środa, 25 czerwca 2014

Grubas

Siedzę od jakiegoś czasu, myślę, jak obrać w słowa to co chcę napisać. Chciałabym zacząć od "tego", zaraz mam pomysł na coś innego i tak w sumie nie wiem. Trudny temat dla mnie. Bardzo osobisty.

 

[caption id="attachment_1810" align="alignnone" width="396"]????????? źródło[/caption]

Odkąd pamiętam, zawsze miałam problem z wagą, zawsze miałam problem z jedzeniem. Zamiłowanie do jedzenia zakorzeniła we mnie babcia. Tak, która babcia by nie chciała by jej wnuczek nie wyglądał "dobrze"?

I tak się zaczynało moje tycie, coraz więcej jadłam. Nie byłam otyła, miałam po prostu nadwagę. Ale któregoś razu, rano, kiedy jeszcze leżałam w łóżku usłyszałam jak rodzice rozmawiają: "Ona zdecydowanie za dużo je. Trzeba jej to ukrócić". I wtedy zaczynało coś we mnie pękać.

W szkole, iż nie należałam do grupy skrajnie otyłych (a taka grupa w szkole była) dzieci szydziły ze mnie. Wołały: "Grubas! Grubaska!". Zamykałam się w sobie. Ale wtedy jeszcze nie wiedziałam, że jest to początek, kiedy zaczynałam poznawać sama siebie. Kiedy zaczęłam rosnąć w siłę. Tylko, że teraz dopiero wiem, że były to zaburzenia odżywiania. Z resztą które zostały mi do dziś.

Otyłość wynikająca z zaburzeń odżywania jest tak samo zła jak anoreksja czy bulimia. Nie jest to świadomy stan obżarstwa. Jest to stan zaburzeń psychicznych jak i żywieniowych.

Zastanawiam się czasem, czy nie lepiej było by mieć zaburzenia w drugą stronę, tj. anoreksja. Byłabym chuda, mogłabym się normalnie ubierać, chudość zakryć. Otyłości niestety nie zakryję. Ale po chwili dociera do mnie myśl, że przecież anoreksja to też choroba, która niszczy, lub pozbawia życia!

Osoby, które się pukają w głowę i myślą: "Ty grubasie, weź się odchudź, żryj mniej spaślaku". Jak wiele osób tak myśli, ale tego nie mówią? Przecież oni tak bardzo się mylą. Co oni o tym mogą wiedzieć? Mogę Wam powiedzieć jak wygląda psychika człowieka otyłego - z zaburzeniami odżywiania.

Zawsze kiedy rano postanawiam sobie "Dieta!", zjadam zdrowe śniadanie. Normalna, mała porcja owsianki z owocami. Później już zaczynają się schody bo pojawiają się myśli o jedzeniu - jakimkolwiek. Najczęściej niestety o słodyczach. Te myśli są tak natarczywe, że nie jestem w stanie nic zrobić, nie jestem w stanie zająć się sobą. Te myśli nie opuszczają mnie dopóki tego czegoś nie zjem. Będę chodzić, kręcić się. Czasem zwyciężam, ale to prawdziwa rzadkość. Ale walczę. Nie poddaję się tak łatwo, ale kiedy ulegnę, traktuję to jako osobistą porażkę.

Myślę, że nawet nie jestem w stanie dokładnie Wam wytłumaczyć jak to jest. Jak uzależnienie. Kiedy rzucasz fajki. Chodzisz, kręcisz się. "A może zapalę? Jednego? Nic się przecież nie stanie", a potem jarasz jednego za drugim i obiecujesz sobie, że od jutra znowu zaczniesz. To tak jak z zaburzeniami odżywiania. Codziennie obiecujesz sobie, a tak naprawdę potrzeba kilku dni, paru tygodni by pokonać ten pierwszy próg i powiedzieć: "Zaczynam się od tego uwalniać."

Teraz nie chodzę już do szkoły, mam prawie 24 lata, a zaburzenia odż. są ze mną cały czas. To chudnę, to tyję. Chudnę, by później rzucić się w objęcia "tych" problemów. Zajadam smutki, żale. Myślę, że i tak nic już nie zmienię, że zawsze taka będę jak jestem. Wiem, oj wiem, że robię źle, jedząc mam świadomość, że od tego tyję, ale nie mogę tego powstrzymać.

Chwaląc się w marcu swoimi wynikami w odchudzaniu, nagle zamilkłam bo znowu spadłam na dno. Tyle razy próbowałam się podnieść. Nie chcę zapeszać, bo od paru dni całkiem dobrze się trzymam. Nie podjadam, nie jem słodyczy. Chciałabym aby to był w końcu dobry czas dla mnie. Zmarnowałam prawie cały rok 2013 kiedy byłam na diecie. Ale mimo to, że upadłam, zbieram siły i staram się, by chociaż było trochę lepiej. Nie korzystam z pomocy specjalisty. Jak sam wygląd mojej osoby do mnie nie przemówi to i nic mi nie pomoże.

Moje osobiste problemy ze samą sobą. Trzymajcie kciuki!

 

 

32 komentarze:

  1. Kciuki zaciśnięte - DASZ RADĘ - bo Mądra Babka z Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam za Ciebie kciuki!!! Polecam Ci stronę sfd.pl dział Ladies, znajdziesz tam wiele dziewczyn, które dzielnie walczą i wspierają się nawzajem :) Moderatorki znają się na swojej robocie i w razie "w" na pewno Ci pomogą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A może zamiast diety , warto zacząć ćwiczyć? Ja mam podobnie,tyje,chudnę.Dla mnie dieta jest złem najgorszym ;) Tzn,potrafię powstrzymać się od słodyczy,ale nie mam czasu na gotowanie dwóch obiadów,dla siebie,dla dzieci i męża,a nie chcę ich katować dietetycznymi przepisami.Zwłaszcza męża,który po pracy ma ochotę dobrze pojeść,ja po prostu nakładam sobie mniej,słodycze zastępuję ostatnio jogurtem naturalnym z muesli albo owocowymi koktajlami.Ale czasem zjem pizzę,coś słodkiego czy kawałek ciasta.Ale ćwiczę,teraz dziennie.Waga spada cały czas.W ciąży przytyłam 35kg,w drugiej,w pierwszej też,po pierwszej nie trzymałam diety,tylko ograniczyłam mocno słodycze.W niecały rok wróciłam do wagi sprzed ciąży,teraz po drugiej ciąży zostało mi niecałe 5kg do wagi sprzed ciąży.I powiem Ci,że kiedyś katowałam się setkami diet,nie ćwiczyłam,chudłam ale zawsze był efekt jojo,a odkąd ćwiczę,pomimo tego że nie stosuję żadnej,specjalnie diety - chudnę.Ostatnie miesiące nie ćwiczyłam,nie było czasu,waga mnie zaskoczyła,bo stanęła na wadze którą osiągnełam dzięki ćwiczeniom.Może dlatego że mam dużo ruchu w dzień,dwójka dzieci,dziennie spacery,obowiązki domowe.Teraz znów ćwiczę,i mam zamiar ćwiczyć całe życie,godzinka dziennie.Może bez diety osiągnę swój cel wolniej,ale widzę że same ćwiczenia dają duże efekty,a ja mam dobry humor,bo niestety przy ścisłej diecie tak nie jest.Zmieniam swój jadłospis powoli,ale tak żeby pasował mi.Nie wmuszam w siebie nic co mi nie smakuje.I pozwalam sobie czasem na przyjemności ;) Pozdrawiam i mam nadzieję że i Ty znajdziesz swój sposób na lepsze samopoczucie.Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki :-) no ćwiczenia póki co odpadają, w zasadzie z kilku powodów, nie lubię, po ćwiczeniach waga mi nie spada (przetestowane w tamtym roku), po ćwiczeniach pozwalam sobie na więcej, no i mam jeszcze trochę problem z nogą... szukałam też motywacji w ćwiczeniach ale jakoś nie mogę się przemóc. Dieta idealnie na mnie działa, no ale muszę się jej trzymać, nie podjadać i nie jeść słodyczy i będzie dobrze ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ehh wszystko jesteśmy w stanie przeskoczyć, ale doskonale Cię rozumiem... Moje problemy z wagą zaczęły się jakoś w 2012 roku, kocham jeść, kocham gotować, a co za tym idzie waga stopniowo szła w górę. Ilekroć stawałam przed lustrem z każdym dodatkowym kilogramem obiecywałam sobie, od jutra dieta. Tak obiecywałam, że pod koniec 2013 roku dowiedziałam się, że jestem w ciąży i już w ogóle sobie odpuściłam. Teraz widząc lustro chce mi się płakać, ale z drugiej strony nigdy nie miałam tak silnej motywacji. Mam nadzieję, że nie minie i po połogu wezmę się ostro za siebie. Sama dieta nic nie da, zacznij też ćwiczyć, od tego podobno też można się uzależnić :)
    Trzymam kciuki! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na samej diecie schudłam 35 kg, czyli da się :-) dzięki :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też ciężko jest mi utrzymać wagę. Schudnąć praktycznie wcale nie mogę i muszę się bardzo starać, żeby nie przybierać...

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow - szacun! :D A nie miałaś później problemów ze zwisającą skórą, z brakiem jędrności? Bo mi w sumie głównie na tym zależy ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesz ja po ciąży mam mega wiszącą skòrę, także może też dlatego nie miałam parcia na ćwiczenia. Ale ponoć dobrze zbilansowana dieta nie szkodzi skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja i moje urwisy25 czerwca 2014 13:56

    Ja w szkole byłam dość okrągłą osoba, dopóki ciocia się ze mną i kuzynką nie założyła, że schudniemy, mi się udało i trzymałam swoją wagę ale nadal nie należałam do osób szczupłych...Po trzech porodach tylko słyszę zacznij jeść, coraz chudsza jesteś, a kg skaczą na wadzę raz w tą stronę raz w drugą. najwięcej udało mi się przybrać przy moich chłopcach 2 kg, jedynie w ciąży wyglądam jak człowiek ;)
    Diety zawsze są kłopotliwe, ja zajadałam owoce jak tylko miałam ochotę na słodycze, chrupałam suszone banany i pieczywo wassa (czy jakoś tak) ale nadal mnie ciągło, wtedy lekarka poleciła mi chrom i apetyt na słodycze zmalał do minimum...

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow to nieŹle :) mi chrom tak nie bardzo pomaga...

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzymam kciuki Kochana!
    Ja mam problemy właśnie od tej drugiej strony. Uwierz mi nie jest łatwo.

    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Papierosy możesz rzucić, alkohol możesz rzucić, ale jedzenia nie rzucisz...bo bez niego nie przeżyjesz. To jest niestety najgorsze. Jesteś uzależniona od czegoś, czego tak naprawdę potrzebujesz. Ciężka walka, coś o tym wiem, ale trochę z innej strony. Choruję na wrzodziejące zapalenie jelita grubego i moja dieta jest dość ograniczona. Po zjedzeniu sztucznego słodkiego batona z tłuszczem utwardzanym lub jakiejś chemicznej papki boli mnie brzuch, mam biegunkę i inne nieprzyjemne dolegliwości. Jednak czasami, mimo że wiem, że się będę źle czuła nie potrafię sobie odmówić. Mimo, że wiem, że to szkodzi mi szczególnie, ponieważ moja jelita przepuszczają wszystkie syfy i konserwanty do organizmu, zamiast wydalić, bo są dziurawe jak sito, to nie potrafię często powiedzieć nie. Totalna zmiana nawyków żywieniowych jest dla mnie bardzo trudna. Tym bardziej, że w domu u mnie gotowało się po polsku- tłusto i ziemniaczano, standardowo parówki na śniadanie i 2 blachy ciasta na weekend...bo w niedziele nie wypada, żeby nie było ciasta w domu dla gości. Dodatkowo mój mąż nie należy do osób stroniących od fastfoodów, tłustych kiełbasek, sytych bigosów i nie zamierza przejść na dietę, bo ja powinnam jeść inaczej. Więc w lodówka i szafki wypełnione są produktami, od których powinnam się trzymać z daleka. Leżą i kuszą...długoo mogłabym pisać.
    Wspieram Cię w tej walce, bo sama przez nią przechodzę. Jakoś to powoli idzie do przodu:) Moja córa mnie motywuję najbardziej, bo to właśnie jej chciałbym przekazać zdrowe nawyki żywieniowe i zapobiec w przyszłości otyłości ( u mnie w rodzinie niestety chudych ludzi brak, u męża też, więc teoretycznie dziecko moje ma duże szanse na nadwagę). Może spójrz na to właśnie z tej strony. Walcz dla Igi, żeby ona uniknęła w przyszłości tego, co Ty teraz przeżywasz.
    Napisałam się, wyżaliłam i kończę życząc powodzenia:*

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla dziecka to bardzo dobry argument. Mam nadzieję że nam się uda razem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A u mnie czy dieta czy cwiczenia jeden czort ..
    jak byłam chuda to byłam (45kg)
    zaszłam w ciaze Przytyłam ... prawie 27 kg
    i jak narazie mam 10 za dużo
    jednak cwiczyc nie moge ... a dieta jak u ciebie ciezko bo jestem bardzo za słodyczami :(
    Trzymam kciuki ! Chwal się osiągami :) <3

    OdpowiedzUsuń
  16. To co piszesz jest mi bardzo bliskie i doskonale Cię rozumiem :) 3 maj się i wiedz ze nawet najlepszym zdarzają się porażki, ja też ciągnę kolejny rok mojego "od jutra" i czasem się udaje, a czesem nie ... :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Natalia jesteś slina dasz radę ponownie! Fakt szkoda tego całego roku i tylu wyrzeczeń ale dzięki temu masz pewność że jak chcesz to dasz radę. Pewnie masz świadomość że im dłużej jesteś na odwyku słodyczowym to jest coraz lżej, więc kilka dni to już dobry wynik:) No niestety my z predyspozycjami już całe życie musimy się pilnować. Ja teraz będę sobie spokojnie tyć przez 9 miesięcy, ale też mam nadzieje że będzie to mądre tycie i pomoże mi nauczyć się jeść regularnie i zdrowo:)

    OdpowiedzUsuń
  18. wiesz co trochę się usprawiedliwiasz, myślisz że wszystkie szczupłe osoby mają tak genetycznie? ja nie mam problemu z nadwagą, no może kilka kg i myślisz że mam to tak samo z siebie? to też codzienna walka, odmawianie sobie smakołyków, czasem się łamię tak jak Ty ale generalnie moja codzienność to jedzenie mniej niż bym chciała, jedzenie zdrowo chociaż wolałabym najeść się czymś kalorycznym i niezdrowym, CODZIENNIE walczę i codziennie się pilnuję i nie musisz mi pisać że to trudne bla bla bla, ŚWIETNIE TO WIEM, ćwiczyć tez nie znoszę ale jak się chce wyglądać to trzeba się czasem do czegoś zmusić, nawet jeśli jest to tylko codzienny długi spacer,
    przestań myśleć w ten sposób tzn "mam problem z żywieniem więc jestem usprawiedliwiona" tylko zacznij działać!

    OdpowiedzUsuń
  19. Przeczytałaś cały post ? Bo mam wrażenie, że tylko zobaczyłaś tylko to co chciałaś. Pozdrawiam aaaa.

    OdpowiedzUsuń
  20. hmmm przeczytałam i nie było moją intencją obrażanie Cie, jeśli tak do odebrałaś to przepraszam, chciałam napisać, że wiele osób ma podobny problem choć grubi nie są, fakt jest im łatwiej bo nie muszą zrzucać tych dodatkowych kg albo o już je zrzucili ale faktem jest, że nadal nie mogą jeść to na co mają ochotę,
    mam jeszcze jedną refleksję po Twoim poście - uczmy zdrowego jedzenia nasze maluchy bo tu się to wszystko zaczyna
    również pozdrawiam i trzymam mocno kciuki bo w tamtym roku pokazałaś, że potrafisz!

    OdpowiedzUsuń
  21. Przez pierwszy miesiąc jest efekt odwrotny, przy następnych już brak ochoty na słodycze...

    OdpowiedzUsuń
  22. Robię co mogę. Teraz parę dni się układa i liczę na to, że mi się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie próbowałam chyba więcej niż miesiąc ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Powiem tyle .....śliski temat,każdy z nas jet inny.chudy,gruby, ma włosy albo łysy itd itd.Natalia doskonale Cię rozumiem.kiedyś gdzieś przeczytałam i mi się spodobało :)"DOPÓKI WALCZYSZ,JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ." Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  25. Ewa mama Oskara i Julka1 lipca 2014 01:32

    Wiem jak to jest. Niby nigdy nie byłam gruba ale lekką nadwagę zawsze miałam. Odkąd pamiętam chciałam schudnąć. Teraz jestem mamą 2 chłopców i po dwóch porodach modelką nie będę (no chyba, że taką XXL) ale do 4 miesięcy biegam i jestem zadowolona, polubiłam to i widzę efekty, diety nie stosuję ale staram się ograniczać słodycze.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)