poniedziałek, 19 maja 2014

Jak to jest mieć dwójkę dzieci

No właśnie, dzisiaj powiem Wam, jak to jest mieć dwójkę dzieci.

Ale jak, skoro mam tylko jedno?
No to powiem Wam, jak to jest mieć jedno i nie chcieć drugiego. Tak będzie lepiej.

 

Już w tamtym roku miałam plany dotyczące drugiego dziecka.
Bardzo chciałam. Nie wyobrażałam sobie, że miałoby być inaczej.
Planowałam odstawienie tabletek, kupiłam termometr do pomiaru temperatury do nmpr.


Tabletki miałam odstawić dokładnie w maju (czyli teraz), a planowałam zajść w ciążę na przełomie sierpnia i września.
A ja we wtorek wzięłam pierwszą tabletkę.



Zrezygnowałam. I nie wiem, czy kiedykolwiek zdecyduję się na drugie dziecko.

Moje plany z wielkiej ekscytacji zmieniły się w wielkie NIC.
Poczułam się jak by ktoś wylał na mnie kubeł zimnej wody.

Ja planuję, a w naszym małżeństwie bywa naprawdę źle.
Czasem mówię, że mam dwójkę dzieci, więc po co mi trzecie?

Często nie mogę dojść do porozumienia z mężem, mam wrażenie, że jest bardzo niedojrzały i ... dziecinny.

Że jego potrzeby równają się potrzebom Igi - daj jeść, daj pić, posprzątaj. Zrób obiad, wypierz majtki i skarpetki, zapłać rachunki by przypadkiem nie odłączyli internetu albo prądu.
"Bo jak ja będę grał w swoje popierdolone czołgi?".

Nie wyobrażam sobie sytuacji, że siedzę z noworodkiem przy piersi, Iga skacze po stole brudna, osrana, głodna, w domu istny burdel, zakupy nie zrobione, pranie też nie, a on siedzi i gra.

Nie potrafię powiedzieć, czy byłoby tak na 100%, bo może drugie dziecko by go zmieniło.
Ale po co ryzykować?
Pakować się w większe łajno i liczyć, że będzie ok?

Nie lepiej zapobiegać niż leczyć?

Nie jestem na to gotowa i nie wiem czy kiedykolwiek będę.

50 komentarzy:

  1. też chciałam teraz zachodzić w ciążę .... miałam identycznie taki sam plan , zmieniłam go jakiś może mc temu , stwierdziłam że jak nie pójdę do pracy to oszaleje , co z tego że będę miała jedno dziecko prawie 3 letnie a drugie się urodzi , chciałam żeby Wika poszła do przedszkola ale mijało by się to z celem jakbym siedziała z drugim w domu , a co potem ? potem znowu problem , co zrobić z rocznym dzieckiem ? oddać do żłobka ? żłobek pod moim blokiem kosztuje 950 zł , przedszkole tak samo ... ja bym na to zarobić miała ? bo wiadomo żę Hany zarabia na kredyt , mieszkanie , jedzenie , rozrywki , a takie przedszkole by musiało iść z drugiej puli ... gdzie ja bym zarobiła 2 tys ? i iść po to żeby iść do pracy ? czy dalej tkwić w zawieszeniu , egzysotwać w domu , prać ,gotować ,sprzątać i męczyć się codziennie że '' nie chce mi się już nawet iść na spacer ,a dziecko coraz częściej mnie zaczyna irytować ? " Hany ma dużo pracy , jak jest weekend to się zaczyna coraz bardziej małą zajmować bo widzi że ona tęskni za nim jak go nie ma a on tęskni za nią codziennie....także , stwierdziłam , że wystarczy mi na razie 3osobowa rodzinka ;) psa mama moja ma więc jak mam ochotę troszke zamieszania zrobić to mogę go sobie wziąć na kilka dni , a Wika ? Niech się nacieszy rodzicami w 100% , bo jak by miała młodsze rodzeństwo to by na pewno mniej uwagi na początku było jej poświęcane , chcąc nie chcąc ;)

    dobrze że nie jestem sama w takim punkcie , chciałam - zrezygnowałam .... i czasami się miotam czy dobrze czy źle ,ale z tego co obsrerwuje to na pewno na razie mi to '' nie potrzebne ''

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem Cię. Na Twoim (i swoim zresztą też) miejscu świadomie nie zdecydowałabym się na drugie dziecko.
    Wiola G.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozumiem Ciebie doskonale, ale chłop to takie właśnie stworzenie- często nie myślące. I nie mówię tego po to, żeby obrazić mężczyzn- o nie! To jest po prostu stwierdzenie faktu. Ja 2 razy straciłam dziecko niestety głównie przez to że z "ciężarami" życia codziennego zostałam sama. Bo zakupy trzeba przytachać do domu, o dziecko zadbać przez cały dzień żeby nie głodne, nie brudne było, a lekki nie jest bo już prawie 10 kg ma mimo swoich niepełnych 10 m-cy. Oczywiście oprócz tego ciągle słyszałam: upierz skarpetki, gdzie moja koszulka? Bo przecież ciężko włożyć brudne ubranie do kosza na pranie, najlepiej koszulki wkładać do szafy,a Ty się domyśl że ona do prania jest :D gotowanie i cała reszta też na mojej głowie, a on wielce spracowany wraca po 8 godzinach i chodź koło króla bo on z pracy wrócił! MASAKRA! I łapie Piotrka na ręce, bo tatuś miły i cudowny ale nie pomyśli że jak dziecko na ręce nauczy to potem nawet do "kibla" ciężko będzie wyjść. Tak jest z facetami, taka ich natura niestety, i raczej zmienić się tego nie da- próbowałam nie raz i nic z tego, działać mogą terapie szokowe ale na chwilę tylko. :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie w takim wypadki i takiej sytuacji ciężko zdecydować się na drugie dziecko i chyba w takich okolicznościach podjęłabym podobną decyzję jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam dziecko mniej więcej w tym samym wieku co ty, ale powiem szczerze że taki problem miałam tylko przez pierwsze 2 miesiące. Myślałam, że sam to zauważy, ale gdzie tam!
    Postaw się, to także jego dziecko, facet sam się nie domyśli - wydawaj mu konkretne polecenia co ma zrobić - też masz prawo być zmęczona. Poza tym nie sądzę, że bardziej niż Igą będzie zajmował się niemowlakiem, dla którego wszystko trzeba robić na JUŻ.

    Wyjdźcie gdzieś razem we dwójkę, albo we trójkę - wykonywanie tych samych czynności jak w dniu świstaka baaaardzo zabija namiętność i romantyzm w związku, a taki mały wypad razem potrafi poprawić "dbanie o siebie nawzajem". :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam troje dzieci i jedną teściową, mąz jest ok, nawet napisałam post pochwalny na jego czesć dziś :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Tez mam czasem takie mysli ale w moim malzenstwie jest tak samo albo jeszcze gorzej. Jasnie Pan pracuje wiec jest zmeczony a ja przeciez cale dnie nic nie robie. I ciagle tylko pretensje o wszystko. Ja wszystko robie zle. On to ideal, zycie rodzinne u nas nie istnieje bo On woli spac niz spedzac z Nami czas.masakra. bardzo szczery wpis i chwala Ci za to!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie zapłacić za internet raz drugi niech odetną (o ile gra.na sieciowkach)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ha, skąd ja to znam. U mnie to samo. Tylko zamiast czołgów są Settlersi. Nawet dziecko mamy w podobnym wieku, synek 8 lipca będzie miał dwa latka.
    On nigdy, NIGDY do tej pory, ani razu nie wykąpał dziecka. Pieluchę zmienił mu RAZ.
    I powiedziałam, ze jak drugie dziecko to na pewno nie z tym ojcem ;), tylko z takim, który się przejmie, pomoże, wykąpie, zmieni pieluchę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ujć, jakbym czytała o moich rodzicach. Było bardzo źle przy jednym dziecku, to mama trzasnęła sobie drugie. To był tylko gwóźdź do trumny. Współczuję męża, tym bardziej że jeśli w tym wieku się tak zachowuje, to marne szanse na poprawę. Mogę Ci tylko życzyć tego, aby się nie pogorszyło. Albo zaczekaj przynajmniej do czasu, gdy pierwsze dziecko się usamodzielni na tyle, że da radę pomagać Ci przy opiece nad drugim. BTW mojej mamie przy dwójce dzieci było łatwiej niż przy jednym, bo wywaliła na zbity pysk gada i od razu miała 2x więcej czasu. Ponoć mój młodszy brat sprawiał mniej problemów z początku. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. To coś jak u mnie :) Tzn mąż podobny :P Też gra, tylko że w jakieś mordobicia. Też tylko daj jeść i posprzątaj. Tylko że u nas to mój płaci rachunki. Ale ja się uparłam i chcę mieć drugie dziecko. Najlepiej zaraz żeby mała różnica wieku była. Żeby wejść w pieluchy póki jestem na bieżąco. Myślę że łatwo nie będzie, ale ludzie dają radę z wieloraczkami, to ja sobie nie poradzę? A potem się będą bawić razem a ja będę kawę piła i książkę czytała :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam to szczęście mieć zajebistego męża, więc tu nic nie skomentuję, ale jedno wiem. Świadome decydowanie się na dziecko, nie ważne czy pierwsze czy piąte, zawsze musi być podparte miłością i wzajemnym zaufaniem. Nie wyobrażam sobie wpakować się świadomie w noworodka z facetem, z którym mi się nie układa, który mnie drażni itd., tym bardziej, że wiemy ile wsparcia potrzeba przez pierwsze miesiące po porodzie. Dlatego też popieram Cię w Twoim podejściu. Nie ma co. Może przyjdzie taki czas? Przyjdzie. Zobaczysz!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wykup pakiet w telefonie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Też marzyło mi się drugie dziecko i też w ostatnich dniach zmieniłam plany. U mnie wiąże się to z chorobą która mnie ostatnio rozłożyła. Zapalenie tchawicy i oskrzeli. Przygwoździło mnie do łóżka totalnie, a jak miałam wstać i nakarmić Bąbla, to i łzy z oczu leciały z bezsilności. A wiedziałam, że muszę. Wprawdzie mama i babcia mi pomagały ile mogły, ale to przecież nie o to chodzi. Co, jeśli pojawi się drugie bobo a mnie kolejny raz tak rozłoży? Ja bezsilna, a dziećmi przecież trzeba się zająć.... Taka jest moja historia ;)
    Zresztą, czy ja Cię już zapraszałam do naszego nowego blogowego kącika? Zajrzyj, jak chwilę znajdziesz ;) http://codziennosc-malego-czlowieka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspolczuje meza

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też chyba już zrezygnowałam z myśli o posiadaniu drugiego dziecka...

    OdpowiedzUsuń
  17. Współczuję dylematu bo takich problemów my kobiety mieć nie powinniśmy. A męża trzeba wytresować. Ja zaczęłam po narodzinach córki bo wiedziałam, że jak go nie pogonię do roboty to o drugim mogę zapomnieć. Co kwartał dostaje porządny opr że jest leń i bierze się na jakieś dwa miesiące do roboty :)

    OdpowiedzUsuń
  18. A w jakim wieku masz męża?
    Mój też czasem marudzi i jest jak dziecko, z byłymi facetami było zawsze podobnie (albo dużo gorzej, dlatego są "byłymi"), więc chłopy najwyraźniej nigdy nie dorastają.
    Mnie tam dzieci niepotrzebne, wolałabym psa.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo przykre jest zachowanie Twojego męża :(, nie da się do niego jakoś dotrzeć? Szkoda, ze woli poświęcić czas na granie w grę (swoją drogą te gry to jakaś tragedia obecnych czasów) niż na spędzenie go z Tobą i córką. Mój mąż dużo pracuje, niestety takie uroki życia, ale jak tylko jest w domu nie może się nacieszyć córcią,. Czytając to co napisałaś uświadomiłam sobie, że naprawdę jest cudowny... i za jakiś czas będziemy się starać o kolejnego dzidziusia. Trzymam kciuki za Twojego męża, żeby po prostu dojrzał i za Ciebie żebyś się tego doczekała. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja mam dwoje dzieci i trzecie też nie z tym mężem :) Wraz z przyjściem na świat drugiego dziecka, mój świat się zawalił, dosłownie... Nie raz jestem w czarnej dupie ze sprzątaniem, porządkiem, bo właśnie cięzko zanieść skarpetki do kosza na pranie. Nawet prawie 3 letnia córeczka gacie swoje zaniesie :) Ale facetowi 30-letniemu ciężko wielce! Przestałam prosić, zaczęłam wymagać. Zaczęłam wydawać rozkazy i przestałam się nad nim rozczulać. Nie raz (w ciągu tych 3m-cy, gdy mamy dwójkę dzieci) stawiam sprawę na ostrzu noża. Mój w gry nie gra, ale lubi żyć swoimi chorymi wymyślnymi ambicjami. A żyjemy tu i teraz. Czasem mam wrażenie i gdzieś kiedyś przeczytałam taki tekst, że faceta poznaje się po przyjściu dziecka na świat. To ja poznałam po drugim dziecku. Wcześniej do rany przyłóż, serio!

    OdpowiedzUsuń
  21. Mamo Diabełka, a usiadłaś kiedyś z mężem, by podzielić się obowiązkami i porozmawiać o potrzebach? my takie rozmowy mieliśmy na długo przed dziećmi. całe życie rodzinne jest jasno okreslone i poukładane. i jak ktoś się nie wywiązuje, to albo mu się pomaga, albo szuka rozwiązania czy powodu, dlaczego tak jest. czasem znajduję brudne skrpetki pod kanapą, ale wystarczy słowo i lądują one tam, gdzie ich miejsce. i nie moje to rączki sprawiają :) przy dwójce dzieci też podział jest jasny. jak mąż wraca z pracy (o 19.) to zajmuje się starszakiem a ja maluszkiem. albo dwójką, żebym mogła kolację przygotować albo do sklepu wyskoczyć. im więcej obowiązków w rodzinie, tym lepiej się wszystko układa. także jeśli kochasz to walcz o swoje i rodzinę :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Kobietki, ja już tysiąc razy rozmawiałam ze swoim mężem, zmiana jest na góra 3 dni i od nowa to samo.

    OdpowiedzUsuń
  23. W telefonie byłaby męczarnia i brak możności wgrywania zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja tak samo, jak drugie to nie z obecnym mężem.

    OdpowiedzUsuń
  25. Może kiedyś... nie wiem ile wytrzymam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja go tresuję cały czas, tyle że on nie reformowalny jest.

    OdpowiedzUsuń
  27. Niestety nie da się. A on nie widzi żadnego problemu.

    OdpowiedzUsuń
  28. U nas zaczęło się kiedy zaszłam w ciążę :/

    OdpowiedzUsuń
  29. Too ja myslalam, ze ja mam tylko takiego meza ktory jest wrecz gorszy od dziecka:/ dzieki za wpis. Nie jestes sama,:-) jesli Cie to pocieszy. Czasem mam ochote j.... Nim o sciane i wyjscc
    . echh zycie

    OdpowiedzUsuń
  30. Mój eks czolgi zamienił na cięższy kaliber - piwko, dużo piwka. Rzuciłam wiec go.

    OdpowiedzUsuń
  31. Jebnąć o ścianę to mało powiedziane :D

    OdpowiedzUsuń
  32. No u nas piwko w miarę jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  33. ja takie duże dziecko też porzuciłam i bardzo dobrze zrobiłam... szkoda tylko, że tak późno się zorientowałam co to za typ ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Mam podobnie, chociaż mój mąż w gry nie grywa, bo ma mega mało czasu i raczej w domu jest gościem. A skoro tak to przecież musi być przyjmowany po królewsku.
    Ja pracuje i uwielbiam swoją prace, do tego mam jeszcze życie poza nią.
    A tak na prawdę to nie czuje się spełniona w roli matki. Kocham moją córkę, dokładnie jak twoją, dwuletnia. Ale nie jestem dobrą matką.

    OdpowiedzUsuń
  35. Tak to już jest z tymi facetami. My mamy takie okresy wzlotów i upadków małżeńskim. Raz jest super, on pomaga w domu i przy dziecku a potem ciągle się kłócimy. I jest bez sensu.

    OdpowiedzUsuń
  36. współczuję, ja mam dwie córeczki, ale bez wsparcia męża chyba bym nie dała rady...nie, na pewno nie dałabym rady i wiedząc, że jestem sama z tym wszystkim, też nie zdecydowałabym się na drugie dziecko. Mój mąż też gra, w czołgi, czasem strzelanki jakieś, ale ustaliliśmy pewne normy, jeden wieczór w tygodniu od 17.00, a w pozostałe dni od 20.00 kiedy dzieci są w łóżkach. Kiedy jednak były małe i było naprawdę ciężko, po prostu jego granie, moje czytanie, nasze oglądanie filmów, wszystko musiało poczekać. I jestem wdzięczna, że mam w nim oparcie, w każdej sytuacji. Nie potępiam Ciebie, bo chociaż nie znam tej strony medalu, to jednak wychowywanie samotnie dzieci i do tego opieka nad niedołężnym życiowo chłopem, przerosłaby każda kobietę...Trzymaj się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Przykro mi. Ja w tym temacie narzekac nie moge. Ale do niedawna glosno mowilam drugiemu dziecku NIE bo E. dawal bardzo w kosc......ostatnie pol roku wyciete z zyciorysu....A czy sie zdecydujemy to jeszcze nie jest powiedziane. Jak sobie przypomne te 19m....brrr :D Trzymaj sie i oby ten Twoj chlop zmadrzal :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Przepraszam Cię bardzo, ale czy Twój mąż jest na umyśle niepełnosprawny? Nie wie, że dzieckiem trzeba się zająć i zadbać o dom? Nie wie, że żona, to nie seks na skinienie palcem? Wymagaj od niego, dziewczyno! A że się boisz, iż pójdzie w cholerę... to pójdzie. On jest Twoim mężem, nie Twoim dzieckiem.
    Olga

    OdpowiedzUsuń
  39. Polecam poszukać w sieci (bo link się nie wstawia) yt konferencji dr.J.Pulikowskiego - puść sobie w tle na spacerze czy przy którejś domowej czynności.

    OdpowiedzUsuń
  40. To dlaczego go wybrałaś?

    OdpowiedzUsuń
  41. Na telefonie jest opcja "wersja na komputer" - wtedy ładnie się zdjęcia załączają. Wiem, że wystukiwanie na telefonie jest męczące ;))
    Możesz dać kilka wpisów bez zdjęć, albo poprosić koleżankę, by

    OdpowiedzUsuń
  42. pozwoliła Ci skorzystać u siebie z internetu (przygotuj zawczasu wpis na pen-drive, było to błyskawicznie), są jeszcze w niektórych miejscach hot-spot i można przysiąść z własnym laptopem.
    Rozwiązań od groma!
    Olga

    OdpowiedzUsuń
  43. Mamo Diabełka - może to co napisała Matka Agrafka to świetne rozwiązanie dla Was? Może ustal pewne granice? Albo zrób terapię wstrząsową. Myślę że skoro jego zachowanie doprowadziło do zmiany planów, to nie jest ciekawie... Coś musi się zmienić!n Trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  44. Czytam Twój blog na wyrywki i... dlaczego wyszłaś za mąż?

    Z tego, co czytam, wynika, że wg swego męża, wychowując Idę, zajmując się domem, piorąc, gotując, sprzątając, po prostu się opierdalasz. Nie przeszkadza Ci jego krytyka i lekceważące podejście do Twojej pracy?
    Osobiście Cię nie znam, komentuję tylko to, co przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
  45. Ha ha, brzmi, jak ja :))

    OdpowiedzUsuń
  46. Krytykować nie krytykuje, tylko właśnie olewa, chyba sądzi że samo się wszystko robi.

    Czemu wyszłam? Teraz nie wiem. Zakochałam się, było jak w bajce, a bajka zamieniła się w dramat, czasem horror.

    OdpowiedzUsuń
  47. Coś na poprawę humoru - Na wesoło, ale szczera prawda o tym jak to jest 2 dzieci:
    http://dziecioblog.blogspot.com/2014/04/jak-to-jest-byc-matka-z-cyklu-i.html?showComment=1408612529625#c4921766378347305903

    OdpowiedzUsuń
  48. Bardzo ciekawy wpis. Jeśli chodzi o temat dwójki dzieci, to też ostatnio napisałem kilka słów na ten temat, ale pisałem bardziej z perspektywy taty, a nie mamy :)

    http://www.bezsens.info/2014/08/jak-to-jest-miec-dwojke-dzieci/

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)