wtorek, 14 stycznia 2014

Rzeczywistość jest nieco inna... *

*podane niżej opisy dotyczą tylko i wyłącznie mnie, więc nie bierzcie tego do siebie i nie myślcie że opisuję kogoś innego :)

 

Każda z Nas przed ciążą słyszy różne opowieści i opowiastki. Czasem pochodzą one od Naszych mam/babć/ciotek. Czasem zaczytane z internetu. Kiedy nastawiamy się na to co czytamy, często wychodzi inaczej. Oto kilka przykładów.

1. "Ciąża nie będzie zła. O ile nie utyjesz."
No i utyłam jak beka. Ba! Jak beczkowóz. Na koniec ciąży kulałam się i chodziłam jak pingwin. Dziecko, prawie że rozrywające mnie od środka nie pomagało mi w tym.
Jaja jak berety!

2. "Na pewno niedługo urodzisz"!
Tsaaa, nie ma to jak ciągnąć swe zbolałe stopy, raz jedną, raz drugą w gorące, czerwcowo-lipcowe dni w 42 tygodniu ciąży...









źródło

3. "Wyśpij się na zapas."
Co Ty gadasz? A czemu miałabym nie spać po porodzie? "Oooo... dlatego" (powiedziała Mama Diabełka siedząc nad tygodniowym, płaczącym Diabełkiem prawie zasypiając).

4. "Urodzisz w męczarniach, pluskając się w basenie krwi!"
Jestem wdzięczna sama sobie, że nie brałam do głowy tych wszystkich "krwawych" opowiastek o porodach. Ostatecznie poród był znośny i trwał nie całe 4 godziny. Mimo, że byłam w szpitalu - wziął mnie skurczybyk z zaskoczenia.

5. "Już cię widzę jak będziesz sadzić kurwami przy porodzie".
Nie należę do osób ograniczających wulgaryzmy, ale podczas porodu zachowałam się nad wyraz kulturalnie i żadne, nawet najmniejsze przekleństwo nie wyszło z moich ust.

6. "Pękniesz, albo nie! Rozerwie cię na pół. W najlepszym przypadku cię natną".
Nie nacięli! Pękłam. Ale spokojnie, spokojnie, bez paniki! Trochę w samym środku. Przeżyłam.

7. "Napuchną ci piersi, a mleko samo będzie lecieć, ba! Będzie tryskać!".
Nic takiego mi się nie przydarzyło. Jak flaczki były, tak były. Mleka też nie. Chciałam karmić - ale chętnej (mi) zawsze wiatr w oczy.

8. "Będziesz karmić to schudniesz".
Napiszę tylko - dupa.

9. "Facet widząc swą rodzącą partnerkę, ma później obrzydzenie do seksu".
Mój widział wychodzącą główkę i co? Ani trochę go to nie obrzydziło. Nie z nim te numery.

10. "Ona jest mała to będzie ci spać".
"Łeeee, łeeee!!!" - krzyczało dziecko dzień prawie cały, a matka tańczyła, lub włosy sobie z głowy rwała.

I takie tam opowieści...

;-)

21 komentarzy:

  1. hahahahah dlatego ja tego nie słucham i puszczam mimo woli.. :P
    wiem swoje i tyle, różowo nie było!
    ps- wracaj na wątek jest spokojnie :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha :D genialny wpis :) jeszcze w ciazy nie jestem, ale mimo wszystko się jej boję.

    OdpowiedzUsuń
  3. tak, wszyscy wkoło wiedzą lepiej co będzie i jak będzie:) nie mają złych intencji, a jednak zasiewają ziarna niepokoju:) pozdrawiam.

    http://alelarmo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tak o tym obrzydzeniu męskiego rodu też się nasłuchałam... U nas co prawda z porodu naturalnego gucio było, ale i tak nie wierzę w to, że mój małżon by się obrzydził przez coś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie się raz wyrwało "o fuck" :D z karmieniem tak samo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tym karmieniem to wielka dupa! :D
    i 9! też mnie nie ruszyła!
    i dzięka Bogu! < a może dlatego, że cesarka? :D >
    Pozdrawiamy i zapraszamy do Nas :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. O mama mia! Ja jeszcze dłuuuugo przez planowaniem ciąży, a tu takie rzeczy czytam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. No nie ma lekko- to fakt. Ja chodziłam jak zombie przez pierwsze 3 miesiace.. Sen był moim marzeniem:) ale co by nie mówić to matka jest tak zaprogramowana,ze da radę..Ba! I jeszcze mówi,ze warto bylo:)

    OdpowiedzUsuń
  9. A mi właśnie mleko tryskało samo z piersi.
    jajca jak berety jak to mowisz, dziwne uczucie bo mam małe cycki...

    OdpowiedzUsuń
  10. Spać spać spać.... zaczynam dosypiać po drugim dopiero teraz czyli po 6 miesiącach - przechlapane!!

    OdpowiedzUsuń
  11. haha ,podoba mi się ten wpis ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. świetny wpis, no genialny :) jak pilnowałam dziecka to pójście spać graniczyło z cudem i to już prawie u rocznego dziecka, które chcąc nie chcąc nie było senne :D

    OdpowiedzUsuń
  13. nie ma czego ;) bez ryzyka nie ma "zabawy" ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja zamiast spać to lata w piżamie po pokoju ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. czym mniejsze tym mniej śpi:)))))))
    tyje sie tym wiecej czym miej sie chce tyc:)))
    beczkowozy fajne sa:))

    OdpowiedzUsuń
  16. Właśnie przypadkiem odkryłam Pani bloga i podoba mi się panujące tu luźne podejście do tematu macierzyństwa :) pozdrawiam serdecznie!
    Muszę znaleźć dłuższą chwilę na przeczytanie wszystkich postów :)

    mamaniezwyboru.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, że jesteś! :)