poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Jak irytująca może być wizyta w Zoo?

A więc mam dla Was w końcu pierwszą część relacji z wizyty w Trójmieście.

Gościliśmy tam 14.-17. sierpnia.

Pierwsza lokalizacja, która miała nas przyjemność gościć to Oliwskie Zoo.

 

Byłam kiedyś w tym Zoo. W 5. klasie podstawówki, czyli jakieś 12 lat temu. Niewiele pamiętam (oprócz sikającej na nas - dzieci - małpy. Ach... i uprawiających seks jakichś dziwnych zwierząt).

Tym razem seksy również nas nie ominęły. Całe szczęście moje dziecko jest na tyle małe, by nie pytać: "Mamo, a co te żółwie robią?". Za to inna zwiedzająca mama nie miała tyle szczęścia, kiedy córka powiedziała: "Mamo, patrz! Ale oni śmiesznie wyglądają! Jeden wchodzi na drugiego!". Całe szczęście nie dojrzała, czym żółw atakował żółwicę, więc tylko zaśmiała się - z zażenowaniem. Ja pewnie też bym tak zareagowała.

Ogólnie z całej wizyty jestem zadowolona. Zwiedziliśmy naprawdę wiele, zobaczyliśmy wiele zwierząt - a co z tego, że Iga nie będzie tego pamiętać? :D Całe szczęście jej wizyta kosztowała nas zero złotych. My płaciliśmy 20zł od głowy.

Ale... co może irytować w Zoo? Oprócz zwierząt, które śpią, chowają się po krzakach, albo w swoich pseudo-domkach?

Deszcz! Nie radzę wybierać się do Zoo w brzydką pogodę (chociaż nasza była w kratkę). Choć nie jest to jakaś szczególna niewygoda (z cukru przecież nie jesteśmy), to z dzieckiem w wózku już jest średnio - zwłaszcza, że w trakcie trasy nie ma gdzie się skryć.

A więc płaszcze przeciwdeszczowe, a dla dziecka folia na wózek? Może coś mu się uda zobaczyć :)

IMG_1256 IMG_1262 IMG_1263 IMG_1278 IMG_1285 IMG_1305 IMG_1329 IMG_1344 IMG_1373 IMG_1376 IMG_1385 IMG_1397 IMG_1406 IMG_1419 IMG_1431 IMG_1488 IMG_1491 IMG_1497 IMG_1511

 

Dla przyszłych odwiedzających - miłego oglądania i zwiedzania ! :)

8 komentarzy:

  1. Super wycieczka, byłam tam w tamtym roku jeszcze jak Kacper był w brzuszku , a w planach mamy wypad za rok, co do seksów, mi się przytrafiły zaloty pawianów , gdzie Pan pawian wypinał do szyby swój kolorowy tyłeczek, potem Pani pawian zrobiła to samo, potem jak na Pana przystało sprawdził palcem tu i ówdzie co i jak i zabrał się do roboty, świadkiem była dwójka dzieci które też dopytywały rodziców w co bawią się małpki :D Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  2. fajna atrakcja, mimo niedogodności :D

    OdpowiedzUsuń
  3. kolejną irytującą sprawą są toalety za 2 zł - normalne ze do zoo idzie się z dziecmi które non stop coś piją...i te 20 zł zostawia się po prostu w wcetach bo zanim się przejdzie przez te 3 do 5 godz cały ogród to z 5 razy trzeba kibelek zaliczyć. ale zoo ogólnie fajne - my byliśmy już tam ze 3 razy.

    OdpowiedzUsuń
  4. My póki co z ogrodów zoologicznych to tylko te poznańskie zaliczyliśmy, do nowego zoo wybieramy się nawet już drugi raz w te wakacje. Co z tego że Martynka nie za wiele z tego zapamięta, ma atrakcje i radochę z oglądania zwierzątek i przejażdżki kolejką, a później będzie wspominać ze zdjęć ;)) Zresztą do zoo pewnie będziemy teraz już co roku chodzić

    OdpowiedzUsuń
  5. A jak Idze podobały się zwierzątka? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem Ci, że bez rewelacji ;) jedynie co to papugi ją interesowały ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. I my w tym roku byliśmy w ZOO w Gdańsku. Pogoda była super, Oskar zachwycony, Julian spał i byłoby bardzo fajnie gdyby nie przejażdżka na kucyku która zakończyła się szpitalem.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)