środa, 18 czerwca 2014

Giżyckie Dni Rodziny

W tamtym tygodniu - w czwartek, wraz z Pauliną i Amelką poszłyśmy na Giżyckie Dni Rodziny. Choć... w zasadzie to my doszłyśmy, jednak przez humory Igi (niekoniecznie dobre), miałyśmy ponad godzinny poślizg.



Jednak w końcu udało nam się dotrzeć.


IMG_8364

 

Nie wiem czemu, ale po urodzeniu dziecka, żadne festyny, imprezy mnie nie bawią. Owszem, fajnie jest wyjść do ludzi, poczuć i zobaczyć coś innego niż swoje cztery kąty w domu.


Ciężko mi wychodzić do ludzi samej z dzieckiem. Chociaż, samej z dzieckiem do tak jeszcze nie strasznie, ale z zamiarem robienia zdjęć już tak. Wiadomo, że większość blogerów stara się uwieczniać wyjazdy, wypady.


Tak jest i ze mną. Tylko, że Iga nie potrafi się dostosować do moich planów. Ba! Nawet nie myśli o tym ;) Nie potrafi ładnie pobawić się z dziećmi, potańczyć, tylko leci od razu gdzie ją oczy niosą.


Paulina pomogła na ile mogła, ale jednak gonić dziecko które ucieka w lewo i gonić które ucieka w prawo ;) Dlatego zawsze lubię mieć przy sobie męża. Ale, że mam męża jakiego mam to czasem muszę się nalatać. I co z tym fantem zrobić?? Nic, trawić żywot matki :)


Dodam jeszcze, że nic ciekawego się nie działo ;) Chyba jednak ciekawszy był spacer po molo.


IMG_8370


IMG_8402


IMG_8422


IMG_8424


IMG_8383


IMG_8446


IMG_8457


IMG_8466


IMG_8473


IMG_8394


IMG_8491


IMG_8536


3 komentarze:

  1. ja i moje urwisy18 czerwca 2014 14:19

    Ja też latałam to za jednym to za drugim wymijając ludzi, teraz przed takim wyjściem umawiamy się w punkcie docelowym, ale nawet jak się rozpełzną to nadal ich widzę....
    Jakie ona ma sliczne duże oczka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas tak samo, ale nie mam na kogo liczyć w tej kwestii. Więc robię ile mogę i jakie mogę :P

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)