środa, 31 grudnia 2014

Co wydarzyło się w 2014 roku?

Chcecie wiedzieć co wydarzyło się w 2014 roku?

FreeVector-Blue-Grunge-Background-Image

W styczniu rozpoczęłam rok.

Rok pod znakiem diety. Niestety dieta poszła w pizdu a ja teraz wyglądam jak wieloryb. Szkoda. Tyle pracy poszło na marne. Ale  2015 roku planuję się poprawić.

W lutym mąż kupił mi lustrzankę. Jedną z tańszych, ale mimo to efekt jest mega.

Marzec przyniósł za sobą moje pierwsze spotkanie blogerów - Jestę Blogerę w Olsztynie.

Dzięki temu spotkaniu rozwinęłam skrzydła i razem z Roksaną (i teraz z Anią) organizujemy swoje własne spotkania. Co jest najlepsze, na Jestę Blogerę byłam i ja i Roksana, jednak nie zamieniłyśmy ze sobą ani słowa. Poznanie się przyszło, kiedy to ona postanowiła zorganizować swoje spotkanie w Giżycku, a ja po prostu do niej dołączyłam.

Kwiecień owocował dwoma nowymi znajomościami. Poznałam Anię z Anibarpiomar i Paulinę - Amelkowo.

W kwietniu również wróciłam do pracy (weekendowo i na sezon).

W maju, jak wspomniałam wcześniej, odbyło się nasze pierwsze spotkanie blogerów.

Miałam również okazję w końcu osobiście poznać Martę z Emiludek.

Lipiec i sierpień były bogate w... lato! Były takie straszne, kilkunastodniowe upały, że w pracy pot kapał mi z czoła. Nie szło ani pracować, ani siedzieć, ani leżeć. Dosłownie nic.

W lipcu oczywiście były 2 urodziny Igi, kocykowe spotkanie Mam w Węgorzewie, które było bardzo przyjemne.

W sierpniu byliśmy 4 dni w nadmorskim mieście. Dlaczego nie piszę, że "nad morzem"?

Bo nad morzem byliśmy zaledwie 15 minut. Nie lubimy leżeć bezczynnie, opalać się, nudzić.

Dlatego wyruszyliśmy na podbój Gdańska i Sopotu. To był wspaniały czas. Mimo, że pogoda była w kratkę, zwiedziliśmy Zoo, gdańską starówkę, popłynęliśmy statkiem na Westerplatte, byliśmy na molo w Sopocie, gdzie chwilę wcześniej zdążyłam dorwać Anię z jej Przewijaka ;) To był na prawdę cudowny i udany wyjazd, no i ja już mam swoją ulubioną miejscówkę w Gdańsku na nocleg :)

We wrześniu miałam okazję i przyjemność uczestniczenia w PoznańMy się. 500 km, wstanie o 2,30 by wyjechać o 3. Przyznam szczerze, że to był mój życiowy, tegoroczny hardkor. Ale ja uwielbiam podróżować, a jak już nie muszę kierować to bajka. Fakt, że droga powrotna była ciężka i wróciłam ok. 24 ale warto było, bo poznałam kilka przezajebistych osób :)

Październik to drugie urodziny bloga :)

W listopadzie odbyło się nasze drugie spotkanie, tym razem weekendowe. I kiedy powiem, że nie było takie jakbym chciała, to nie żałuję ani jednej chwili, że tam byłam. Chociaż, prosiłabym o mniej stresu i więcej czasu z rodziną (bo tak naprawdę widziałam się z nimi tylko przy posiłkach), ale taka rola organizatora. Mam nadzieję, że uda nam się kiedyś pojechać jeszcze na takie weekendowe spotkanie, tym razem jako uczestnik :)

Nie żałuję bo... poznałam wiele nowych osób. Z każdą blogerką zamieniłam kilka słów, kiedy miałam tą chwilę i czas i tym razem nie napiszę "szkoda, że nie pogadałyśmy, ale czasu było mało". Przyznam, pogadać z każdym mogłam ale jednak weekend to i tak za mało. Z Beatą, Martą i Izą mogłabym gadać i tydzień i nie wiem czy i takie spotkanie nie byłoby za krótkie. Żałuję, że tamten nasz wieczorek, również z Anią, Anetą, Anią, Martą, Wiolą, Bożeną minął tak szybko :)

Grudzień był i jest miesiącem dla mnie spokojnym. Trochę wycofałam się z pisania na blogu, jednak potrzebuję też czasu trochę dla siebie. Iga pochłania go wiele, mam do nadrobienia dużo książek. Także nadal nie będzie mnie dużo :)

Czego żałuję w tym roku? Że przytyłam. To jedno.

Że nie było mnie na Blogowigilii. To drugie.

A tak? Nie było tak źle. Kiedy ktoś mnie pyta : "Co słychać?" zawszę odpowiadam, że nic ciekawego. Jak widać w tej rozpisce wyżej, coś tam się działo :)

Jakie mam cele na 2015?

Schudnąć. Hahaha. Tak... to jest cel no. 1 :)

Następnie zreperować samochód, kupić sobie nowy obiektyw do lustrzanki.

Odpieluchować w końcu Igę.

Wyprawić jej skromne urodziny. W grudniu pojechać na Blogowigilię. Zrobilibyśmy sobie z mężem zastępczy, wakacyjny urlop w grudniu - weekend w Warszawie. To jest to!

I poooznać mnóstwo blogerów. To wspaniali i inspirujący ludzie!

Poza tym o niczym więcej nie myślę, co będzie to będzie, czas pokaże ;)

A Wam życzę, co najlepsze :)

 

12 komentarzy:

  1. dziękuję za miłe słowa :) dopisz do listy znów się spić :D

    OdpowiedzUsuń
  2. To też :D ale nie chcę już tak umierać ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę realizacji wszystkich założeń, trzymam kciuki! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Natalia spełnienia marzeń, ja choć mam takie samo jedno to no1 to wiem że raczej się nie spełni, za bardzo kocham czekoladę ;) <3 Zdrówka życzę, szczęścia i pieniędzy. Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też kocham, ale spróbuję :)

    Buziaczki :**

    OdpowiedzUsuń
  6. Oby każde z tych postanowień się spełniło :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj tak, schudnąć, to i mój cel, bo przez hormony przybyło mi aż 20 kg. Życzę Ci powodzenia i wytrwałości w realizowaniu wszystkich marzeń, mniejszych i większych :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)