czwartek, 19 lutego 2015

Moje chwile - Yankee Candle - Honey Blossom, Black Plum Blossom i Macintosh

No nareszcie nadszedł czas, kiedy kończę napoczęte woski. Zacznę w końcu otwierać te nowe i próbować :)



Honey Blossom - opis producenta : "Honey Blossom – cudowna kompozycja zamknięta w niewielkim, naturalnym wosku – to nie tylko pomysł na to, jak sprawnie odświeżyć nastrój panujący we wnętrzu. Honey Blossom to najprawdziwsze, bardzo gustowne, odrobinę wyniosłe, damskie perfumy, których miejsce spoczywa na blacie eleganckiej, zabytkowej toaletki. Buduarowy aromat złożony jest z tak wyjątkowych, drogeryjnych nut jak ciężkie piżmo, słodki miód, świeże, pachnące żywicznym sokiem drewno i esencja wydobyta z serca tradycyjnej frezji. Całość tworzy bukiet wyjątkowo kobiecy i bliźniaczo podobny do luksusowych perfum!"

Zapach bardzo słodki! Tak nad nim myślałam dłuższy czas i ostatecznie, podoba mi się :) Nie jest jakiś wyjątkowy, ale przyciąga swoją słodyczą, czuć w nim zdecydowanie męskie nutki, ale nie dominują one aromatu wosku.

Jak najbardziej godny polecenia dla osób lubiących słodkości, jak miód i kwiaty.


 Black Plum Blossom - opis producenta : "Owszem, pojawienie się na drzewkach ciemnych węgierek zapowiada niechybny kres wakacji i nadejście złotej jesieni. Jednak różowe kwiaty śliwy, obficie osiadające na gałązkach w maju i czerwcu, to wyjątkowo urodziwe preludium lata. Zapach i urzekające wybarwienie śliwkowych pąków zainspirowały czarodziejów z Yankee Candle do stworzenia niebagatelnej, bardzo przekornej propozycji na ciepłe miesiące. W ciemnym, fioletowym, cudownie nasyconym wosku odnajdziemy nieco perfumeryjny aromat kwiatów owocowych drzew zmieszany z nutami ciepłej wanilii i drogocennego, białego piżma. Tak stworzona tarteletka urzeka piękną barwą i zniewala wyjątkowym, owocowo-kwiatowym zapachem. Black Plum Blossom to kompozycja wakacyjna, świeża, balansująca na granicy rześkości i słodyczy. Spodoba się przede wszystkim paniom ceniącym dziewczęce, nieco toaletowe propozycje do aromaterapii. Polubią ją też panowie, którzy od letnich wosków oczekują odrobiny smakowitego odświeżenia."

Wyobraź sobie słodką, dojrzałą śliwkę. To jest właśnie zapach tego wosku. Mocno słodki, dojrzały. Mega owocowy.





Macintosh - więc jak zapewne się domyślacie, wosk jest o zapachu jabłuszek. Ja jednak spodziewałam się nie wiadomo czego, bo zastał mnie tylko delikatny zapach jabłek, z dość wyczuwalną cierpkością.

Ogólnie sam w sobie nie jest zły, jednak wolałabym by był bardziej aromatyczny, przez co by był bardziej wyrazisty.



Woski  można kupić na www.goodies.pl

4 komentarze:

  1. Black plum blossom lubię, ale pachnie mi kwiatowo-waniliowo, absolutnie nie owocowo.
    Honey blossom rozczarował mnie słabą mocą, więcej go nie kupię. Macintosh mnie nie kusi, w Stanach mają jeszcze wersję Macintosh & spice, z cynamonem i imbirem, tamtą bym kupiła :D

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi black plum pachnie dojrzałym owocem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam osoby potrafiące opisać zapach. Ja mogę tylko powiedzieć podoba mi się albo nie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przy takich zapachach byłabym wiecznie głodna :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)