawda o moim blogowaniu

Nie jestem marzycielką. Nie jestem dobra w planowaniu. Twardo stąpam po ziemi.

Można powiedzieć jak koń, zazwyczaj widzę tylko to co z przodu.

 

Chciałabym w życiu coś osiągnąć. Ale i z drugiej strony nie mam na nic parcia. Dziwy nad dziwami?

Chciałabym, ale mi się nie chce. Tak, to są dziwy.

 

Nie przemawiają do mnie teksty motywacyjne. Tzn. nie motywują mnie.

Chociaż bym chciała.

 

A chciałabym dużo.

Chciałabym mieć bardziej poczytnego bloga.

Jednak nie spędza mi to snu z powiek.

I tak już nie mogę spać.

 

Blog. Dlaczego nie jest poczytny?

Wystarczy spojrzeć.

Nie podążam ku aferom. Tak - napiszę czasem, jak coś mnie męczy, jednak nie jest to po to by wzbudzić sensację.

Pisać o homoseksualistach? Jestem na tak, z adoptowaniem przez nich dzieci już nie bardzo.

Dupy w leginsach? Dlaczego nie? Wystarczy ubrać się ze smakiem.

Nie wymyślam historii. Nie mam na tyle rozbujałej wyobraźni, by raczyć czytelników wymyślonymi opowieściami - które w zwyczaju sprzedają się świetnie! Ale to jednak nie dla mnie.

Nie jestem też poetką, twórczynią unikatowych tekstów.

Nie jestem piękna i wysportowana. Ba! Wręcz całkiem na odwrót. Mała, o wiele za gruba. Nie przyciągnę do siebie nikogo swoją niecodzienną urodą, stylem ubierania - bo zazwyczaj chodzę cały czas w tym samym, ani sylwetką z sześciopakiem na brzuchu.

Lubię jeść, co zresztą pokazuje moja masywna postura, ale staram się z tym walczyć.

 

Firmy dodatkowo utwierdzają mnie w tym, że nie warto ze mną pertraktować - po otrzymaniu statystyk nagle milkną, jakby mak w pole rzucić. Ani "dziękuję", ani pocałuj mnie w dupę. Dlatego powoli zaprzestaję odpisywania na jakiekolwiek maile od firm.

 

I taka tu sobie jestem, bloguję - bo lubię. Piszę co chcę. Na codzień mam nadpobudliwość, w nocy budzę się 1500 razy, jednak bloga prowadzę po swojemu. I nie zdobędę tym świata. Trudno. Będę sobie taką kolejną "mamką" w sieci ;)

I będę dziękować co jakiś czas moim stałym czytelnikom, który męczą się ze mną od jakiegoś czasu :)

IMG_8519

18 komentarzy:

  1. Oj tam oj tam :) tez jestem Zwykła Matką, tez próbuję coś osiągną, chciałabym by mój blog był mega poczytny, by dało się z niego coś "wyciągnąć", coś więcej niż satysfakcję! Jednak nie tylko blogi samotnych mam są poczytne. Czytam blogi gdzie rodzina jest, że tak powiem "kompletna" i maja te mamy masę czytelników i wejść :) Głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się, że sukces bloga nie polega na sensacjach, bardziej chodzi o szczerość, systematyczność, styl pisania, pomysł na to co autot chce się przekazać, w sposób oryginalny i ciekawy. Dobry blog obroni się sam, nie potrzeba sensacji.

    OdpowiedzUsuń
  3. To chyba zależy o jakiej tematyce jest blog. Ja raczej w 99% obserwuję parenting no i tu popularne blogi furory same w tekstach nie robią ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że najczęściej odwiedzane blogi to te, których autorzy często zaglądają do innych i zostawiają po sobie ślad. Wtedy siłą rzeczy - robisz sobie reklamę ;) Ja nigdy nie miałam na to czasu, choć zerkać to tu to tam bardzo lubię. Ale robię to okropnie nieregularnie i często bez odzewu. Wiem, to błąd. Bo każdy lubi dostawać komentarze. Ja także :) Dlatego bardzo dziękuję za odwiedziny. I zapraszam częściej!

    Pozdrawiam,
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie u mnie też ciężko z czasem, ale staram się nadrabiać :D

    OdpowiedzUsuń
  6. nie męczymy się z Tobą a wręcz przeciwnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja lubię Ciebie i Twojego bloga. A czytam tylko trzy blogi :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. bądź dalej sobą, to najbardziej wiarygodne i poczytne....reszta to dodatki które z czasem się nudzą...

    OdpowiedzUsuń
  9. Piszesz dla siebie, a to jest najważniejsze, bo jeśli Tobie z tym dobrze, to co inni mają do gadania, nic...

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakiś czas temu pisałam coś podobnego. Też nie mam parcia. Piszę bo piszę. W sumie od kiedy prowadzę bloga piszę więcej i ruszam się więcej (ktoś musi z aparatem biegać) a i mniej się boję sama przed tym aparatem stawać. Poza tym myślę więcej, w sensie że niezliczona ilość tekstów powstaje w mojej głowie- publikowana czy nie. I myślę że to procentuje, a na pewno zaprocentuje w przyszłości. Też świata nie zdobędę, ale chyba nie jest mi to potrzebne do szczęścia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moim bogiem też świata nie zawojuję, ale lubię to co robię i cieszy mnie każdy nowy czytelnik. Statystyki? To oczywiste, że gdyby były wyższe, cieszyłyby bardziej, ale nie spędza mi to snu z powiek. Nie wiem na czym polega fenomen niektórych blogów bo znam kilka, które nie mają tysięcy odsłon dziennie, a przyciągają i wolę je od tych popularnych.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wiesz co, też mam parę kg za dużo. Ciągle z tym walczę- raz skutecznie, innym razem nie (jak to prawdziwa kobita). Uważam jednak, że nie ma co z tego powodu się dołować, bo piękne jest to, co się podoba, a nie to, co jest piękne. Jedni lubią szczupłe, drudzy wolą kobiety o rubensowskich kształtach i to jest fajne. Gdyby wszyscy byli tacy idealni, świat byłby nudny. Poza tym nie wydaje mi się, że reklamodawców czy czytelników przyciągają tylko te super laski, więc głowa do góry. To Twój blog, Twoja przestrzeń, a niespełnienie blogowe dotyka każdego. Na szczęście po czasie przechodzi:). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej, ja cię czytam od samego początku. Między innymi właśnie dzięki Tobie założyłam swojego bloga. Nie mam dziecka, ale chcę je mieć schodzi nam troche dłużej z tym marzeniem ale mam nadzieje ze się uda. Powracając do tematu, lubię Cię czytać. Lubiłam Cię czytać jako Mamę Diabełka i lubię Cię czytać teraz. Więc prowadz dalej bloga:) po swojemu!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  14. aaaa i miałam jeszcze dodać ja też mam nadwage... nawet większa:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiele nas łączy. Również piszę bo lubię i raczej nie widzę szans na współpracę z kimś bo zwyczajnie na Internecie się nie znam 😊 ale to nic. Będę pisać bo założyłam bloga z chęcią pisania a nie zarabiania. A czytana i lubiana chyba jesteś co? Komentarzy trochę jest 😊 a to najważniejsze 😊 pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)