piątek, 16 stycznia 2015

Pierwsza choroba mojego dziecka

Matki piszą o smoczkach, mlekach i kupach. Czasem i mi się to zdarzy, choć nie wiem, czy gdzieś przez mój blog przewinęła się jakaś "kupa".

 

Z czasem przychodzi taki czas, kiedy matka, rodzice są całkiem zdezorientowani. A mianowicie, kiedy przychodzi pierwsza choroba ich dziecka.

I to bez względu na jego wiek.

 

Iga pierwszy raz zachorowała w grudniu. Wcześniej czasem zdarzały się katarki, ale takie katarki to pikuś.

 

Pierwsza moja reakcja na 2,5 letnie, gorączkujące dziecko? "To na pewno zęby".

Iga nie ma jeszcze 5-tek, więc ta gorączka kierowała mnie ku takiemu myśleniu. Temperatura 38,5-39,5

Niby coś mi podpowiadało, że jest coś nie tak. Tylko, że ja nienawidzę lekarzy. Najbardziej mylące było to, że ona zachowywała się normalnie. Rzadko kaszlnęła, ale ta gorączka...

W końcu jednak przełamałam opory i pojechaliśmy do naszego lekarza, do Mikołajek.

 

No i tak. Okazało się, że angina. Dostała antybiotyk. Pierwszy w życiu. A we mnie pojawiło się takie uczucie beznadziejności i pytania: "Gdzie ona się mogła zarazić?" itp.

Gdyby nie ta gorączka, nawet bym nie wiedziała, że coś jest nie tak. Skakała i psociła jak zawsze.

Cały arsenał leków wykupiony. Do tego zatkały się jej zatoki. Myślałam : "czyżby znowu lekarz"? A mój portfel już płakał, grudzień, święta...

 

Pani w aptece dała nam Pneumolan. Po 2 dniach byłam wściekła, bo nic nie przechodziło, Iga jak zasypiała to charczała jak stary ciągnik.

W końcu po ok. 5 dniach tego wstrętnego syropu zaczęło przechodzić i Iga całkowicie wracała do zdrowia.

 

Niby rodzic podczas takich sytuacji postępuje intuicyjnie. Moja intuicja jedynie co tu wykonała - to wyjazd do lekarza.

Nie powiem Wam, że nie byłam przerażona, kiedy kolejny dzień gorączkowała, a po za tym żadnych objawów nie miała.

Pierwsza choroba, pierwszy antybiotyk u 2,5 latki nie jest niczym łatwiejszym niż chore niemowlę.

Tym bardziej, że Iga nie jest jeszcze w stanie określić, że np. :"Boli ją gardło".

 

No ale, jak to się mówi, człowiek nabiera doświadczenia z czasem. Gdy pierwsza choroba za nami, myślę, że za pewien czas pojawią się następne. I zapewne już będę mądrzejsza i będę wiedziała jak postępować.

Choćby tylko trochę, ale mądrzejsza.

905900_898455980187738_199578149565013890_o

14 komentarzy:

  1. My w wieku 9 miesięcy zaliczyliśmy szpital z zapaleniem płuc i rotawirusem jednocześnie;] to strasznie, kiedy dziecko choruje. Nie zapomnie jak mojej w szpitalu nie mogli zbić bardzo wysokiej gorączki, w końcu podłączyli jej jakiś środek dożylnie:( to było okropne przeżycie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet sobie nie wyobrażam, jakim taka pierwsza choroba musi być stresem.

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas poważna choroba była tylko raz. Trzydniówka gorączka 41 40 stopni dziecko leciało mi przez ręce, a ja w głowie miałam pretensje do siebie,że czegoś nie dopilnowałam. W takich momentach uświadamiam sobie czemu Mama siedziała przy moim łóżku jak chorowałam:<

    OdpowiedzUsuń
  4. Choroby dzieci zawsze są najgorsze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja po chorobach Daśka w stosunku do chłopców stałam się i wiele mądrzejsza i bardziej wyczulona...ale pierwsze zmaganie z chorobą mnie dobiło..

    OdpowiedzUsuń
  6. My w grudniu wylądowaliśmy w przychodni : diagnoza zapalenie oskrzeli Zapisany antybiotyk w razie ataków kaszlu w nocy lub gorączki Następnego dnia nie poprawiało się ale w nocy spała a gorączki nie miała Ale i tak się biłam z myślami co robić: podać antybiotyk czy czekać na poprawę.. a jak przejdzie na płuca.. a jak jej się pogorszy nagle No ale tym razem leczenie objawowe dało radę ale już mnie przeraża wizja przedszkola i chorób z tym związanych ..

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój Synek zachorował tylko raz do tej pory mając pół roku. Teraz mogę szczerze powiedzieć, że dzięki tej chorobie i antybiotykowi, który brać musieliśmy minęło nas udrążenie kanalika łzowego, bo okazało się, że to jednak była tylko infekcja, którą ten antybiotyk przy okazji zwalczył :)
    www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Życzę zatem dużo zdrowia, oby choroby trzymały się z daleka. U nas całe szczęście jedno krótkie i nie dające się we znaki przeziębienie jak do tej pory....

    OdpowiedzUsuń
  9. Mój syn przez 4 lata tylko 1 raz chorował. Jak miał 4 mies. na zapalenie oskrzeli, koszmar tego strachu o niego nigdy nie zapomnę. Niestety jak poszedł do przedszkola to od września jest co chwilę katar, kaszel , jakieś infekcje, gorączka, a teraz od dwóch dni meczymy się z ospą. Więcej w domu jak w przedszkolu siedzi.Koszmar :@ Współczuję choroby córeczki i życzę dużo siły i zdrowia :-D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja to dziś jak synek płacze czy widzę, że coś nie tak to mniej więcej już wiem o co chodzi choć przyznam, że nie zawsze i tym się denerwuje bo w jeden chwili jest wszystko ok syn biega cieszy się bawi a po 2 godzinach kurcze aż nie mogę w to uwierzyć ale młody jest chory syn jeszcze nie mowi po ludzku hehehe zna podstawowe wyrazy więcej mówi po swojemu i dlatego często mam zagadkę kurcze co mu może być i zawsze panikuję.

    OdpowiedzUsuń
  11. My praktycznie katar i kaszel mamy co miesiąc. Z rotawirusem gdy miała 10mcy byliśmy jedną noc w szpitalu. Najgorsza noc w moim życiu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Powiem Ci, że z biegiem lat (i chorób niestety) człowiek niby powinien być mądrzejszy ale nie zawsze tak jest... Moje dziecko jest już starsze (6 lat) ale niestety każda jesień/zima = właściwie raz, dwa w miesiącu infekcja. I pomimo iż dmuchamy, chuchamy, trany, witaminy, cuda niewidy - ciągle coś. I nas tak samo każda gorączka bez dodatkowych objawów bardzo martwi bo nigdy nie wiadomo od czego ona jest...

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja córka ma 2,5 roku i naprawdę katary,kaszle,infekcje z gorączką(oby nie było nam nudno) mamy dosłownie cały czas.W żłobku na 2 miesiące była może 5 razy bo zawsze coś(pomijam moją obecność w pracy).Przeszliśmy syropy,syropki i antybiotyki.Ale odnośnie nudy i szukania rozwiązań w kryzysowej sytuacji fajne porady są na
    http://www.milifen.pl/Domowe_przedszkole.Ps.Pozdrawiamy:)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)