niedziela, 25 stycznia 2015

Moje chwile - Yankee Candle - French Lavender, Under the Palms i Lake Sunset

Te oto woski tak długo czekają na swoją kolej, że sobie nie wyobrażacie (co widać po logach na zdjęciach ;)). Chyba już czas by ujrzały światło dzienne. Jeszcze tylko kilka i będę mogła na świeżo prezentować nowości :)

 French Lavender - opis producenta:

Zakochiwali się w niej najznamienitsi malarze i poeci! Pieśni o niej śpiewali namaszczeni wyjątkowym talentem bardowie! Prowansja wciąż uwodzi i kusi. Jedni twierdzą, że najpiękniejsze są prowansalskie, piaskowe domki, a inni – że za popularnością tej francuskiej krainy stoją hipnotyzujące cykady. Prawda jest jednak zgoła inna, bo Prowansja to – po prostu – nałóg i aromaterapeutyczna pokusa, której nikt nie może się oprzeć. A wszystko za sprawą lawendy, z której wykonane zostały eteryczne olejki składające się na wosk French Lavender."



Niestety ten zapach za bardzo nie przypadł mi do gustu. Może się nie znam (i chyba tak jest, bo czytając opinie, czytam, że to "zapach prawdziwej lawendy". Mnie jednak on nie porwał.

Fakt, zapach jest bardzo kwiecisty, jednak dla mnie zbyt intensywny i taki... hmm nienaturalny.

Ale jak piszę, być może się nie znam :)




Under the Palms - opis producenta:

"Jakie będzie najbliższe lato? Ciepłe? Być może! Deszczowe? To się okaże! Pewne w tej meteorologicznej zgadywance jest jedno – jeśli najbliższe wakacje zdecydujemy się spędzić z Yankee Candle, zafundujemy sobie moc intensywnych, bardzo egzotycznych wrażeń. W wyjątkowo letniej propozycji Under the Palms znajdziemy wszystko to, co składa się na idealny wypoczynek na tropikalnej wyspie. Zapach trawy morskiej, świeży aromat palmowych liści i słodkie nuty tropikalnych kokosów – pełnia wakacyjnej, rajskiej natury rozkwitająca we wnętrzu aromatycznego wosku i wypełniająca wszystkie kąty domu letnim, egzotycznym klimatem."

Wosk o bardzo intensywnej, zielonej barwie. To pierwsze co przyciąga wzrok. Kiedy przyszła mi paczka z woskami, właśnie ten aromat najbardziej było czuć przez kopertę.

Jaki to zapach? Delikatny i zdecydowanie roślinny. Czuć w nim dużo trawy i kokosa. Jest taki świeży, trochę słodki, choć zapach kokosa nie przypomina nam takiego jakiego znamy. Jest taki bardziej naturalny, roślinny.

Aromat jest delikatny, u mnie śmiało się pali do wyparowania zapachu. Wcześniej był moim ulubionym - dopóki nie wypróbowałam po nim wielu innych. Ale bardzo przyjemny.

Lake Sunset - opis producenta:

"Świeże powietrze, ciepłe promienie przygotowującego się do snu słońca i kalejdoskop aromatów natury – tak maluje się aura spokojnego, spędzanego nad brzegiem jeziora wieczoru. W ten sam sposób prezentuje się też pomysł na domową sesję aromaterapeutyczną – uspokajającą, dającą ukojenie i przywodzącą na myśl najpiękniejsze, wakacyjne chwile. Wosk Lake Sunset to wielka moc zamknięta w drobnej formie i propozycja idealna dla wszystkich osób, które – walcząc z jesienną pluchą – marzą o wejściu do wehikuły czasu, który zabierze je wprost na sierpniowe, przyjeziorne molo."

Odświeżając sobie ostatnio nos tym zapachem, byłam przekonana, że mi się nie spodoba (po czytanych opiniach). Jednak zapach wg mnie nie jest zły, pachnie ładnie, przyjemnie łagodnie. Czuć zdecydowanie nuty owocowe i drzewne. Choć jakoś bardzo nie zwrócił na siebie mojej uwagi.



Pachnące woski można kupić na www.goodies.pl

3 komentarze:

  1. Under the Palms brzmi uroczo. Chętnie powspominam z nim wakacje pod palmami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubie zapach lawendy ale ten naturalny :/ reszta to wydaje się taka sztuczna naśladując ten zapach ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Lawenda mnie nie kusi, Lake sunset mnie bardzo rozczarował, bo jest piękny, ale po zapaleniu wcale go nie czuć.
    Under the palms mam, ale jeszcze nie paliłam, czekam na ciepłą porę, bo teraz pewnie by mi się nie spodobał.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)