poniedziałek, 31 marca 2014

Akcja: rowerek

Tak jak pisałam Wam na swoim Fun Page'u w sobotę wyruszyliśmy na nasz pierwszy rowerek.
A w zasadzie to Jaga wyruszyła.

No i obiecałam Wam relację.

 

Iga w domu - po przyniesieniu rowerka z piwnicy - okazała duże zainteresowane.
Zaczęło się wchodzenie jak na konia, od tyłu, od przodu, z boku, z góry, z dołu.

Parę upadków, ale nie zrażała się.
Mąż od razu powiedział: "Jakoś tego nie widzę".
Ja widziałam. Może nie jakoś super, że Jadźka* wskoczy na rower i pojedzie jak zawodowy kolaż.
Ale nadzieje jakieś zawsze trzeba mieć.

Wyszliśmy, pogoda bajeczna.
Iga wręcz jak zaczarowana siedziała z kierownicą w rękach. Do pedałów jednak jeszcze nie do końca dosięga (a cóż mogę wymagać po jej 79-80 cm wzrostu?).




Ale wszystko co piękne - szybko się kończy, jak to się mówi.

Igę ciężko czymś na dłużej zająć. Tak i więc rowerek się szybko znudził. A więc...

Cyk!




 I cyk!



 I cyk!



Potem zaczęło się leżenie. Jak zwłoki. No sory, ale tak to wyglądało.






Dodatkowo dwa razy wkręcenie nogi w pedały. No cóż. Będzie czas się nauczyć. Myślę, że za rok już sama będzie śmigać na tym rowerku. Przecież nie każdy od razu wszystko umie.


Dużo osób za nami się oglądało, jedna pani zaczepiła mnie w sklepie pytając ile Mała ma, że jeździ już w rowerku.

No nic nie poradzę, że mam takie "maleństwo" :)




*czemu "Jadźka"? O tym niedługo ;)

12 komentarzy:

  1. Hehe super, u nas właśnie drugi sezon rowerowy w pełni :) Syn w tamtym roku tak jak Iga nie sięgał, a w tym już powłóczy nogami jeśli zdejmie je z pedałów ;) Próbuje pedałować, ale nie jest to wcale prosta sprawa zwłaszcza po naszym terenie i denerwuje się jak stajemy w miejscu, więc niezbyt chętnie pozuje do zdjęcia ;)

    Pozdrawiam :)

    Kasia - mama prawie 21-miesięczniaka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja Zuza ma 85 cm, a Iga w zeszłym roku nie jeździła na rowerku??

    Iza

    OdpowiedzUsuń
  3. Frajda na całego ;)))

    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  4. My już jesienią brałyśmy rowerek na spacer, ale troszkę nie wypał, bo po chwili Nikosia biegła a mama targała rower:( W tym roku jeszcze nie próbowałyśmy, narazie cieszymy się piechotką:)
    Jadźka jakiego ma "kucota":-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Sezon rowerowy otwarty, u nas też Mała nie bardzo chciała pedałować na trzykolowcu i postawila na wygodę trzymając nóżki na podstawce;/
    W tym roku przeszlysmy na wyższy level i jeździmy na rowerku z bocznymi kółkami. Cóż kto jeździ to jeździ, Córa nogi trzyma na pedałach i nimi hamuje a matka pcha;)

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas rowerowe love (a raczej pchaj rodzicu pchaj) zaczęło się przed drugimi urodzinami. Rozkwit nastąpił dopiero teraz czyli w wieku 3,5 lat, ale jednak hulajnoga mini micro rządzi i rower może się schować.

    OdpowiedzUsuń
  7. My jeszcze czekamy z wyjściem na tego typu sprzęty, bo najpierw kask musimy nabyć. W zeszłym roku mały wypadek mieliśmy i od tej pory nie wyobrażam sobie wypuszczenia młodego bez kasku czy to na rower, czy tez na hulajnoge. Pozdr

    OdpowiedzUsuń
  8. My dostaliśmy rowerek w tamtym roku i okazał się do niczego. Za miesiąc kupujemy już taki poważniejszy :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)