poniedziałek, 9 czerwca 2014

Pójdę z tobą do łóżka

Kiedy byłam w ciąży przysięgłam sobie, że nie będę spać z dzieckiem.

Łóżko w którym śpię ja jest moje i mojego męża - nie dziecka. Dziecko ma swoje łóżeczko i tam niech śpi.

I tak miało być.

 

Iga do piątego miesiąca życia zasypiała czy to w bujaczku czy foteliku. Bujaliśmy ją godzinami, godzinami włączona była suszarka. Godzinami modliłam się ja, chociaż o godzinę ciszy, a ona wyła i wyła całymi dniami. Tak, wyła - bo płacz to nie był.

Więc bujanie bujanie bujanie...


W końcu powiedziałam stop i mimo wielu sprzeciwów zaczęłam ją uczyć samodzielnego zasypiania.

Płakała. Dużo. Krzyczała. Ale ja byłam twarda. Zaglądałam do niej co parę minut by wiedziała, że nie jest sama, że mi też jest ciężko.

Ale w końcu mogłam wykrzyczeć : "Viktoria!" kiedy inne dzieci nadal były bujane, a ja swoją tylko odkładałam i zasypiała sama. Bez płaczu, bez krzyku.

W końcu mogłam odetchnąć, w końcu ona spała nawet do trzech godzin, kiedy w bujaczku budziła się od razu kiedy przestawałam ją bujać.

Myślałam, że ten piękny film będzie trwał cały czas kiedy po roku nagle jej się odmieniło.


Najpierw zasypiała w dzień u nas na łóżku. Potem zachciała wieczorami.

W nocy spała normalnie w łóżeczku.

Ale kiedy zaczęły wychodzić jej kły nie było mowy o spaniu w łóżeczku.

Musiała spać w łóżku z którymś z nas i koniec kropka.

Przesypiała całe noce, kiedy w łóżeczku potrafiła prze-wyć pół nocy.


Walczyłam z tym jakiś czas, bo nie wyobrażałam sobie spać z własnym dzieckiem!

O losie, jak to brzmi!!!

A teraz? Szczerze? Wolę spać z dzieckiem niż z mężem.

Mam więcej miejsca, mam małe, ciepłe, pachnące ciałko obok siebie. Czasem budzę się w nocy, lub rano już i widzę, że ona nie śpi. Patrzy na mnie tymi wielkimi oczętami pełnymi miłości.

Mimo, że czasem krzyczę na nią strasznie, za co mi wstyd ten jej wzrok po przebudzeniu mówi mi wszystko.

Kiedy rzuca mi się w ramiona i daje buziaki na dzień dobry.

Nie czułam z nią nigdy takiej więzi jak teraz, z nikim nie czuję takiej więzi.

Ale to chyba nikogo nie zdziwi? :)


Łóżeczko poszło w odstawkę i trzeba zbierać kaskę na łóżko :)

16 komentarzy:

  1. Witam,
    pewnie miliony osób twierdzi , że nie powinno się z dzieckiem spać, no i co z tego?! ;)
    Moja starsza córka spała zawsze w łóżeczku i nie było z nią problemu ale z synkiem mam inaczej, w łóżeczku zawsze budził się po kilka, kilkanaście razy w czasie jednej nocy co powodowało, że ani on ani ja nie byliśmy wyspani. W ciągu dnia byłam nieprzytomna więc niestety albo stety postanowiłam wyeksmitować z łóżka męża :) a zaprosić mojego maluszka :) Teraz wszyscy są zadowoleni (no może poza mężem ;) ) a przed wszystkim wyspani :) synuś przesypia całą noc ok 10-11 godzin :)
    A tak w ogóle to teraz widzę jakie to wspaniałe uczucie, wtulić się do niego w nocy, dać buziaka na dobranoc a rano budzić się z jego paluszkami w oczach, nosie itp :) człowiekowi od razu chce się wstać i żyć :)
    Niech mówią co chcą, ja śpię z moim dzieckiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. z pierwszych 3 m-cy życia mojego dziecka też nie pamiętam wiele więcej niż tylko płacz i suszarka do włosów z którą my nauczyliśmy się spać...Teraz Żuk ma 2,5 roku i dalej nie śpi w nocy, człapie od swojego łóżeczka do naszego łóżka po kilka razy w ciągu jednej nocy..ciężko jest ale cały czas jeszcze mamy nadzieję że może wkrótce to się skończy. Dziecko to cud ale i największa próba dla związku! pozdrawiam Ilona (pani rolnik)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja sobie nie wyobrazam spać z dzieckiem, ok fajnie jest na chwilkę.
    Ale dziecko się przyzwyczaja i potem problem bo nie chce samo spać, a co z mężem?
    My z Mają mielismy tak że do pól roku miala swoje lużeczko obok nas, spala sama, ale wyjątki byly nad ranem kiedy razem spałyśmy jak tata szedł do pracy. Nie tęsknisz za nim w nocy za mężem?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie śpię codziennie z córką. Myślę, że wychodzi tak dwa razy na tydzień, czasem w nocy jak płaczę to idę do niej.

    Ja spałam z moją mamą bardzo długo, pamiętam że bardzo potrzebowałam jej bliskości, i ani ja ani ona nie jesteśmy spaczone z tego powodu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaa myślalam, że cały czas spicie razem.
    mam znajomych którzy oddzielnie spią, a mala z mama cały czas.
    Tata na kanapie,w drugim pokoju
    To już jest przesada

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie, nie ;) Nie cały czas, ale jednak się zdarza i lubię z nią spać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja należę też do tej części osób, które nie wyobrażają sobie spać w łóżku z dzieckiem. Ale ja w łóżku dziwna jestem, śpię z TŻ, ale mamy dwie osobne kołdry, bo ja się wiercę i lubię mieć wygodnie, a Młody się rozpycha i kopie nas po żebrach, nie wspominając o tym że ciężko mu się zasypia w towarzystwie. Fajnie jest, jak zdarzy się raz na miesiąc przyjść do nas rano i dospać jeszcze trochę u nas, ale to się bardzo rzadko zdarza. Za to jak był noworodkiem a ja jeszcze karmiłam piersią to nie wyobrażam sobie tego inaczej niż śpiącego z nami dziecka ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje dzieci zawsze w łózeczku spały gdzieś do roku. Potem Marcin spał ze mną a Filip z mężem. Pół roku temu kupiliśmy im podwójne łóżko, ale bywają noce, że przychodzą do nas spać. Szczerze mówiąc Marcin dość często nas odwiedza :) Jaś póki co śpi w łóżeczku. I nie z mojej wygody tylko mi się wydaje, że to bezpieczniejsze dla niego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak kto woli, ja wolę mieć bliższą więź z moim partnerem niż z dzieckiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. My od dawna śpimy z E. Mamy dość duże łóżko. Masz rację, poranki są cudowne - chyba że Emilkowi zachce się zrobić mi masaż stópkami :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Od zawsze śpię z synem i nie wyobrażam sobie żeby on spał sam. W sumie czemu miałby sam spać? Był przy mnie ciągle przez 9 miesięcy i nadal mnie potrzebuje. A kiedyś będzie duży i spać już ze mną nie będzie chciał :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jedno nie wyklucza drugiego

    OdpowiedzUsuń
  13. Moje dzieciaki spały w łóżeczku oprócz pierwszego bo ten większości w wózku, ale w czasie choroby zazwyczaj biore je do siebie, jestem zbyt leniwa żeby wstawac po sto razy jednej nocy...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja się cieszę, że nasza Ala od początku bezproblemowo zasypiała w swoim łóżeczku. Nie chciałabym musieć wybierać z kim mam spać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ahhh... czyli nie tylko ja śpię z dzieckiem.
    U mnie historia jest inna, każda z Nas - mam ma inną historię.
    Też w ciąży planowałam, że Jaruś będzie spał w łóżeczku, a teraz łóżeczko to jakby... atrapa. Ulewał, odbijanie zajmowało mnóstwo czasu, a ja byłam padnięta po koszmarze w szpitalu... Dodatkowo wydaje mi się że miał złe skojarzenia z łóżeczkiem (pod lampami uv tak leżał), no dosłownie łóżeczko jakby go parzyło. Także spał na mojej klatce piersiowej żeby w razie ulania się nie udławił. I tak nam zostało... Z tą różnicą, że odkładam go teraz obok siebie bo już aż tak nie ulewa. Śpimy razem. Czasem myślę, że chciałabym to zmienić, ale wiem że nie dam rady, nie wytrzymam płaczu. Jest jak jest. Z resztą nie wiem czy jestem gotowa na nocne rozstanie... Masz racje - to ciepłe ciałko obok... i te oczy o poranku :)

    PS. Zmienił się adres mojego bloga na: www.mamawikinga.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. hihi ah dzieci zawsze mają moc znieniania postanowień rodziców

    http://interbeds.pl/

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)