poniedziałek, 10 marca 2014

Matka egoistka


Rano.


Dwie wersje.

Ta bardziej przyjemna.
Słyszę gadanie. Kto to gada? Tak rano?
Ach, no tak. Iga wstała. Która to godzina? O matko! Prawie 9! Co za kochane dziecko.
Jestem taka wyspana i tak mi fajnie...

Ta mniej przyjemna.
"Łeeeeeeee, łeeeeeee".
Ki czort się drze. Toć to noc jeszcze! Jaka mara czy co?
Godzina? Która to godzina? Gdzie jest zegarek? Nie widzę! Nic nie widzę!!! Aaaaa, oślepłam.
A nie! Jest. 5 rano??? Oszalała?!

Idę, zabieram ją z łóżeczka, biorę do łóżka. Wciskam w środek między mną a męża.
Dziecko, śpij.
Ale nie! Prawdopodobnie miała sen, kim była w przeszłości (lub kim będzie) i postanawia się pobawić we fryzjera. Ciągnie, plącze, wyrywa!!! A!!! Daj mi spokój! Śpij, zaśnij, śpij!
Leży. Ale czy śpi. Udaje.
Wierzga, siada, wstaje, rzuca się, leży, wierzga, siada, wstaje, rzuca się.
Iga, spać!! Wykończysz mnie. I to już od rana.
Ale dziecko wydaje się nie bierze pod uwagę żądań matki, także z główki i półobrotu dostała.
Oby tylko przetrwać.

Późny ranek. Śniadanie.
Córeczko, mam dla ciebie śniadanko. Jaka smaczna... JAJECZNICA!! Chodź, chodź. No gdzie uciekasz. Chodź tu!
Dobra, mam Cię. Tylko zawiążę Ci super-hiper pielucha i już siadaj i jedz.
Uf. Mogę zjeść w końcu.
Ej! Nie wywalaj tego jedzenia, słyszysz?! Co ty robisz, dziecko. Nie we włosy!
Kiedy ja zjem spokojnie śniadanie chlip chlip!

Wczesne popołudnie.
Po co ty tu wchodzisz? Zejdź z tego stołu, kochana. Zaraz znowu spadniesz.
I - bum!!! Iga leży na podłodze. Po drodze na podłogę jeszcze walnęła głową w kant stołu.
Dziecko moje, a mówiłam nie wchodź, daj mamie napisać notkę (zmyć naczynia, poodkurzać, wywiesić pranie, umyć kibel) lub po prostu przeczytać parę stron książki szanownego pana "Profesora Wilczura".
Nie! Nie! Nie! Nie da się ponudzić. Znowu włazi. Tym razem na biurko. Wstaje! Ola boga!
Nudo, tęsknię za tobą! :(

Obiad. Godzina ok. 16
Po drzemce. Kiedy to wielka nadpobudliwość dziecko ogarnia ale spać się chce - i jak to pogodzić?
Co mam Ci dziś dać, żebyś w końcu zjadła normalną porcję?
Makaron dzisiaj ok, przecież tak lubisz, niedawno tyle go zjadłaś aż byłam z Ciebie dumna.
To masz, tu makaron tu mięsko. Masz widelec, jedz.
Uf. Mogę zjeść.
Eeee, jedz ładnie. No co ty robisz córeczko (na twarzy już mam taki grymas, że ciężko określić jego typ).
Nie wyrzucaj. Nie! I znowu dywan w sosie pomidorowym. Nie we włosy. Nie w okno! Może jeszcze na sufit rzuć.
Już nadpobudliwość się włącza, najadła się. Ale ile ty tu zjadłaś, prawie nic.
Obiad kończę ostatnia. Jakieś 20 minut po tym jak oni się najedzą (albo i nie najedzą).

Godzina 18.
Mama! Daj rękę. Chodź! No chodź, wstawaj, podnieś pupkę i chodź.
Chodź do kuchni. Otwórz lodówkę a ja sobie wybiorę co chcę.
(Córka nie mówi, ale mniej więcej tak to wygląda. Tak pewnie by powiedziała, gdyby umiała mówić).

19-20,30
No... mam względny spokój. O nie. Iga dojrzała pilot. I tu następuje wdrapywanie się po niego - gdziekolwiek jest. Podchodzi do mnie. Wyrywa rękę i wpycha pilot. A co to oznacza? Mama, włącz baję! Także leżymy, oglądamy Dorę. W międzyczasie kilkadziesiąt razy dostanę kopa w zęby, z łokcia w żebra, z bańki i inne dziwne rzeczy.

po 20,30 
przychodzi czas na spanie. Przeważnie wygląda to jak poranek w wersji mniej przyjemnej. Trwa ok. godziny.

Post miał być czysto-egoistyczny - że ja - Matka - chcę czasem odpocząć.
Kurde. Ale nie da się. A może uda się Matce wyjść do ludzi? :)
Post nie przedstawia dokładnego "rozkładu" dnia.

P.S. Macie jakieś pytania? Walcie!  http://ask.fm/MamaDiabelka

13 komentarzy:

  1. Jeszcze odpoczniesz, jak dziecię odchowasz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ło matko Iga chodzi po 20.30 spać ???
    o rany współczuję
    Bomblowa w łóżku chrapie o 20 i nie ma zmiłuj matka chce mieć też kiedyś czas dla siebie

    OdpowiedzUsuń
  3. O 20,30 to jest dopiero szykowana do spania ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. haha, ja mam trójkę urwisów :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Okrutnie stwierdzę: jedno to pikuś. Na dodatek "małe dziecko mały kłopot" sprawdza się w 100%.
    Nie ma to jak pozytywny komentarz :p

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzień jak co dzień czyli dzieć rządzi a matka usłużna jego woli:) Tęsknie za egoistycznymi czasami zwłaszcza nocą gdy syn mi spać nie daje od dnia narodzin a także będąc jeszcze w brzuchu. Ahhh biedne my matki:P

    OdpowiedzUsuń
  7. pocieszam się tym po Twoim poście, że inni mają gorzej niż ja! :-D :-P

    OdpowiedzUsuń
  8. mój miał etap że chodził o 23 @-) teraz jestem szczęśliwa bo między 20 a 21 zasypia ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. MIeliśmy taki czas, że Gaba nie zasypiała przed 23... Jak spała o 22 to było święto. Umęczyliśmy się nieźle, ale na szczęście jakoś się dziecku unormowały pory i teraz zasypia ok.20, choć ma takie dni jak dzis kiedy i do 22 potrafi protestować. Za to pobudki są wcześniejsze, tak zazwyczaj 6-7 :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana tez tak czasami mam, marzy mi sie chwila sam na sam:) zagon męża do pomocy, w koncu Iga ma jeszcze tatę!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie o 19:00 już jest cisza :D po kolacji wchodzi do łóżeczka, pada i nie ma dziecka :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Bywa i u mnie tak, aczkolwiek są i fajniejsze dni :)

    OdpowiedzUsuń
  13. OOO czuje się jakbym czytała o swoim dniu!!A na pewno przewidziałaś moja przyszłość...u mnie Inka jeszcze ma 2 drzemki w ciągu dnia ale reszta wygląda IDENTYCZNIE, poranne wycie o 5-6 kopanie i ciągniecie włosów (zaraz potem przytulanie i ślinienie mojej głowy i policzka)potem śniadanko - jeszcze ja karmie sama łyżeczką i zanim przestanie cieknąć mi ślina włosów, mała idzie na drzemkę ok.8-9, ja doprowadzam sie do normalności "posennej" i ogarniam po śniadaniu,tu a małpka moja juz stoi w łóżeczku i nawołuje mnie uuuu uuuu yyyy yyy i reszta dnia prawie jak wyżej z tym ze ona dopiero zaczyna chodzić - ma 9 miesięcy - wiec jak już pewnie na nogach stanie to dam znać jak nam mijaja dni ;) skoro już jest tyle podobieństw.A no i piloty to jej ukochane zabawki - najbardziej lubi walić mnie nimi w glowe ;) coz ja właśnie zaliczyłam egoistycznego posta a co he (kocham Cie Inka tylko czaseeeemmmm grrryyyy ;))

    http://dariiiinka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)