piątek, 21 marca 2014

Czego uczy i co zmienia macierzyństwo?

Wiele osób, raczej tych którzy dzieci nie mają, lub mają z nimi mały kontakt, zastanawia się czy macierzyństwo coś zmienia. Przychodzą, patrzą, obserwują.
"Czy ona się zmieniła"?

 

Dla wielu kobiet macierzyństwo to krok milowy w dorosłość.

Zaczynają inaczej myśleć, zwracać uwagę na szczególiki. Nie dlatego, że im się nudzi.

Zaczynają znać wagę słowa "odpowiedzialność". Odpowiedzialni jesteśmy przede wszystkim za siebie, ale dziecko jest również częścią nas. Chyba nawet o wiele ważniejszą niż my sami.


Czego uczy macierzyństwo? A przynajmniej powinno?

1. Cierpliwości.

O tak. Tego to na pewno. Zadajcie sobie pytanie. Czy macierzyństwo nauczyło Was cierpliwości?

Mnie po części tak. Ale tylko po części. Taka część w 1/10.

Jak kiedyś był potężny wkurw, że nie mogę znaleźć kluczy w torebce, tak teraz się denerwuje kiedy np. klucze ciągle wypadają mi z rąk kiedy próbuję je otworzyć, trzymając w drugiej ręce 11-sto kilogramowe dziecko. Tak - spadły mi cztery razy zanim włożyłam je do zamka. I było to tylko zdenerwowanie.

Czyli postęp jest.


2. Łagodności.

No za cierpliwością idzie łagodność. Złości mówimy stop! Nie złościmy się!

Łatwo powiedzieć, gorzej zrobić. Złoszczę się. Czasem nawet bardzo. Kiedy dzieć marudzi to do połowy dnia jeszcze daję radę, ale wieczorami już bywa ciężko. I wściekam się.


3. Przestajemy przeklinać.

Staram się jak mogę. Ale moja niekulturalna natura czasem wymyka mi się spod kontroli.

Nad tym muszę popracować. Koniecznie, póki jeszcze Iga nie mówi.

Ale te wieśniackie przyzwyczajenie jest we mnie głęboko więc będzie ciężko.


4. Twój organizm się przestawia i wysypiasz się nawet w 3 godziny.
Chciałabym... chciałaaaa....
Nie pamiętam kiedy ostatnio tak fest się wyspałam. Często budzę się w nocy.
Ostatnio całą noc przespałam przed zajściem w ciążę, czyli gdzieś we wrześniu 2011 roku.
Ale nie narzekam. Mogłoby być gorzej.


5. Masz bardziej umięśnione ręce i lepszą kondycję.
To jest to!
Takich mułów to ja nigdy nie miałam :D Pięć siat zakupów ze sklepu to dla mnie pestka.
W końcu często dźwiga się tego małego klocuszka.
Kondycja lepsza o dłuuugie spacery. Pod górkę, z górki. Z wózkiem, w wózku dziecko, 10 kilogramów zakupów w koszyku lub w torbach przewieszonych przez rączki. I to wszystko bez zadyszki.
Czasem tylko upocę się tylko. Trochę ;)


6. Poprawiają się twoje umiejętności kucharskie.

Ja akurat z tym jakiegoś problemu nie miałam (jestem po szkole kucharskiej i 5-cio letniej praktyce),
ale domyślam się, że wiele mam dopiero zawitało do kuchni kiedy dziecku rozszerzało się dietę.
Na pewno "stare" posiłki stały się bardziej przemyślane i zdrowsze.

7. Jesteś bardziej pracowita.
Tak to jest, kiedy człowiek jest mega zmęczony, lub po prostu ma kiepskie samopoczucie - dziecko wzywa!
I czy chcesz, czy nie chcesz, musisz się nim zająć.
Nie ma, że "ten tego". Wstajemy i do "roboty". Czyli nie lenimy się.


8. Dokładności.
Nie ma opcji by założyć dziecku pieluchę na lewą stronę, czy zamiast mleka podać colę. No nie ma!
Trzecie oko (te na czole oczywiście :D) zawsze otwarte. Nawet w nocy.


9. Dbania o higienę otoczenia.
Co robisz, kiedy widzisz, że Twoje dziecko znajduje kawałek styropianu, papieru, jakiegoś syfu na podłodze i ładuje go do buzi? No sprzątasz. Sprzątasz kilka razy dziennie. Ja nigdy nie sprzątałam tak często od kiedy Iga stała się mobilna. A Ty?


10. Planowania i przewidywania.
Wychodzisz z dzieckiem. Tu musisz zajść, tam musisz iść. Tu coś kupić, tu coś oddać, a tam coś odebrać.
Masz wyliczone co do minuty. Wiesz, że o 13 ono będzie miało drzemkę, a dobrze byłoby gdyby przespało się w domu (wtedy Ty masz czas na błogie lenistwo). Więc lecisz na złamanie karku, najczęściej wbijasz się w określony czas. Musisz wziąć koniecznie coś do jedzenia, picia i nie zapomnij o smoczku (jeżeli go używa) by uciszyć go w napływie wielkiej histerii.



A Was czego nauczyło macierzyństwo? :)

~~~~~~~~~~~~
Piszę ten post drugi dzień (ciekawe dlaczego?). No ale post na weekend jest, a ja jutro wybieram się na spotkanie Blogerów w Olsztynie. :) Miłego weekendu!

11 komentarzy:

  1. O tak.. ja także ostatni raz wyspałam się 2011r. To wtedy były ostatnie noce przespane całe...
    Matko... od 3 lat nie przespałam ani jednej nocy całej !

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę się nie zgodzić! W kwestii muskułów, to ja zawsze mówię, że mam siłkę i fitness za darmo! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, cierpliwości i przewidywania to nikt mnie tak nie nauczył, jak mój Hubiś :-).

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz całkowitą rację, głównie z pierwszymi cechami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Macierzyństwo dużo zmienia.

    Sama nie tak dawno o tym pisałam. Swoją droga zainspirował mnie jeden z Pani postów :)

    http://mamaniezwyboru.blogspot.com/2014/03/wielkie-zmiany.html?m=1

    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Pokory, macierzyństwo uczy pokory...oraz wdzięczności, doceniania drobiazgów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj , tak macierzyństwo nas zmienia diametralnie. Oprócz punktów, które wymieniłaś, bycie matką dodało mi życiowego powera.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszenia się z małych, czasem dziwnych rzeczy-np uśmiechu, podarowanego kamyczka, patyka, a nawet ładnej kupy;-)
    kpw

    OdpowiedzUsuń
  9. Oczywiście "radości z macierzyństwa" to w 100%. Dlatego tego nie napisałam, bo to jasne jak słońce ;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)