wtorek, 28 stycznia 2014

Lekki dressing do sałaty

Coś z nieczego zawsze da się zrobić. Lekki, orzeźwiający dressing.

150g jogurtu naturalnego
2 łyżki ketchupu
3 ząbki czosnku
5 listków świeżej bazylii
Pieprz, sól

Czosnek wycisnąć w prasce, bazylię pokroić (nie musi być drobno), połączyć wszystkie składniki ze sobą. Na smak dodać pieprz i sól. Polać sałatę. Smacznego! :)


poniedziałek, 27 stycznia 2014

Siedem sowich piór - Katarzyna Ryrych - książeczka od portalu iCzytam

Dzisiaj zaprezentuję Wam książeczkę pt. "Siedem sowich piór - Pamiętnik mojej choroby" autorstwa Katarzyny Ryrych otrzymanej od portalu iCzytam.


Zaczynając od zewnętrznej strony.

Książeczka na pewno do razu przyciąga wzrok, jest ładnie i schludnie wykonana, a proste ilustracje na twardej okładce (jak i w środku) bardzo mi się podobają. W środku karteczki są związane gumeczką, lecz są posklejane także bez obaw że powypadają.



Od strony wewnętrznej.
Jest to w zasadzie opowiadanie na zasadzie pamiętnika. Opowiadającym jest mały Wojtek, przebywający w szpitalu na oddziale onkologicznym. Chłopiec podczas pobytu tam, wyobraża sobie swojego zmarłego dziadka jako sowę, z którą przeżywa siedem dni. Sowa-dziadek przekazuje mu wartości życiowe, o których chłopiec nie miał pojęcia. Jego świat i rozumowanie przez chorobę zmienia się diametralnie.
Książka pełna jest magii, opowieść o życiu i śmierci.


Książeczkę oraz audiobook otrzymaliśmy od portalu iCzytam, który został stworzony przez Fundację Festina Lente.
Portal został stworzony jako miejsce miejsce spotkań najmłodszych czytelników z "ożywioną książką" - czyli książkami w postaci multimedialnej. iCzytam również wspomaga rodziców i nauczycieli w wprowadzaniu dzieci w świat książek.
Książki kierowane są do trzech grup wiekowych : 2-5 lat, 6-9 lat i powyżej 9 lat.
Maluchy z pomocą rodziców mogą pobrać z portalu darmowe e-booki i audiobooki w wersji na laptop/ komputer, odtwarzacz mp3, telefon komórkowy, iPad, smartfon lub e-czytnik :).


Sama fundacja Festina Lente stawia za zadanie inicjowanie i wspieranie najmłodszych w dziedzinie czytelnictwa. Media elektroniczne w tym przypadku są bardzo ważne. Przez rozwój technologii dzieci można zachęcić do czytania poprzez e-booki lub odsłuchania jako audiobook.
Fundacja wspiera Centrum Zdrowia Dziecka, Instytut Matki i Dziecka.
Organizuje takie akcje jak "Pomagamy, bo kochamy" kiedy to nowożeńcy zamiast kwiatów proszą o przeznaczanie środków na wybrane cele lub jak "Książka za Uśmiech" gdzie rozdawane są książki i audiobooki pośród małych pacjentów szpitali.
Zapraszam na stronę iCzytam >>TU<< gdzie można kupić wersje papierowe książek i płyty audiobooki


Na stonkę fundacji Festina Lente >>TU<<


Stacjonarnie

Księgarnia FFL ul. Chmielna 10 Warszawa


Dorośli czytelnicy znajdą coś dla siebie na www.chmuraczytania.pl

sobota, 25 stycznia 2014

piątek, 24 stycznia 2014

Pasta z makreli w jajach

5 jaj
1 makrela wędzona
mały pęczek koperku
pół cebuli
100g majonezu lub jogurtu naturalnego (jogurt dla odchudzających się :D)
pieprz

czwartek, 23 stycznia 2014

Po 3. tygodniu

Szamkam sobie śniadanie i myślę, odnośnie mojego odchudzania, że będę Wam pisać o tym dwa razy w miesiącu.. zawsze to efekty jakieś większe, co tydzień nie ma co pisać ;)



Nieco zmodyfikowałam swoją dietę, wyrzuciłam chleb całkowicie! i dałam więcej mięsa, warzyw i do menu dołączyła owsianka.
Mimo, że na dietę wróciłam po nowym roku, nie była ona super. Przesadzałam z chlebem, jadłam za mało mięsa.
Dodatkowo problemy z wc. Ale .. dieta zmodyfikowana, piję colon c i jest ok :)

Waga startowa to 78,4 (z 2.01.), kolejna po 1. tygodniu 75,8 a dzisiaj 73,7. Czyli 4,7 kg za mną :)
Miłego dnia!

środa, 22 stycznia 2014

Ścienna metamorfoza + wyniki konkursu + nowy konkurs

Tak jakoś pusto w Igi pokoju.. ściany porysowane.. dziury od stukania przewijakiem..

Czas było coś z tym zrobić? Ale co?

Jak to co, kupić naklejki ;) No to kupiłam.

 

 



Po przyklejeniu. Jest różnica?

Jest i to wielka.

Naklejki ładnie wyglądają, rozświetlają pokój. Nie odklejają się - póki co.

Jeżeli chcesz aby Twój pokój nabrał charakteru. Kup naklejki. Jeżeli Ci się takie rozwiązanie podoba.





Naklejka zakupiona na www.magia-dekoracji.pl gdyby ktoś był ciekawy ;)


~~~


I oto są wyniki z www.infante.pl



A tu nowy konkurs z www.magia-dekoracji.pl :)



Możecie wygrać zakupy na www.magia-dekoracji.pl za 50, 100 lub 200 zł! :)

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Psia kupa

A dzisiaj opowiem Wam o pewnej wymianie zdań. Dziewczyny z forum o niej wiedzą, ale wy nie, a Bóg kazał się dzielić, więc się dzielę :D

 

Mam w domu psa. Moi rodzice przywożą mi jamnika do opieki przed świętami i po nowym roku (wyjeżdżają do pracy). Z racji tego, że rzucają groszem, dlaczego miałabym się nie zgodzić. Tyle co wychodzić z psem na dwór i dawać jeść. Zanim go przywieźli, zamówiłam woreczki na psie kupy - w końcu tu jej nikt nie zna, nas nie zna - nie chcę by ktoś się rzucał o to że pies się załatwia na trawniku przed blokiem.


Któregoś tam dnia, musiałam iść do Biedronki, bo były sprzedaże portfeli. Chciałam kupić dla męża na święta, więc wolałam wystartować rano niż potem pocałować pusty kosz.

No i miałam wybór, albo zostawić psa, albo dziecko. No wybór raczej nie podlegał dyskusji.

Kiedy wracałyśmy już ze sklepu słyszałam jak ta pinda szczeka. Na chwilę nawet nie można jej zostawić. Było to może 10 minut, może nawet nie.

Kiedy wchodziłam na klatkę wyłonił się sąsiad.


S: Ajggrnmerc

Ja: Słucham???

S: A to pani pies mi łazi pod oknem.

Ja: Co???

S: Ja widziałem jak pani pies pod moim oknem się załatwia.

Ja: Że co pan widział? Oj chyba ma pan zwidy.

S: Ja widziałem, widziałem.

Myślę sobie dziadek okulary nosi, to i źle widzi.

Ja: A to na pewno był mój pies? Tu biega taki luzem, pewnie to on, mój pies nigdy pod pana oknem nie był.

S: To pani, pani, ja widziałem jak pani puszcza psa na dwór a on lata luzem a pani idzie do domu.

Sobie myślę: no kurwa, fatamorgana!

Ja: Hahaha no chyba pan sobie teraz ze mnie żartuje. Ma pan jakieś problemy? Nie mieszkamy tu tak długo a pan chce się kłócić?

Domyślam się, że dziadek nawet nie wiedział, że mam psa póki nie usłyszał szczekania.

S: Dobra, dobra, ja wiem co widziałem, jeżeli tak dalej będzie to wezwę straż.

Wyjęłam woreczki na kupy.

Ja: A wie pan co to jest?? To są specjalne woreczki na kupy. I myśli pan że po co ja je noszę? Dla zabawy? Dla zabawy zamawiałam?

Człek się zawiesił. I wyjąkał.

S: Dobra, ja zobaczę.

Ja: Jak pan chce to może pan wzywać straż, ja policję wezwę. Do widzenia!

Chciałoby się zakończyć tą opowiastkę zdaniem : a więc nie sprzątajcie kup po swoich psach, bo i tak Wam kiedyś ktoś będzie wpierał, że tego nie robicie - jak robicie.

A teraz zakończenie takie na serio.
Kiedyś nie sprzątałam po psie i przyznaję się do tego. Bo po co ?
A po to moi drodzy by dziecko bawiące się na dworze - i to obojętnie czy moje, Twoje, Wasze nie padło twarzą w tą kupę, nie wzięło ją za plastelinę, a co gorsza - za kinder niespodziankę.

Wszystko co robimy jest naszą wizytówką. Tak samo jak niesprzątanie po psie.

sobota, 18 stycznia 2014

"Mądra Sobota" - Próchnica butelkowa u niemowląt i dzieci

Zęby są dla człowieka wizytówką. Nie tylko dla tych dorosłych, ale i dzieci.
Ale kiedy niemowlę nie ma ząbków, to co myć kiedy nie ma co???

 

A i owszem jest co. O jamę ustną naszych dzieci należy dbać od pierwszych chwil życia. Szczególnie tych karmionych sztucznym mlekiem.
Nie chodzi o szorowanie szczotą po bezzębnych dziąsłach malucha. Takiemu maluchowi czyści się buźkę gazikiem nasączonym wodą, a kiedy ząbków jest coraz więcej, zaczynamy używać szczoteczki.
O ząbki maluchów należy dbać, i nie od wielkiego dzwonu umyć dziecku zęby, kiedy się przypomni. Trzeba na stałe zakodować sobie i dziecku że mycie zębów to naturalna czynność, którą wykonuje się codziennie.
Kiedy widzimy ubytki w mlecznych zębach dzieci, nie czekajmy na zbawienie, bo przecież te zęby i tak wypadną....









źródło

Właśnie zęby wypadną... ale pozostanie.. PRÓCHNICA.

Tak zaczęłam od tyłu.
A teraz napiszę, co jest winne pojawiania się koleżanki próchnicy.

Kiedy na górnych jedynkach pojawiają się białe prążki to "wiedz że coś jest nie tak" :D
Oznacza to najczęściej, że zęby zostały zaatakowane przez bakterie próchnicowe i czas aby odwiedzić stomatologa... a co jest temu winne??
Oczywiście kolejna koleżanka  - cukier. Oj ten cukier potrafi tyle namieszać. Nie dość że przez cukier tyjemy, to jeszcze psuje nam zęby. Soki, mleko, posłodzona woda, to wszystko zawiera szkodliwy dla zębów cukier.
A teraz powiem, że jeśli nie podejmiesz odpowiednich kroków (takich jak pójście do dentysty), próchnica może doprowadzić do stanów zapalnych dziąseł, powstawania ropni, a ostatecznie - do usunięcia zepsutych zębów. A chyba lepiej by było jeśli dziecko miało komplet zębów. No a usuwanie mleczaków może prowadzić do wad zgryzu, a nawet zaburzenia mowy!

Dlaczego butelkowa? Gdyż przez spożywanie pokarmów przez butelkę zęby są bardziej narażone na powstawanie próchnicy. Nie wszystkie dzieci jednak tą próchnicę mieć będą. Jak pisałam - najważniejsza jest higiena.
Należy nie przyzwyczajać dziecka do spania i przesiadywania z butelką, najlepiej jest podawać wodę zamiast słodzonych soków.

W walce z postępującą próchnicą stosuje się lapisowanie, czyli pokrycie zębów roztworem azotanu srebra. Działa to bakteriobójczo i hamuje dalszy rozwój próchnicy, jednak trzeba się pogodzić z czarnymi plamami na zębach, które pojawią się po tym zabiegu.

Także, DBAJMY O ZĘBY SWOICH DZIECI! No i o swoje też dobrze by było ;)

piątek, 17 stycznia 2014

Dietetyczny sernik

Może to być alternatywa sernikowa na diecie :)
Przepis od koleżanki - Nicoli.

1kg chudego twarogu
6 jajek
6-7 łyżek słodzika w pudrze lub stewii
kilka kropel aromatu (do wyboru)

czwartek, 16 stycznia 2014

Strefy wolne od dzieci

Spójrzcie, Wy, Matki swoich dzieci na tytuł posta.
I co myślicie?
Czy też nagle natłok myśli w Waszych głowach, złość, a może ulga?

Zainspirowana tematem, który zapodała Pani Pedagog TU, też postanowiłam wyrazić swoje zdanie.
A co, nie wolno mi?

 

Kiedy słyszę samo "strefy wolne od dzieci" to niekontrolowanie się wzburzam. Jednak wywołuje to we mnie skrajne emocje.. Myślę "co za debil do wymyślił!" kiedy po chwili "a może to i dobrze?"

Są i plusy takiej "strefy".
Na pewno to że kiedy my rodzice, dostajemy "wychodne" (czyli, że możemy sobie wyjść, a naszym dzieckiem zajmuje się ktoś inny) to nie chcielibyśmy trafić do knajpy gdzie latają dzieci, wrzeszczące i pierdzące wkoło.
Również to dobra alternatywa dla samotnych ludzi, lub takich którzy dzieci nie lubią (nie wiem jak nie można lubić dzieci - przecież sami byliśmy dziećmi!).

No ale sory bardzo, dla mnie jest jednak więcej minusów. Od strony rodzica. I wali mnie ktoś kto nie ma dzieci i ich nienawidzi i nazywa moje dziecko "bachorem" bo się zesrało i chce żeby je przebrać. Uh.
Dobra, spójrzmy na to kulturalnie.

Matce, bądź rodzicom z dzieckiem też wypada wyjść co by nie zapuścić korzeni w chałupie. Czy to na zakupy, czy po prostu na obiad. Cholera, przecież to nie jakiś wielki luksus wyjść dwa razy do roku i zjeść w mieście.
No i jest ono - dziecko. Przecież trzeba je wziąć. Co, zostawisz? No nie zostawisz.
I kiedy idziesz do tej knajpy, dziecko dostaje ataku wścieklizny. Rodzic albo reaguje albo nie. A jaki obowiązek jest rodzica? No uspokoić. Brawo!
Lecz wiemy że i są rodzice, którzy mają głęboko w zaciemnieniu że dziecko wyje litanie i biega po sali wsadzając paluchy do talerzy obcych ludzi. Bo przecież mi MATCE! należy się chwila spokoju.
Spoko, spoko matko, to po kiego jaskrawego bierzesz dziecko ze sobą i masz je gdzieś?
To może ten zakaz nie powinien dotyczyć dzieci, a ich rodziców?

Niektórzy mogą bronić się "naturą dziecka". Ale wtedy nie zgrywajmy odważnych byle tylko uprzykrzyć życie innym "bo ja tak mam codziennie!" Wybierzmy miejsce w którym wiemy, że nasze dzieci nie będą nikomu przeszkadzać, alby ukradkiem nie usłyszeć "co za bachor" (jak ja bym coś takiego usłyszała pod adresem mojego dziecka, to typ już nie ma zębów).

Jednak kochani (Ci którzy nie rozumieją i nie chcą dzieci w miejscach publicznych) należy zrozumieć, że to nie dziecko jest czemuś winne i że to nie należy jego karać. Ono nie jest niczemu winne.
I nie należy pod jego adresem wysyłać jakiś "nadnaturalnych" epitetów, bo kiedyś sami będziecie mieli dzieci, a co wtedy kiedy ktoś obrazi Wasze dziecko?

No i co jeszcze, myślicie że pierwsza grafika jako zakaz pasuje do pozostałych dwóch..? nie mam nic do zwierząt, ale czy można je po prostu tak przekreślić jak psy czy fajki? Dzieci też są ludźmi, powinny się uczyć życia społecznego.
Ludzie stają się potworami. Naprawdę.
Dajmy dzieciom być nimi, a nie zgrywać wielkich panów co im malutki krzyczek przeszkadza.
W końcu kiedyś sami byliście dzieci, skleroza???

 

wtorek, 14 stycznia 2014

Rzeczywistość jest nieco inna... *

*podane niżej opisy dotyczą tylko i wyłącznie mnie, więc nie bierzcie tego do siebie i nie myślcie że opisuję kogoś innego :)

 

Każda z Nas przed ciążą słyszy różne opowieści i opowiastki. Czasem pochodzą one od Naszych mam/babć/ciotek. Czasem zaczytane z internetu. Kiedy nastawiamy się na to co czytamy, często wychodzi inaczej. Oto kilka przykładów.

1. "Ciąża nie będzie zła. O ile nie utyjesz."
No i utyłam jak beka. Ba! Jak beczkowóz. Na koniec ciąży kulałam się i chodziłam jak pingwin. Dziecko, prawie że rozrywające mnie od środka nie pomagało mi w tym.
Jaja jak berety!

2. "Na pewno niedługo urodzisz"!
Tsaaa, nie ma to jak ciągnąć swe zbolałe stopy, raz jedną, raz drugą w gorące, czerwcowo-lipcowe dni w 42 tygodniu ciąży...









źródło

3. "Wyśpij się na zapas."
Co Ty gadasz? A czemu miałabym nie spać po porodzie? "Oooo... dlatego" (powiedziała Mama Diabełka siedząc nad tygodniowym, płaczącym Diabełkiem prawie zasypiając).

4. "Urodzisz w męczarniach, pluskając się w basenie krwi!"
Jestem wdzięczna sama sobie, że nie brałam do głowy tych wszystkich "krwawych" opowiastek o porodach. Ostatecznie poród był znośny i trwał nie całe 4 godziny. Mimo, że byłam w szpitalu - wziął mnie skurczybyk z zaskoczenia.

5. "Już cię widzę jak będziesz sadzić kurwami przy porodzie".
Nie należę do osób ograniczających wulgaryzmy, ale podczas porodu zachowałam się nad wyraz kulturalnie i żadne, nawet najmniejsze przekleństwo nie wyszło z moich ust.

6. "Pękniesz, albo nie! Rozerwie cię na pół. W najlepszym przypadku cię natną".
Nie nacięli! Pękłam. Ale spokojnie, spokojnie, bez paniki! Trochę w samym środku. Przeżyłam.

7. "Napuchną ci piersi, a mleko samo będzie lecieć, ba! Będzie tryskać!".
Nic takiego mi się nie przydarzyło. Jak flaczki były, tak były. Mleka też nie. Chciałam karmić - ale chętnej (mi) zawsze wiatr w oczy.

8. "Będziesz karmić to schudniesz".
Napiszę tylko - dupa.

9. "Facet widząc swą rodzącą partnerkę, ma później obrzydzenie do seksu".
Mój widział wychodzącą główkę i co? Ani trochę go to nie obrzydziło. Nie z nim te numery.

10. "Ona jest mała to będzie ci spać".
"Łeeee, łeeee!!!" - krzyczało dziecko dzień prawie cały, a matka tańczyła, lub włosy sobie z głowy rwała.

I takie tam opowieści...

;-)

sobota, 11 stycznia 2014

Ankieta - wyniki

A więc jak obiecałam (wstępnie na środę - ale niestety nie udało się) tak dzielę się z Wami wynikami ankiety.

 


 
Chyba była bym chamiarą gdybym zatrzymała wyniki dla siebie, w końcu ankieta była anonimowa się nikt się niczego nie wstydzi.


W ankiecie wzięło udział 56 osób. Całkiem sporo patrząc na to, że jednak trzeba wejść i poświęcić chwilę

A więc wyniki są następujące:


Czy podoba Ci się blog "Mama Diabełka"?

50 osób odpowiedziało że tak. Co mnie ogromnie cieszy. Bo to chyba dobry wynik, nie? ;)
3 odpowiedziały że "nie bardzo", jedna że "ujdzie" i trafił się jeden rodzynek który stanowczo napisał "nie" - i jego wszystkie odpowiedzi są na "nie". Moje teksty żałosne mimo że napisał że był tylko raz na blogu i nie zagląda :] dlatego kwestię tej osoby mamy już za sobą.

Jak trafiłeś/-aś na blog Mamy? (o ile w ogóle trafiłeś :))
Po 21 osób trafiło do mnie z "jakiegoś forum" i przez inne blogi :) Także fajnie, że kogoś interesuje to co robię a fora i inne blogi temu sprzyjają. Następnie parę osób trafiło przez Fun Page a 3 z konkursu lub rozdania.


Czy podobają Ci się teksty pisane przeze mnie?

Pomijając osobę, której nic się nie podoba, jest jedna osoba której moje teksty "raczej się nie podobają". I dobrze - bo przecież nie każdemu musi się podobać. No i w sumie jedna dla której "ujdą".

Reszta - czyli 53 osoby napisały że teksty są dobre, niektóre nawet że bardzo dobre, życiowe i szczere.

 

Jakich tekstów brakuje Ci na blogu "Mama Diabełka"?

Zazwyczaj te miejsca były puste, to znaczy że jest git? ;)

Częściowo, że jest wszystko ok - nic nie brakuje. Pojedyncze wypowiedzi, że brakuje tekstów o mnie, o moich zainteresowaniach, chcecie więcej zdjęć Igi i więcej przepisów dietetycznych.

Również znalazły się zdania by dać recenzję wózka, czy stworzyć jakąś tematykę poradniczą czy pisać o książkach.

Recenzja wózka była - mieliśmy tylko jeden więc szału nie było ;)


Tematyka poradnicza istnieje i nazywa się "Mądra Sobota"


A książki dopiero zaczynają się u nas pojawiać więc można powoli czegoś oczekiwać ;)



Jak często na niego zaglądasz?

Najwięcej z Was zagląda parę razy w tygodniu. Pozostali zaglądają codziennie, 5 osób może raz w tygodniu a nawet rzadziej.


Jeżeli już zaglądasz na mój blog, to w jakich godzinach (porach)?

A kiedy najczęściej zaglądacie? Pewnie jak każda matka - wtedy "kiedy macie wolną chwilę i ochotę".
Następnie zaglądacie kiedy pojawi się nowy post, potem 18-22, 11-14, w ciemną noc i 15-18.

O czym lubisz czytać na blogu?
Zdecydowana większość z Was chce czytać o ... Idze :) No dziwne nie?

W drugiej kolejności ciekawi jesteście mamy - czyli mnie. Kolejnie chcecie czytać o "innych pierdołkach typu przemyślenia czy recenzje", o małżeństwie rodziców i na równi na końcu o przepisach i diecie.


Na co wolisz zaglądać, na blog, czy na fun page na FB?

Równo po 25 osób wchodzicie i na bloga i "na to i na to" (czyli FB), 6 osób woli FB.


Czy jest coś w wyglądzie bloga, co Ci przeszkadza?

Część z Was napisała, że jest wszystko ok, przejrzyście. Część części nic nie napisała ;) Kilka osób m.in. o rozbieżności czcionkowej w nagłówku. Bo to ma tak być.... :) Mama - jak to mama, a Diabełka musiało być "ostrzejszą" czcionką.

Kategorie na dole - niestety, szablon jest gotowcem, ciężko go modyfikować w kodzie html, a z boku w pasku nie wyglądał by ładnie, ale i tak go trochę poprawiłam. Kolumna z prawej strony niedługo pozbędzie się paru rzeczy.

Czcionki już zrobiłam aby wyglądało to normalnie, a że ponuro? Lubię taki styl. Zbyt dużo kolorów drażni moje oczy :)

 

Podobają Ci się konkursy, rozdania, Candy u Mamy Diabełka?

Dla znacznej części się podobają, lecz jest też sporo osób dla których są obojętne. Dla 4 osób się nie podobają.

 

Napisz swoje uwagi do mnie lub do bloga - o ile je masz :)

Tu też - albo puste pola - większość pisze, że wszystko super, oby tak dalej.

Dwie uwagi "więcej wiary i życia" - może czasem mi tego brakuje, ale uważam że nie jest źle.

Jedna uwaga że "piszę chaotycznie". Nie jestem zawodową pisarką, a czasem mam tyle myśli w głowie że przeskakuję z tematu na temat - cała ja ;)


I dla Was bonusik w postaci zdjęcia :)

czwartek, 9 stycznia 2014

Po 1. tygodniu

No i dziś mija pierwszy tydzień mojego odchudzania - dzień 8.
Jestem pełna jak bela, właśnie zjadłam śniadanie - pozwoliłam sobie na kabanosy - a co tam, z rana nie zaszkodzi ;)
Jeszcze kawka na mnie czeka.

W tym tygodniu pozbyłam się 2,6kg. Ważę w tym momencie 75,8 więc można się doliczyć że odchudzanie zaczynałam z 78,4.

Jestem szczególnie zdziwiona, jak mi to dobrze idzie. Do niczego mnie nie ciągnie, w porze obiadu nie chce mi się jeść (?). No ale jem żeby na noc się nie nażreć.

Miłego dnia ! :)

wtorek, 7 stycznia 2014

Igrzyska Śmierci - książka a film 11 faktów

Otóż tak. Dużo z Was było ciekawych mojej reakcji na książki trylogii "Igrzyska Śmierci".

Otóż powiem Wam, że nie zawiodłam się. Książki są tak rozbudowane (oczywiście w porównaniu z filmem), że czytanie ich to sama przyjemność.

To, że film był pierwszy, a książka po nim, napiszę jakie różnice między nimi występują i co po części mnie irytuje. Dlatego jeśli nie czytałeś/aś  książki lub nie oglądałeś/aś filmu a nie chcesz znać szczegółów - nie czytaj tego :) Wiem, film gdyby był idealną kopią książki - byłby nudny. Jednak jeśli ktoś nie chce czytać książki, lub nie może, może potraktuje to w formie ciekawostki.

1. Film - zakupienie broszki z kosogłosem na Ćwieku | książka - Madge (koleżanka Katniss) podarowuje głównej bohaterce broszkę z kosogłosem.
Mało ważny, a jednak znaczący fakt. Madge po prostu została pominięta w filmie, jak to, że Katniss i Gale przynosili jej ojcowi (burmistrz) poziomki.

2. W filmie nie jest wspomniane, że Katniss wspomaga swoją rodzinę poprzez pobieranie astragalu (zapasu ziarna i oleju) w zamian za dodatkowe kartki w puli do Igrzysk Głodowych, a Gale posiada tych kartek ponad 40.

3. Miłosna gra między Peetą a Katniss jest całkowicie uznawana przez nią jako sposób na przeżycie. Całując go robiła to na pokaz dla widzów. A ja pomyślałam, że może jednak ona coś do niego... :)

4. Jeśli już chodzi o same igrzyska - w książce Katniss posiada śpiwór w którym śpi w nocy i okulary, przez które widać w ciemności.

5. W filmie jedyne co Katniss otrzymała od sponsorów to balsam na oparzenie (i lek dla Peety który sama wywalczyła), jednak nie jest ukazane jak w podziękowaniu dostaje chleb od 11 dystryktu i jedzenie w zamian za pocałunki z Peetą.

6. Akcja piłowania gałęzi ze zmutowanymi pszczołami rozgrywała się również w nocy. Rano dokończyła swoje dzieło.

7. Według książki, Katniss traci słuch na jedno ucho po wybuchu zapasów.

8. Brak mi również umycia Peety nad źródłem. W książce starannie go umyła i wyprała mu ubrania - a nawet majtki :D









źródło

9. Większość czasu akcji jest poplątana. To co zazwyczaj dzieje się w nocy, w filmie dzieje się w dzień - i na odwrót.

10. Nikt nie pomyślał by, że psy (lub stwory bo to według Katniss "zmiechy") są spersonalizowane do zmarłych trybutów - podobne pod względem wyglądu, oczu. Ale to tylko w książce.

11. I najważniejsze według mnie co jest porażką. Peetcie w starciu z psami na rogu obfitości została zadana ciężka rana. Jego łydka została rozszarpana a on po powrocie do Kapitolu stracił nogę, co zostało mu zastąpione protezą. Jak i również to, że w ranę którą zadał mu Caton wdała się posocznica i był umierający.

Może coś pomieszałam, może nie. Może jeszcze wy coś pamiętacie?
Jednakże polecam i książkę i film. I jedno i drugie pozwala sobie to idealnie wyobrazić.
Ja jestem teraz w trakcie drugiej książki.

Historia o cieście

Były już historie o nocniku.. o 'ostatniej łyżeczce' ... dziś o cieście. Opowieść w dwóch obrazkach.

Było sobie ciasto*.


10 minut później.

Chyba mam myszy w domu.

Zmutowane jakieś takie wielkie.



Koniec.

:D


*(przepisu na ciasto nie dam, bo robione z proszku :) btw. pierwsze które mi w ogóle wyszło.)