sobota, 30 listopada 2013

"Mądra sobota" Pielęgnacja niemowląt w zimie

Jak wiemy, zima często przysparza problemów. Mróz, zmiana temperatur, suche powietrze w domu od grzejników.

Młode matki często są zagubione kiedy pierwsza zima przed nimi. My już pierwszą zimę mamy za sobą a teraz czas na drugą, więc postaram się co nie co podpowiedzieć.










źródło

- nawilżaj. W okresie zimy łatwiej o wysuszenia. Kąp dziecko w nawilżających specyfikach, lub nawilż po kąpieli. Ale nie zapominaj o tym, żeby skóra maluszka nie zrobiła się "chropowata". Kąpiel nie powinna trwać dłużej niż 5 minut, to sprzyja wysuszaniu. Ale.. przecież raz na jakiś czas można dać się chwilę dłużej popluskać :)

- dbaj o to co pod pieluszką. Zimą najlepiej byłoby przebierać troszkę częściej. A najlepiej, aby maluch poskakał chwile dwie bez pieluszki - o ile to możliwe :)

- kremuj buziaka. Na rynku jest dostępnych parę kremów na zimę. My bardzo chwalimy sobie nivea na każdą pogodę. Nałóż grubą warstwę i wetrzyj, odczekaj 15 minut przed wyjściem by się wchłonął. Nie nakładaj kremów, które mają w składzie wodę - chyba że chcesz ściągać lodowatą maskę dziecku z twarzy.

- spacery w mróz? Jak najbardziej wskazane. I to nawet codziennie. Ale raczej odpuść kiedy mocno wieje wiatr, pada deszcz lub śnieg. I kiedy mróz przekracza -10 st. Dlaczego? Pomyśl jak jest wtedy zimno maluszkowi które leży nieruchomo, mimo stosu koców ;)

- nie pój dziecka na dworze. Picie może powodować mały wysiłek co prowadzi do spocenia, potem do choroby. Ja sobie wzięłam tę uwagę do serca i nie dawałam pić na mrozie.

- na wyjścia ubieraj dziecko "na cebulkę". Jeżeli spaceru nie spędza aktywnie, o jedną warstwę więcej. Nie sugeruj się chłodnymi rączkami, czy zimnym noskiem by stwierdzić że mu zimno. Sprawdź karczek. Jeżeli będzie chłodny, znaczy że za cienko jest ubrany, gorący - za grubo.
W domu dziecko powinno być ubrane jak rodzice. Nie potrzebne są żadne dodatkowe ubranka i czapeczki.
Jeżeli przyjdzie Ci taka myśl, sama załóż czapkę i przesiedź w niej cały dzień w domu.
No chyba że u Ciebie w domu wieje ;)

- to większość mam wie - nie zakrywaj twarzy dziecka szalikiem na spacerze. Buzia powinna być zawsze odkryta. Pod szalikiem tworzy się para, co powoduje prawie że wdychanie lodu przez nasze dzieci. A przecież nie chcemy żeby było chore.

- mimo zimna staraj się wietrzyć mieszkanie. Przenieś się z maluszkiem do innego pokoju i daj świeżemu powietrzu działać! Świeże powietrze nawilża błony śluzowe i oczyszcza mieszkanie z drobnoustrojów więc chwilka świeżego powietrza jeszcze nikomu nie zaszkodziła :)

- jeżeli w domu masz mocno wyczuwalne suche powietrze, nawilżaj - zainwestuj w nawilżacz powietrza. Nazbyt suche powietrze może prowadzić do infekcji gardła i nosa, więc nad czym tu się rozwodzić?
Jeżeli suche powietrze jest lekko wyczuwalne, ja kładę na grzejniki mokre ręczniki ;)

piątek, 29 listopada 2013

Ta ostatnia łyżeczka...

Jest pewna rzecz.

Która mnie lekko zadziwia
swoim częstym występowaniem

Czasem rozśmiesza

Czasem wkurza, ale nie jakoś wyjątkowo wybitnie.

Ostatnia łyżeczka, mówi Wam to coś?

Otóż 90% posiłków mojej córki kończy się przypadłością nie chcianej "ostatniej łyżeczki".

Ostatnia łyżeczka zawsze zostaje albo w miseczce lub na ubraniu.
Jest odpychana, wyrzucana, wypluwana.
Ot, taka przypadłość.

Koniec.


:-) 


środa, 27 listopada 2013

Skrajne uczucia macierzyństwa

Ehh zbieram się do tej notki i zbieram.

Instynkt macierzyński - jednym spada z nieba przed ciążą, innym w trakcie, innym po.

 









Matka - artystka :D

Należę do grupy tych "przed". Tylko nie wiem czy ja sama siebie nie oszukiwałam.
Bo... po prostu zawsze chciałam mieć dziecko. Jako nastolatka już marzyłam o własnym maleństwie (dobrze że nie wpadłam na pomysł by je zmajstrować). Ale tak - zawsze chciałam je mieć.
Zawsze czułam się odpowiednio do założenia rodziny.

Najpierw planowałam swoją przyszłość z byłym chłopakiem (5 lat poszłoo..) - no nie wyszło.

Mężowi - jeszcze jako chłopakowi - mówiłam że chcę mieć dzieci. Nawet teraz. Lub jutro.
I zgadnijcie jaka była jego reakcja. Przestraszył się.
Biedak.
Ygg

No i jak chciałam tak się stało. Niestety ciąża się nie rozwinęła (opiszę to w niedługim czasie).

O następną ciążę staraliśmy się nieoficjalnie rok, oficjalnie 9 miesięcy. I udało się.
Staraliśmy się tyle czasu, a kiedy pomyślałam "a niech się dzieje co chce" to się stało.
Byłam bardzo zaskoczona. I szczęśliwa swoim małym Fasolkiem.

Ale im ciąża była bardziej zaawansowana, tym ja coraz bardziej miałam wątpliwości czy dam radę.
Choć do ostatniej chwili zachowywałam stoicki spokój.

Kiedy Mała się urodziła było jeszcze dobrze, póki nie oddali mi jej pod opiekę. I to był cios w twarz.
Pomyślałam , "no, to nie tak miało być!"
No ale tak było , co mam ściemniać.

Mała płakała - w szpitalu była jedynym płaczącym dzieckiem. Wizyta do wc była pod warunkiem, że koleżanka z łóżka obok się nią zajęła. Kochana dziewczyna. Wiem tylko że ma na imię Aneta. Nic więcej. A szkoda.
W domu płacz. Jezuuuu, myślałam że wyjdę z siebie i stanę obok!
Myślałam że nigdy nie pokocham swojego dziecka "tak naprawdę".

Trwało to do jakiegoś 4 miesiąca. Wtedy Mała zaczęła robić się kumata, umiała się sama zabawić, a ja mogłam odetchnąć. Mogłam na nią patrzeć jak słodko piszczy, bawi się, śmieje.
Nie było już ciągłego marudzenia i darcia się (no sory, w większości to było darcie się, nie płacz).

Wtedy miłość zaczęła rodzić się na nowo.
Wiadomo, to nie jest tak że ja jej nie kochałam. Kochałam, ale nie tak jak bym chciała. Chodziłam dniami zmęczona, zła, zapłakana, niewyspana. Potem to wszystko zaczęło się zmieniać.

Teraz to moje oczko w głowie, choć czasem przechodzi sama siebie, no ale w końcu po kimś to ma ;)

Czasem i ja przechodzę ponownie - niewyspanie, złość, płacz - mój, jej, nasz. Czasem nie mam siły już , bym to wszystko w kąt rzuciła, uciekła na Kanary , jak najdalej.

Nie jestem idealna. Czasem mam dosyć swojego dziecka. Podejrzewam, że ona mnie czasem też.
Ale kocham ją! Nawet nie wiecie jak bardzo - dobra, droczę się z Wami, bo pewnie wiecie jak bardzo :D

Kiedy jestem na nią wściekła - ostatnio często bo zachowuje się jak dzikus, ma jakieś niekontrolowane napady furii - wystarczy że mnie dotknie, pogłaszcze.
Ostatnio zamiast spać, to wykonywała jakieś piruety, waląc mnie przy okazji łokciami w każdą część mojego ciała.
Powiedziałam jej co chciałam.
Od razu spokój, i głaskanie mnie po ręce. I jak się tu gniewać i złościć?

Ehh. Skrajne uczucia to niestety nieodłączny element macierzyństwa :)

 

wtorek, 26 listopada 2013

Roczek K.

Tym razem nie mój, nie Igi a mojej chrześniaczki Krysi, który (roczek) obchodzi dzisiaj.

 

Pojechałam z Igą i moim bratem w niedzielę na torta - pysznego :-)
(Nata, lasagne też była pyszna :-D )

Dziewczyny ładnie się pobawiły, choć Mała na początku strasznie się spłakała, nie wiem czemu bo wcześniej jej się to nie zdarzało.
Krysia wyściskała i wycałowała Igę, potem ciasto fruwało, szklanki latały ale mama Krysi miała wszystko pod kontrolą:-)

A więc kilka fotek.






















I jeszcze raz, Krysiu 100 latek, duża rośnij :-*

poniedziałek, 25 listopada 2013

Cynamonowe i truskawkowe ślimaczki

Jak byś chciał/-a zapytać. Nie, nie jadłam tego :) Ale za to mąż i dziecko tak :)
Kiedyś już robiłam >>klik<< , teraz ponawiam z przepisem :)


sobota, 23 listopada 2013

Delikatna Pianka do mycia niemowląt i dzieci "Skarb Matki" - recenzja

Trzeci i ostatni produkt firmy MacKar - Skarb Matki.
delikatna

Pianka do mycia

niemowląt i dzieci

250ml





Opis ogólny :

Delikatna pianka do codziennego mycia i łagodnego oczyszczania delikatnej skóry niemowląt i dzieci do stosowania już od ukończenia pierwszego miesiąca życia. Receptura oparta na bazie łagodnych substancji powierzchniowo-czynnych.



  • nie zwiera mydła

  • zawiera naturalną oliwkę

  • lekko natłuszcza i nawilża

  • doskonale myje nie podrażniając delikatnej skóry dziecka

  • idealna do masażu przy każdej kąpieli

  • bez barwników

  • polecana dla dzieci i dorosłych ze skłonnością do alergii


 

Moja opinia :

Na pewno Was nie zdziwię jak napiszę, że używałam takiego kosmetyku pierwszy raz.

Nie będę ściemniać że dziwnie mi trochę było tym myć. Nie źle - a dziwnie, tak prawie że na sucho.

Nie na sucho - że nie ma produktu - a tak nie na ślisko jak zawsze ;)

Jednak pianka dobrze się sprawdza.

Myje dobrze, przez to że jest pianką szybko się spłukuje i zostawia skórę lekko nawilżoną.

Nie spowodował u nas żadnych podrażnień czy alergii. Ładny, kosmetyczny zapach.

Pompka jest solidna, działa bez zarzutu.


Jedno wyciśnięcie wygląda tak :




No i powiem że chciałabym się do czegoś przyczepić. Niestety (:)) produkty które testowałam całkowicie spełniają swoje funkcje.

Jedynie co może mieć swoich przeciwników to w składzie SLS. Rówież podchodzę do takich kosmetyków ostrożnie, lecz te spisały się dobrze i żadne efekty niepożądane się nie pojawiły.


Moja ocena pianki 5/5

 

Cena pianki na stronie firmy to 17,91



piątek, 22 listopada 2013

Zdrowa Pupka - krem do pupy "Skarb Matki" - recenzja

Kolejny produkt firmy MacKar - Skarb Matki :)
Zdrowa Pupka

krem do pupy

90ml





Opis ogólny :

Krem do pupy dla niemowląt i dzieci, zwłaszcza z problemami skórnymi.



  • od pierwszych dni życia

  • łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia

  • chroni delikatną skórę pupy

  • zapobiega powstawaniu otarć i odparzeń

  • można stosować przy pieluszkowym zapaleniu skóry

  • pielęgnuje odparzoną skórę

  • zawiera 10% tlenku cynku


Sposób użycia : stosować na umytą i osuszoną skórę. Cienką warstwą kremu pokryć pośladki, pachwiny i inne miejsca narażone na działanie moczu i kału. Nie stosować na błony śluzowe.


Moja opinia:

Testowanie rozpoczęliśmy chwilę później niż szampon i piankę, z powodu paskudnego odparzenia, które zwalczyliśmy maścią, ale kiedy nastała poprawa zabraliśmy się za kremik.

Pierwsze co mnie zaskoczyło, bardzo pozytywnie, to to, że krem ma w środku przykrywkę i mały uchwycik na niej. Przy otworzeniu kremu nic mi się nie wylewa, bo jest przykrywka :)




Następnie konsystencja kremu dla mnie na 5+ . Nie myślcie że słodzę specjalnie ;)

Szczerze to szukałam kremu z taką konsystencją. Jest ani gęsty ani rzadki. Bardzo łatwo się rozsmarowuje.





Pomógł nam pozbyć się "resztek" naszego paskudnego odparzenia.

Nie wysusza delikatnej skóry dziecka.


Bardzo mi się podoba ten krem. Jedyny mały minus to chyba cena. Jednak to tym czasie co go testowaliśmy myślę, że wystarczy na naprawdę długo. I nawet chyba się na niego przerzucimy.


Moja ocena 4,5/5


Cena szamponu na stronie firmy to 18,68





 

czwartek, 21 listopada 2013

Szampon dla niemowląt i dzieci "Skarb Matki" - recenzja

Zaczynamy recenzowanie produktów od firmy MacKar - Skarb Matki :)

 
Szampon 

dla niemowląt i dzieci
200ml





Opis ogólny :

Delikatny, niskopieniący szampon dla niemowląt i dzieci można stosować już po ukończeniu pierwszego miesiąca życia. Precyzyjnie dobrane, najwyższej jakości składniki zapewniają komfort i bezpieczeństwo dziecka. Włosy po umyciu są miękkie i puszyste, łatwo się rozczesują.

Wyciąg z rumianku łagodzi i pielęgnuje. Szampon nie powoduje łzawienia oczu i jest polecany dla dzieci i dorosłych o wrażliwej skórze.



  • nie zawiera barwników

  • nie powoduje łzawienia oczu

  • przebadany klinicznie i dermatologicznie

  • szampon dla dzieci o wrażliwej skórze




Moja opinia : 

Zgadzam się z tym że szampon jest z tych delikatnych. Nie powoduje żadnych podrażnień czy łzawienia oczu.

Ładnie myje włosy, które po wyschnięciu lśnią i nie puszą czy elektryzują się.

Z rozczesywaniem również nie było problemów.

Łatwo wyciska się go z butelki.

Ma konsystencję żelu, co jednak wcale nie przeszkadza w nakładaniu go na głowę dziecka.




Ma bardzo delikatny zapach, co uważam za plus.

Co do pienienia się, jednak zauważyłam że pieni się jak pozostałe szampony dla dzieci.


Myślę że nie mam żadnych zastrzeżeń do szamponu.

Moja ocena to 5/5.


Cena szamponu na stronie firmy to 11,19





poniedziałek, 18 listopada 2013

Nie-kultura bije kulturę

Oznajmiam, że tekst będzie zawierał słowa wulgarne - wchodzisz na własną odpowiedzialność.

 









źródło


Najpierw zacznę od tego:

Korzystam bardzo często z internetu. Jest to m.in. facebook, blog, parę for poświęconych mamom i odchudzaniu.

Nigdy sama nie starałam się ukrywać swojej natury. Co powiedzieć chciałam - powiedziałam. Jeżeli miałam pretensje i coś do zarzucenia drugiej osobie - pisałam - w jak najbardziej kulturalny sposób się dało..


Na jednym z portalów poświęconych ciąży i macierzyństwie dzieją się wesołe rzeczy.

Przedstawię Wam niektóre z nich.


Co przeważnie nie pasuje userom na portalach/forach (dot. tem. macierzyństwa):


1. Niepoprawność ortograficzna.

Sama nie lubię jak ktoś wali byka za bykiem. Ale.. czasem da się zauważyć czy ktoś robi to specjalnie czy po prostu "bo musi". Ludzie mądrzy wiedzą, że niektórzy nie mają nad tym kontroli, choćby bardzo się starali.

Ale zamiast zapytać człowieka, czemu tak się dzieje, lepiej napisać

- "ty zakuta pało, naucz się pisać"

- "analfabetko"

- "zamiast dzieci robić idź się uczyć"

- "idź debilko stąd z tymi kulfonami"


No tak, przecież Matki Polki są nieomylne, do piachu z ludźmi mającymi problemy z ortografią!


2. Proste pytania.

Typu "Bla bla czy mogę być w ciąży?" .... "Bla bla czy to mogą być ząbki?"


Większość matek uważa siebie za chodzące encyklopedie. O tak! One wiedzą co najlepsze. I znają odpowiedź na wszystko. Więc... skoro one znają to dlaczego ktoś ma nie znać?

Dlaczego ktoś może nie mieć wiedzy i pytać?

Wiadomo, nikt nikomu nie potwierdzi ciąży ale do cholery można zrobić to kulturalnie!

Najczęstsze odpowiedzi:

- "kurwa a ta znowu z tymi pytaniami"

- "a skąd do chuja mam wiedzieć??? zapierdalaj do lekarza"


Hmm , matka matkę pyta. Czasem dużo się dowiesz. Częściej jesteś "głupią cipą" - bo czegoś nie wiesz.


3. Nie daj Boże - reklama.

Jeden na 50 postów - jakaś tam reklama, którą przecież można olać, nie komentować.

Nie jest jakaś nachalna.. przewija się pośród tematów, zaglądasz, czytasz, wychodzisz, masz w pupie.


Ale spamerki już czyhają - Matki które mają dzieci :

- "wypierdalaj z tym spamem"

- "jeszcze raz coś napisz barani łbie"


4. Swój spam nie przeszkadza.

Dobra - portal o mamuśkach. A tu pytania - "co jest najfajniejsze w twoim związku?", "jakie lubisz pozycje?", "jak długo trwa wasz stosunek?" itp itd...

Babsko zawsze ciekawe.. i jeżeli te pytania zadają "swoje użytkowniczki" - jest dobrze, nie daj Boże ktoś obcy - to "kiego się kurwo interesujesz".

Lubię pozycję  - na pająka.

Yhhh, pytania "związane z dziećmi" że aż mam gęsią skórkę.


5. Jesteś nowa? Średnio mi się podobasz.

Niektóre "nowości" pojawiają się by podziałać na nerwach innych użytkowniczek, inne wiadomo - z potrzeby rady.

Nie zawsze są odbierane dobrze. Te chcące zabłysnąć są gnojone, wyzywane, porównywane do innych krzywych użytkowniczek (tych wyimaginowanych)

Jeżeli ktoś chce się przebić, to ciężko będzie, mądrość też raczej jest gnojona, bo jak możesz być mądrzejsza od kogoś innego? :)


Nie napisałam Wam tego, by trochę sobie publicznie poprzeklinać.

Chcę Wam pokazać, jakie istnieją matki - matki które mają małe dzieci.

To prawda że w sieci, każdy może pisać co chce i być kim chce.

Kobieta pisząc takie wulgarne słowa innej kobiecie - również matce, lub przyszłej matce, nie ma tylko szacunku do drugiej osoby, ale także do siebie, bo pokazuje innym co sobą reprezentuje - NIC.



Będąc w sieci jesteś cwaniarą z ciętym językiem. A na żywo? Czy też byłabyś taka odważna?

Nauczmy się szacunku wobec innych, bo nie wiemy kiedy sami tego szacunku wobec siebie będziemy potrzebować.




sobota, 16 listopada 2013

"Mądra Sobota" - Lęk separacyjny

Co to jest lęk separacyjny?

Jak sama nazwa mówi, jest to strach (mówimy o niemowlętach i dzieciach) dziecka przed separacją od rodziców.

 
Dzieje się tak z powodu silnego przywiązania dziecka do rodziców/matki. Jednak nie rozumie jeszcze, że kiedy matka/ojciec znika niebawem się pojawi.

Lęk separacyjny może być nazywany naturalnym lub rozwojowym.

Kiedy się pojawia?

Takie zachowania pojawiają się najczęściej w 7-8 miesiącu życia malucha, ale śmiało mogą mieć nawrót po pierwszych urodzinach.


Co robić?

Lęk może być tak silny że dziecko może mieć problemy ze spaniem. W dzień niespokojne, płaczliwe, podążające za rodzicem krok w krok. Tak nawiązuje się silna więź dziecko - rodzic.

Jest to normalny etap rozwoju który trzeba przetrwać, podchodzić do dziecka ze szczególną troską, pokazywać że znikając na sekundę za chwilę wracamy.

Jednak nie przesadzajmy z nadopiekuńczością, dziecko wtedy też poznaje siebie, poznaje że jest odrębną częścią, nie jest częścią swojej mamy, czy taty.


Jednak :

niektóre dzieci przechodzą lęk separacyjny niemal niezauważalnie.




U nas było tak średnio. Bywały dni kiedy nie mogłam ruszyć się na krok i dni spokojne.

A jak było u Was?

Mamy "przed" obawiacie się lęku separacyjnego ?~~~~~
Dzisiaj kończy się konkurs z Siostrą Anią. Chciałam poinformować że wyniki ogłoszę w środę 20.11.
W wybierać zdjęcia w 100% będzie Diabełkowy Tata :) 



piątek, 15 listopada 2013

Prosta, aromatyczna zasypka do smażonych ziemniaków

Po pierwsze, nie wiedziałam jak to nazwać :]
Po drugie, nie jest to danie dla dzieci, w sumie to nie jest danie tylko dodatek.

Ale smaczny dodatek :) I prosty :)

czwartek, 14 listopada 2013

A ty moja malusiunia niuniusia śliczniusia

Kiedy Mała się urodziła, zawsze mówiłam do niej normalnie. Nie wiem, jakoś nie przyszło mi do głowy zdrabnianie słów, choć często się z tym wcześniej spotykałam.

Już od pobytu w szpitalu było "Iga", "moja piękna" "Mała" itp itd.


Później przez jakiś czas też się z tym nie spotkałam w stronę mojej córki.

Na forum wrzała dyskusja o tym jakie to jest drażniące kiedy mówią do dziecka tak zdrobniale ..

wtorek, 12 listopada 2013

Roladki z wędliny

Dobra, widzę że u nie których wyświetla się w nowych postach to już dodam :-D 

Do przepisu potrzebujemy :


  • jogurt naturalny (kilka łyżek)

  • chrzan (łyżeczka, ew. półtorej)

  • koperek (pół pęczka)

  • wędlina (ok. 10 plasterków - u mnie polędwica sopocka)

  • twaróg (świeży, jedna kostka)

  • pieprz, sól

piątek, 8 listopada 2013

Na zimę jesteśmy gotowi

Tak, miałam post zapisać - piszę czasem z wyprzedzeniem - a opublikowałam, usunęłam i muszę pisać od nowa :D

 

Tak więc mama już jakiś czas temu kupiła córce kombinezon, na zimę. Nie był drogi, ale mam nadzieję że się sprawdzi.

Kombinezon jest gruby, więc i Mała ma problem się w nim poruszać , ciężko jej wstać. Choć nie powiem, że trochę mnie to śmieszy, mam nadzieję że jednak z czasem się przyzwyczai :)




Mamy również kombinezon do wózka, z tamtego roku! Fakt że rok temu był trochę za duży, tyle że to rozmiar 74 (firmy która przeważnie ma większe ciuchy niż rozmiar pokazuje) a teraz jest jak na miarę szyty! :)




A tu butki do kombinezonu



Nienawidzę zimy ale możemy stawić jej czoła! :)

czwartek, 7 listopada 2013

Znalezione nie kradzione - nasze TOP nr 1

Notkę dodaję szybko bo zaraz jadę po koleżankę także będę miała pół dnia zajęte :D

Ostatnio poszłam do piwnicy pogrzebać w worach z ciuchami.
Mam parę takich dużych, czarnych worów które dostałam od dziewczyny kuzyna.
A że robiłam to na szybko to przegrzebałam tylko te z górną częścią
garderoby.
Bluzeczek z 10 na krótki, z 10 na długi. Miło, bo Mała z tych co mamy w domu zaczęła wyrastać.

 

Nie lubię mody dla dzieci. Tzn. lubię ubrania dla dzieci, ale jakoś nie kręci mnie pisanie o firmowych ubraniach, każdych, które moje dziecko nosi, bo po co? (Chodzi mi tylko i wyłącznie o te miliony zdjęć przedstawiające dzieci w firmówkach) Mody dla dorosłych też nie lubię.

Nie wiem, może dlatego że nie kupuję firmówek, że mnie na nie nie stać? Że jedynymi sklepami dziecięcymi które odwiedziłam to Pepco, Cocodrillo (gdzie kupiłam butki w promocji) i 5.10.15 (gdzie nie kupiłam nic).
Kiedy wertuję ubrania w Ciucholandzie nie patrzę na metki, czy to jest firmy Krzaki czy może firma Next, H&M czy może Zara.
Nie mam potrzeby by moje dziecko miało ubranie z metką. W ogóle mnie to nie jara. Może jestem dziwna? :) Że zawsze patrzę na ubranie, a nie szukam "metkowców" ?
Ale nie będę się o to spierać bo to moje zdanie :-) Mam nadzieję że mnie nie zjecie :)

Czytacie temat i zastanawiacie się o co chodzi.. moja wina, zeszłam z tematu :-). Tak , rozpisałam się o metkach a miało być o ubraniach.
Jako że pisałam o worach chciałam Wam pokazać co znalazłam ładnego.

Ładna biała bluzeczka we wzory w kwiatki i
Bawełniana kamizelka z kołnierzykiem i ściągaczem.




(kolorystyka taka jak na pierwszym zdjęciu, dwa ostatnie coś pożółtkły)



O metkach pisać nie będę :-). Jednak ucieszyłam się że mogłam w tych worach znaleźć coś ładnego
I jak napisałam
Znalezione - nie kradzione :-D
Także czasem możecie tu się spodziewać zdjęć ciuszków, ale nie na wzgląd na "wyhaczone metkowce" tylko po prostu - bo są ładne :)

A Wam moje drogie, dziękuję za wczoraj :*:*